Komornik zajął traktor rolnika spod Mławy, następnie go szybko i tanio sprzedał, choć to nie rolnik był dłużnikiem, a sąsiad. I nikt by się nie przejął tym aktem bandytyzmu, gdyby nie dziennikarze, którzy nagłośnili sprawę.
Doszło do rabunku, a Łódzka Izba Komornicza od samego początku zachowuje się tak, jakby zamierzała chronić komornika Jarosława K. Jedynym, który miałby ponieść odpowiedzialność jest zatrudniony w tej kancelarii asesor... Komornicy z tej Izby sami sobie wystawili świadectwo. Czy nie są więcej warci niż ich kolega K.? Czy przyzwalają na bezprawie, na bandytyzm, na rabunki?
O sprawie my również pisaliśmy - jako pierwszy bębnił o niej tvn, następnie temat opisywała prasa. Komornik zajął traktor należący do rolnika spod Mławy. Cała Polska zobaczyła płaczącego mężczyznę, który rozpaczał przed kamerą, że nie będzie miał czym zaorać pola. Traktor został zajęty przez komornika (w jego imieniu czynności przeprowadzał asesor komorniczy). Następnie ciągnik sprzedano szybko i znacznie poniżej wartości, więc można przypuszczać, że na traktor było tzw. "zamówienie". Czyli swoista komornicza ustawka.
Ustawka bandycka, albowiem rolnik, któremu zabrano traktor, nikomu nie był nic dłużny. Długi miał, owszem, jego sąsiad i krewny. Rolnik opowiadał, że wszystko to tłumaczył, gdy zabierano ciągnik. Tylko że nikogo to nie obchodziło. Więc o tym należy mówić jasno. Nie przyszli do niego funkcjonariusze państwowi. Przyszli zwykli bandyci. Rabusie, którzy tylko formalnie to państwo reprezentowali.
Sprawa ta jest prosta dla każdego, kto zna się na organizacji pracy komorników. Asesor zatrudniony w kancelarii komorniczej palcem nie może ruszyć bez zgody swojego pracodawcy. To on wyznacza zadania i kieruje pracą asesora. Jeśli doszło do tak rażącego przypadku bezprawia, komornik, w którego kancelarii był zatrudniony asesor nie tylko musiał wiedzieć o każdym ruchu asesora, ale z pewnością to on decydował, co i w jaki sposób ten jego pracownik wykona. Jak jego podwładny postąpi. To oczywiście tylko nasze domniemania, wynikające z tzw. doświadczenia życiowego. Nie naszą rolą jest udawanie śledczych, policjantów i prokuratorów, którzy powinni zgromadzić dowody popełnienia przestępstw przez wspomnianych rabusiów i posłać ich na ławę oskarżonych. Co, do jasnej cholery, utrudnia im Łódzka Izba Komornicza. Jeśli ubiega się ona o to, by chronić przestępców to do dziabła z nią! Jej rolą jest dbać o przestrzeganie norm moralnych. O etykę zawodu komornika, co stanowi zadanie tym bardziej odpowiedzialne, że komornik nie głaszcze dzieci po główkach, a chorym nie funduje leków, tylko wszystkim sprawia przykrości. Skoro tak musi być, niech dzieje się to zgodnie z przepisami prawa.
A tu - komornik rzekomo nic nie wiedział i temu podobne dyrdymały, mające służyć ochronie kolegi. Tak próbuje postępować samorząd komorniczy (Izba).
Minister sprawiedliwości zawiesił asesora, który zajął traktor, a co do innych asesorów zatrudnionych w tej samej kancelarii, a w szczególności co do samego komornika Jarosława K. - jego i ich odpowiedzialność dopiero jest badana. A przecież to tego komornika należałoby jak najszybciej przyblokować. Jest już wystarczający zamożny. Nie musi wykonywać zawodu - do czasu zdobycia dowodów na popełnienie przez niego przestępstwa. Rzecz jasna on również ma prawo do domniemania niewinności. Może był tak naiwny, że nie interesował się niczym, co dotyczy wykonywanej przez niego działalności. Natomiast jego kancelarię prowadzili adepci zawodu komorniczego. Może.
Wcześniej pisaliśmy na ten temat: "Rozbój w asyście policji".
Źródło:
"Gazeta Wyborcza", 24-25.01.2015.