Wydrukuj tę stronę

Mandaty horrendalnie wysokie i arcysurowe kary za wykroczenia drogowe

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nie podwyższono nam podatków. Teraz, przed wyborami byłoby to bardzo nierozsądne. Ale braki w narodowym skarbcu załatać jakoś trzeba, więc postanowiono zaostrzyć kary tam, gdzie zwykle wpływy są największe. Podwyższono nam mandaty.

 

Od kwietnia obowiązuje nowy taryfikator mandatów, w myśl którego m. in. za parkowanie na kopercie płaciliśmy 800 zł. Nieudzielenie pomocy ofierze wypadku czy ominięcie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się, aby przypuścić pieszego, kosztowało 500 zł i 10 pkt karnych. Z kolei wyprzedzanie na przejściu dla pieszych lub tuż przed nim i nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu, który już wszedł na pasy, było karane mandatem w wysokości 350 zł i 10 pkt karnymi.

Od jutra, czyli od 18 maja 2015 r., ma być jeszcze ostrzej, szczególnie dla piratów drogowych i pijanych kierowców. Za przekroczenie prędkości do 10 km/h zapłacimy 57 zł w terenie niezabudowanym i 114 zł w terenie zabudowanym. Jeśli pojedziemy jeszcze szybciej, oprócz mandatu, dostaniemy dodatkowo punkty karne. I tak przy przekroczeniu prędkości o 11-20 km/h zapłacimy odpowiednio 114 zł i 228 zł oraz dwa punkty karne. Przy 21-30 km/h zostaniemy ukarani mandatem 190 zł i 380 zł oraz czterema punktami karnymi. Przekroczenie prędkości od 31 km/h do 40 km będzie nas kosztować 342 zł i 648 zł oraz sześć punktów karnych, a za przekroczenie jej o 41-50 km/h zapłacimy 532 i 1064 zł oraz zostaniemy ukarani ośmioma punktami. Gdy przyciśniemy pedał gazu tak, że przekroczymy prędkość o 50 km/h, dostaniemy 10 punktów karnych i zapłacimy mandat w wysokości 760 zł w terenie niezabudowanym i 1529 na terenie zabudowanym. Oprócz tego odbiorą nam prawo jazdy na trzy miesiące. Jeśli w tym czasie złapią nas za kółkiem podwyższą nam karę do sześciu miesięcy.

Prawo jazdy może też stracić kierowca, który będzie przewozić co najmniej dwie osoby więcej, niż pozwala na to wpis w dowodzie rejestracyjnym lub wynika to z konstrukcyjnego przeznaczenia auta niepodlegającego rejestracji. Przy okazji ciekawi jesteśmy, jak ten przepis będzie egzekwowany w przypadku pojazdów komunikacji miejskiej.
Zaostrzone zostaną także kary dla amatorów podwójnego gazu. Osoba, która spowoduje wypadek po pijanemu, będzie musiała przekazać co najmniej 5 tys. zł na rzecz ofiary lub jej rodziny, a jeśli takich nie będzie - na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym. W przypadku kolejnego popełnienia przestępstwa kwota zostanie podwyższona do minimum 10 tys. zł. Alkoholowy recydywista będzie też musiał obowiązkowo zainstalować w aucie kosztowną blokadę zapłonu silnika, tzw. alcolock. Kierowcy, którzy usiądą za kierownicą mimo wcześniejszego skazania za to przestępstwo, otrzymają sądowy dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.

Zgodnie z nowymi przepisami, prawo jazdy ma być odbierane na podstawie decyzji władz samorządowych. Wcześniej natomiast dokument może zostać zatrzymany za pokwitowaniem przez policjantów.

Nowelizacja zmienia również klasyfikację jazdy bez uprawnień, po odebraniu ich przez sąd. Od 18 maja takie zachowanie będzie traktowane jak przestępstwo z konsekwencją sprawy karnej w sądzie.

Przestrzegania nowych przepisów ma pilnować sto dodatkowych fotoradarów.

Czy teraz ulice będą bezpieczniejsze? Należy w to wątpić. Ileś lat wstecz jazdę pod wpływem alkoholu zaczęto traktować jak przestępstwo karane więzieniem. Więzienia zapełniły się skazanymi za ten czyn, a pijani kierowcy z naszych dróg wcale nie zniknęli.

Nowe przepisy z pewnością są bardzo surowe. Surowość ta i kary są dla nas szaraczków, nie objętych immunitetem. A parlamentarzyści, sędziowie czy prokuratorzy nadal będą mogli się „spieszyć” i wracać samochodem z ważnych, zakrapianych alkoholem spotkań „w służbie państwa”.