Październik 2006. Podczas nieobecności nauczycielki w klasie, w jednym z gdańskich gimnazjów czterech uczniów rzuciło się na koleżankę, która wcześniej nie chciała zawrzeć bliższej znajomości z jednym nich. Zdjęli jej spodnie, potem majtki. A potem zaczęli ją obmacywać, co w urzędowym języku opisano następująco: "Dotykali ją w nachalny sposób ze szczególnym uwzględnieniem miejsc intymnych". Pozorowali akt seksualny. W tym czasie piąty uczeń nagrywał wszystko telefonem komórkowym. Nazajutrz dziewczyna popełniła samobójstwo. Nastolatkowie trafili do policyjnej izby dziecka a potem przed sąd za znęcanie się i naruszenie nietykalności cielesnej. Po pięciu latach, w marcu 2011 roku, Wydział Rodzinny Sądy Rejonowego w Gdańsku nałożył na nich - wówczas już 19-latków - nadzór kuratora sądowego.
Luty 2010. Trzy gimnazjalistki ze Strzegomia nagrały telefonem komórkowym film, w którym jedna z nich, 16-letnia dziewczyna, w sposób wyjątkowo wulgarny i niewybredny fantazjowała o swojej przygodzie seksualnej w parku z pewnym 21-latkiem. Z najdrobniejszymi szczegółami opowiadała o problemach, jakie miał jej rzekomy partner, odbywając stosunek z tak młodą dziewczyną. Film wylądował w sieci i od razu stał się „hitem”. Miał kilkaset tysięcy wejść i stał się głównym tematem rozmów w Strzegomiu i okolicach. Nikt nie miał problemów z identyfikacją niefortunnego kochanka i chłopak stał się powszechnym obiektem kpin i żartów. Lokalna prasa osądziła go i skazała na potępienie jako pedofila. A potem osądziła go i skazała na potępienie lokalna społeczność. Z tego powodu, a także zapewne – w obawie przed konsekwencjami uprawiania seksu z nieletnią, chłopak popełnił samobójstwo. Potem okazało się, że historyjka była zmyślona przez dziewczynę. Chciała zaimponować koleżankom, bo wszystkim trzem chłopak się podobał. Sprawą zajęła się prokuratura, która badała okoliczności tej samobójczej śmierci . Zajęto się dziewczyną. Teraz ona miała być skazana na potępienie, toteż prowadzono postępowanie pod kątem „publicznego szerzenia zgorszenia przez bohaterkę zwierzeń”. Tyle, że to nie ona nagrywała film i nie ona go wrzuciła do sieci. Paradoksalnie, gdyby młody mężczyzna się nie zabił, Paulina miałaby status ofiary, a on trafiłby do aresztu. Zanim sprawa by się wyjaśniła, o ile kiedykolwiek prawda wyszłaby na jaw, przeżyłby gehennę za kratami. A być może do wszystkiego by się przyznał. Policja i prokuratura potrafi to uzyskać, sąd nie akceptuje odwoływania wyjaśnień złożonych w śledztwie. Przykładów, że tak jest mamy na pęczki. I to nie tylko my, lecz również Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strassburgu.
Luty 2015. Piętnastoletni Olek z zespołem Aspergera od trzech miesięcy znajdował się w szpitalu psychiatrycznym w Toszku – oddalonym o 300 km od jego domu rodzinnego. Zespół Aspergera jest odmianą autyzmu, lecz osoby cierpiące na tę formę choroby nie mają problemów z mówieniem. Są o wiele bardziej komunikatywne od typowych autyków, ale mają problemy z nawiązywaniem relacji interpersonalnych i przestrzeganiem norm
społecznych. Tak było też z Olkiem i jego bratem – Darkiem.
Chłopcy od dawna byli utrapieniem sąsiadów i nauczycieli. W tej sytuacji sąd rodzinny postanowił zastosować leczenie zamknięte. Po Olka przyjechało rano trzech policjantów. Bez psychologa. Jak po młodocianych bandytów czy chuliganów.
Część druga tekstu - w dniu jutrzejszym.