Wydrukuj tę stronę

Prześladowani: Idziemy do Trybunału?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nie ustają komentarze dotyczące wyniku wyborów prezydenckich. To dobrze. To znaczy, że kogoś jeszcze w Polsce interesuje to, kto ma rządzić Polską.

Nie ustają komentarze dotyczące najnowszych zmian w karaniu kierowców. To również dobrze. A w zasadzie, to również byłoby dobrze, gdyby ta dyskuja zaczęła się przed wprowadzeniem zmian. I gdyby rządzący szczerze, autentycznie wsłuchiwali się w głos ekspertów, a także w głos zwykłych ludzi.

 

Ekspertów od zwykłych ludzi najczęściej dzieli przepaść. Tak było również i w tym przypadku. Ale, choć coś tam dzieli ludzi, prawdą jest również, że wiele rzeczy łączy ludzi. Bądź łączyć może.

Jedną z takich właśnie rzeczy jest krzywda. Jest opresja. W tym przypadku krzywdę wyrządza państwo. Państwo, ktore ma jedyny ppmysł na relacje z obywatelami: karać i wsadzać. A tych, którzy jeszcze nie podpadli - oszukiwać.

Ostatnią rzeczą, ostatnią sprawą, którą to państwo próbuje jeszcze bardziej zdołować obywateli, jest zaostrzenie kar wobec sprawców wykroczeń drogowych. Zwykłych obywateli usiłuje się przkonać, że surowsze kary mają im służyć. Że będzie bezpieczniej.

Bezpieczniej? Bzdura. Nie ci są niebezpieczni, co jeżdżą za szybko, lecz ci, którzy jeżdżą niebezpiecznie. Czyli nie w tym tkwi sedno sprawy, by wszyscy w terenie zabudowanym jeździli nie szybciej niż 50 km/h. Sedno sprawy tkwi w tym, by kierowcy, niezależnie od oznakowania, utrzymywali bezpieczną prędkość. No ale władza tak nie myśli. Władza myśli w kategoriach - im surowiej będziemy postępować, tym bardziej będziemy popularni.

Niech sobie tak politycy myślą. Niech błądzą.

My znaleźliśmy poważne przesłanki, które każą twierdzić, że przepisy umożliwiające odbieranie praw jazdy za zbyt szybką jazdę są sprzeczne z konstytucją. Zamierzamy wystąpić w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego. Więcej - nazajutrz.