Taką choćby, jak Elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców. Brzmi groźnie? Tak jest, groźnie, gdyż jest to rozwiązanie nie tylko głupie, ale prawdziwie niebezpieczne. Tak zwani smutni panowie otrzymują w prezencie dane wrażliwe wszystkich mieszkańców Polski. Przy czym przed tym akurat zagrożeniem na razie nikt nie przestrzega poza Prześladowanymi.pl.
Artykuł 68. Konstytucji gwarantuje każdemu obywatelowi prawo do bezpłatnej opieki medycznej. Teoretycznie, bo choć w najważniejszej dla każdego państwa ustawie jasno pisze, że każdy ma prawo do ochrony zdrowia (pkt 1.) a obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych (pkt 2.), prawo to nie jest respektowane, w dodatku pozbawia się nas go za nasze własne pieniądze.
Dwa lata temu rząd wprowadził Elektroniczną Weryfikację Uprawnień Świadczeniobiorców (e-WUŚ), która od początku budziła wiele kontrowersji, szczególnie wśród lekarzy.
- Ten system jest zupełnie niepotrzebny, bo będzie generował problemy, zamiast je rozwiązywać - komentował przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia Bolesław Piecha (PiS). - Jest to marnotrawienie pieniędzy, ponieważ w Polsce zgodnie z Konstytucją każdy jest uprawniony do świadczeń opieki zdrowotnej, finansowanej ze środków publicznych, w związku z czym wydano wielką sumę pieniędzy na system, który z konstytucyjnego punktu widzenia nie ma najmniejszego znaczenia - dodawał Piecha.
Polityk PiS ostrzegał też, że nowy system doskonale służy budowaniu biurokracji i jest dziurawy jak sito, bo mimo płacenia składki zdrowotnej co miesiąc, system e-WUŚ może wykazywać pacjenta jako nieobjętego ubezpieczeniem.
- Po to, żeby zaksięgować dane dotyczące opłat potrzeba czasu. Składka jest zapłacona, ale system musi przyjąć dane i przekazać do NFZ a świadczenia lekarskie są ściśle związane z okresem zatrudnienia. Więc przy np. miesięcznej umowie-zleceniu, zanim w systemie e-WUŚ zapali się zielona lampka pozwalająca na skorzystanie z usług lekarzy, może okazać się, że będą to ostatnie dni miesiąca, w którym osoba pracowała. Czyli de facto na wykorzystanie wpłaconych przez nas środków do NFZ będziemy mieli zaledwie kilka dni. Bo przyjdzie następny miesiąc, który nie był opłacony, bo przykładowo człowiek zmienił pracodawcę – wyjaśnia Piecha.
Jutro część II (ostatnia).