Wydrukuj tę stronę

Naród bez zębów

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Po czym poznać Polaka? Po dziurawych i czarnych zębach.

Mimo że szkolne gabinety dentystyczne są przez wielu wyśmiewane i przedstawiane jako medyczny skansen, oferujący jedynie wypełnienia amalgamatem, gdy istniały, spełniały ważną rolę. Jak zauważa dr n. med. Emma Kiworkowa, choć wiedza stomatologiczna była wówczas znacznie mniejsza niż dziś, statystyki chorób zębów były dużo lepsze w tamtych latach. Niewielu wie, że amalgamat, kojarzony z dawnymi gabinetami, jest i dziś jedynym, finansowanym przez NFZ wypełnieniem zębów trzonowych i przedtrzonowych. 

- Niezależnie od jakości usług  oferowanych w szkolnych gabinetach dentystycznych, prowadzono w nich systematyczny przegląd jamy ustnej, dzięki czemu przy najmniejszym ubytku, można było już zacząć leczenie. Dziś reaguje się dużo później – kiedy ząb zaczyna już boleć. Wówczas leczenie jest dużo trudniejsze a efekty są o wiele bardziej mizerne. Poza tym, opieką szkolnego dentysty objęci byli wszyscy uczniowie, ale każdy rodzic, mógł  zgłosić, że jego dziecko leczy się w prywatnym gabinecie, wówczas uczeń otrzymywał tylko wyniki przeglądu – mówi nam zaprzyjaźniony stomatolog.  

Do tego szkolni dentyści regularnie prowadzili zajęcia z zakresu higieny jamy ustnej. Dziś stan nieświadomości naszych rodaków w tej kwestii, wręcz poraża.

94 proc. Polaków uważa, że zjedzenie jabłka może zastąpić mycie zębów, a ponad 90 proc. twierdzi, że nieprawdą jest, iż fluor wzmacnia szkliwo zębów. Tymczasem jabłko tak naprawdę zawiera kwasy, które stwarzają idealne warunki do rozwoju próchnicy, a fluor szkodliwy jest jedynie w nadmiarze, czyli w miejscach, gdzie woda zawiera duże ilości tego pierwiastka, lub w przypadku małych dzieci połykających pastę do zębów. Dlatego pasty przeznaczone dla małych dzieci fluoru nie zawierają. 

Polityka zdrowotna w zakresie stomatologii jest skuteczna, gdy obniża się wskaźnik intensywności próchnicy u 12-latków. Wiele krajów już to osiągnęło. My zostajemy coraz bardziej w tyle. Próchnica u piętnastolatków na poziomie 91,8 proc klasyfikuje nas bardziej wśród państw pokroju Wietnamu, niż w Europie.

Próchnica to nie tylko problem estetyczny. Nie leczona prowadzi do wielu powikłań. Wśród najczęstszych są choroby oczu, stawów, serca i nerek. Kraje, którym udało się ją skutecznie zatrzymać czy nawet cofnąć, osiągnęły to dzięki pieniądzom zainwestowanym w ogólnonarodowe programy. W Polsce refundacja świadczeń stomatologicznych jest z roku na rok coraz niższa. W tym roku wydatki NFZ na opiekę stomatologiczną  wyniosą 1,08 mld. zł, co oznacza, że na leczenie stomatologiczne jednego Polaka przypada 45,43 zł. W ubiegłym roku kwota ta była dużo wyższa, wynosiła 1,8 mld zł. Wynika z tego, że epidemia próchnicy to problem, z którym musimy poradzić sobie sami. Państwo natomiast może nam zagwarantować tylko tyle, że co miesiąc ściąga nam prawie 280 zł celem składek na ubezpieczenie zdrowotne.