Wydrukuj tę stronę

Prawda o Zakopiance Część II

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Zbójniki w garniturach i pod krawatem umyśliły, ze nowa ekspresowa Zakopianka bedzie inwestycjom punktową.


 

A cóz to jest punkt? Dla normalnego bacy punkt to kropka na mapie. Toż samo dla średnio rozgarniętego cepra z nizin. Ale dla geniuszy GDDKiA punkt to kreska. Kreska w dodatku powykrzywiana. 

Wymyślono bowiem, że Zakopianka będzie sobie budowana w kawałkach. Kawałek tu, kawałek, tam. Gdzie łatwiej ją wybudować, tam powstanie kilka kilometrów. A gdzie trzeba będzie postawić most, wiadukt, tunel, tam się na razie odpuści. Czyli Zakopianka jako inwestycja punktowa miała być budowana w iluś różnych fragmentach, które kiedyś tam zostaną ze sobą połączone. Albo i nie, jeśli zabraknie pieniędzy bądź na przeszkodzie staną kozice, rzadkie kwiatuszki, płazy. Bo oczywiście ewentualne protesty ludzi, to problem najmniejszy.

No i oczywiście tunele, mosty, wiadukty także miały być budowane jako inwestycje punktowe. Most jako kropka na mapie, bez połączenia z innymi fragmentami Zakopianki. Nie czepiajmy się. Wierzmy, że fragmenty zostaną kiedyś spięte w jedno, choć na razie Zakopianka jest jaka jest. Kto nią jechał, ten wie, że Zakopianka od Nowego Targu do stolicy Podhala to jeden gigantyczny korek. I podobno tak ma pozostać co najmniej do 2034 r. Czyli te inwestycje punktowe to jeden wielki bezsens.

Taką inwestycją punktową był most w Białym Dunajcu (na Białym Dunajcu). GDDKiA zaplanowała, że będzie stał na podporach o wysokości 21 m, długi na 91 m i o szerokości 17 m. A do tego giganta miała (póki co) dochodzić stara, wąska, dzisiejsza Zakopianka. Bezsens? Nie dla urzędników, którzy na tym gigancie zaprojektowali jezdnię o szerokości zaledwie 8 m. Pozostało pobocze szerokie niczym plaża, mające bowiem 9 m szerokości. Sama radość. Zaprojektowano osobną drogę dla rowerów. Super, chociaż przed mostem i za mostem drogi rowerowej już nie zaprojektowano. Jak bezsens to na całego.

Za bezsens ktoś powinien zapłacić. Padło na na Tomasza D. W zasadzie sam sobie winien, bo wykazał postawę obywatelską, dobrą wolę i zaufanie do tego, co mówili przedstawiciele państwa.

Przedstawiciele państwa w osobach dyrektorów GDDKiA przyjechali do Białego Dunajca w lipcu 2009 r. i powiedzieli, że stary most przechodzi już do historii. Nadaje się do muzeum techniki i będzie nowy most, lepszy. Ten nowy lepszy most stanie w nowym, lepszym miejscu. To wywołało wzburzenie, ponieważ jak w każdej górskiej miejscowości, także Białym Dunajcu domy stoją blisko siebie, jest ciasno, ludzie wiedzieli, że konieczne będę wyburzenia. 

GDDKiA po cichu wystąpiła do wojewody małopolskiego o zgodę na wielką inwestycję mostową. Przedstawiła fałszywe mapy, z których wynikało, że wielka inwestycja będzie realizowana prawie wyłącznie na gruncie stanowiącym własność skarbu państwa. Tymczasem w rzeczywistości miała objąć około 100 działek. Ale oficjalnie mówiono co innego. Twierdzono również, że wykup i wywłaszczenia będą minimalne. 

Wprowadzeni w błąd byli nie tylko mieszkańcy Białego Dunajca i wojewoda małopolski, lecz również minister infrastruktury. Gdy porównano porównano mapy prawdziwe z mapami GDDKiA to okazało się, że niektóre domy stoją na innych domach. Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego potwierdził błędy w sporządzeniu map Generalnej Dyrekcji. Do prokuratury trafiło doniesienie na GDDKiA. Prokuratura bardzo nie chciała się sprawą zająć. 

GDDKiA chciała zabrać również i ten teren, na którym stał dom Tomasza D. i inne budynki. Planując wywłaszczenie GDDKiA dowodziła, że są to łąki i pastwiska - bo tak rzeczywiście było (przed wojną). Czyli Tomasz D. miałby dostać po 67 zł za 1 mkw domu, przyległych budynków, reszty działki budowlanej. Po 67 zł za 1 metr kwadratowy.

Oszczędzono należący do niego pensjonat. W przyszłości miałby znajdować się pod mostem gigantem bez możliwości dojazdu.

Ciąg dalszy już jutro na www.przesladowani.pl

Ostatnio zmieniany sobota, 21 luty 2015 16:52