Wydrukuj tę stronę

Zbój współczesny

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Ciąg dalszy opowieści o złym komorniku i skrzywdzonym przez niego rolniku. Ale rolnik nie był jedyną ofiarą tego współczesnego zbójnika. Zbójnika - niestety - działającego w imieniu państwa i pod ochroną państwa. 

 

 

 

Niezależnie od wyroku sądu i opinii adwokata, Zaremba ciągnika już  nie odzyskał, a gdy przyszła wiosna, nie miał czym obrobić pola. Mimo pomocy sąsiadów, którzy pożyczali mu sprzęt, kiedy oni z niego nie korzystali wszystkiego nie udało mu się zrobić. 

 

Kiedy w styczniu o sprawie zrobiło się głośno, na jaw wyszły kolejne „spektakularne akcje” kancelarii komorniczej Jarosława K, która zarekwirowała ciągnik pana Radosława. Już w niespełna tydzień później okazało się, że w podobny sposób samochodu pozbawiono Katarzynę Walkowską, która też nie była dłużnikiem, a ukarano ją za długi ojca. 

 

W szybkim czasie, z podobnymi sprawami zgłosiło się kolejnych 6 poszkodowanych.  Takie bezpodstawne postępowania prowadzili co najmniej trzej łódzcy komornicy, a wszystkich łączyła kancelaria windykacyjna „S...”, której szef, Janusz K. chwalił się 95-procentową skutecznością. 

 

W przejmowaniu ruchomości uczestniczył Grzegorz K., współpracownik „S...”, który w komorniczych protokołach występuje jedynie jako dozorca zajętych ruchomości. Ale jego prawdziwa rola była dość zagadkowa. Rozpracowywał sytuację majątkową zadłużonych i ich rodzin. Organizował transport, lawety i parking. Potem robił z nimi objazd wytypowanych osób, nie będących dłużnikami i zajmował mienie. Jego motto brzmiało: „jak zabieramy, nigdy nie oddajemy”. Realizował to w prosty sposób – angażował do jednej sprawy kilku komorników i nawet jeśli sąd umorzył postępowanie wydając nakaz zwrotu samochodu, zajętego przez jednego komornika, natychmiast zajmował go kolejny komornik współpracujący z Grzegorzem K.

 

Jeszce parę zdań na ten temat - w dniu jutrzejszym.