Wydrukuj tę stronę

Sąd wspólnikiem zbójnika?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Kończymy opowieść o komorniku, który wcielił się w rolę średniowiecznego zbójnika. Zbójował całkiem bezkarnie. I pewnie nadal byłby całkiem bezkarny, gdyby...

 

 

 

Oficjalnie Grzegorz K. był prawnikiem, współpracującym z "S...". Jednak pod adresem jego rzekomej kancelarii mieści się prywatny dom. 

 

Kolejnym ogniwem tej rabunkowej „spółdzielni” był komis, w którym bezprawnie zrabowane ruchomości były natychmiast sprzedawane za połowę ich wartości, chociaż zgodnie z prawem, powinna się odbyć licytacja.

 

Dopiero kiedy zaczęła się burza medialna, sprawą bandyckich ustawek zainteresowali się śledczy. Komornik Jarosław K. zarzucił winę na niekompetencję swego asesora, choć wydaje się mało prawdopodobne, aby nie wiedział o poczynaniach swego podwładnego. Wiadomo, że czeladnik nie robi niczego za plecami mistrza. A tu przecież chodziło nie o zelówki do butów, lecz o dziesiątki i setki tysięcy złotych. 

 

Asesor stał się kozłem ofiarnym. Został skreślony z listy przez Krajową Radę Komorniczą. Od tej decyzji odwołał się do sądu. Jarosław K. natomiast został decyzją ministra sprawiedliwości zawieszony w prawie do wykonywania zawodu do czasu zakończenia postępowania przed komisją dyscyplinarną. 

 

W zasadzie można stwierdzić, że wielka krzywda im raczej nie stała. Ale za ogrom krzywd, jakie wyrządzili, odpowiedzialni są nie tylko oni, lecz także samorząd komorniczy oraz sąd, w którego rejonie działali. Można więc postawić i takie pytanie: Czy w obliczu tak strasznych nieprawidłowości prezes sądu pozostaje bez winy? Wszak sprawuje on nadzór nad działaniami komorników.

 

 

Ostatnio zmieniany niedziela, 25 październik 2015 19:41