Mieszkańcy Białego Dunajca pokazali dowody na to, że Generalna Dyrekcja Dróg Publicznych i Autostrad chce oszukać i ich, i inne jednostki administracji publicznej. Kodeks karny powiada, że za fałszerstwo należy się wyrok, a czasami nawet odsiadka. Ale gdzieżby tam! To prawo dotyczy zwykłych ludzi, a nie półbogów z GDDKiA. Ludzie osiągnęli przynajmniej tyle, że wojewoda małopolski na pewien czas zawiesił zgodę na budowę wielkiego wiaduktu, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie wydał wyrok korzystny dla kilkudziesięciu rodzin. Z wyroku wynikało, że ich domy nie zostaną zburzone. Wtedy GDDKiA wprowadziła ruch wahadłowy na starym moście. Oficjalnie - ze względu na zły stan techniczny obiektu. Ale zły stan okazał się dopiero po wyroku niekorzystnym dla Generalnej Dyrekcji. Letnicy stali w wielkich korkach na Zakopiance, a GDDKiA mówiła, że kłopoty miną dopiero, gdy powstanie nowy most. Gazety i telewizja wieszały psy na złych góralach, którzy przeszkadzają dobrym urzędnikom.
I wygląda na to, że przypadek Tomasza D., też nie jest przypadkowy. Nasz węch i doświadczenie podpowiadają, że jego przykład miał zastraszyć pozostałych górali domagających się przestrzegania prawa i elementarnej sprawiedliwości. Każdego z was można posadzić na ławie oskarżonych. A jak dalej będziecie podskakiwać, to można was wsadzić za kraty. Nikt im tak nie powiedział, ale przekaz był wystarczająco jasny.
Tomasz D. to własnie ten góral, o którym cała Polska usłyszała jako o chytrusie, który by wyłudzić odszkodowanie od skarbu państwa, zaczął nielegalną budowę domu tam, gdzie miała przebiegać nowa - ekspresowa Zakopianka. W serwisach informacyjnych i w artykułach prasowych wprost mówiono o samowolce budowlanej powołując się na urzędowe źródła.
Tymczasem Tomasz D. w 2009 r. wystąpił o zgodę na budowę domu. I zgodę taką otrzymał. Miał to być dom z pokojami pod wynajem. Gdy zaczął tę legalną budowę we właściwym miejscu - bo wskazanym przez urzędników starostwa w odpowiedniej decyzji - wybuchła burza. To miejsce bowiem znajdowało się właśnie tam, gdzie GDDKiA widziała wjazd na nowy wiadukt nowej ekspresowej Zakopianki.
Urzędników, prokuratora i sędziego nie interesowało, że góral działał zgodnie z prawem. Nie interesowało, że Społeczny Komitet Obrony Białego Dunajca ma stosy dokumentów potwierdzających samowolę i bezprawne działanie nie górala D., czy innych mieszkańców, lecz występujących w imieniu państwa biurokratów z GDDKiA. Nie bardzo też interesowało (odmowa wszczęcia śledztwa), że GDDKiA zarzucono poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Biurokratom wolno wszystko. A już na pewno wolno im bezkarnie oszukiwać, okłamywać i pozbawiać mienia zwykłych obywateli.
Na górala Tomasza D. znalazł się hak. Trzeba go tylko było najpierw wytworzyć.
Ciąg dalszy, a zarazem ostatnia część tej bulwersującej historii jutro, oczywiście na www.przesladowani.pl.