Wydrukuj tę stronę

Pałuj a nie całuj. Część II (ostatnia)

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Młody sierżant stopniowo dojrzewał do tej decyzji. Ostatecznie ją podjął po wydarzeniach w Legionowie i w Sosnowcu, gdzie interwencje policji spowodowały wzburzenie i zamieszki, a tymczasem i w jednym, i w drugim przypadku policja nie miała sobie nic do zarzucenia.

 

Czy Całek jest przeczulony, ma jakiegoś hyzia, bądź fobię polegającą na niesprawiedliwym potępianiu kolegów i przełożonych? Wiadomo, że nie. Całek o tym nie wspomniał, ale my pamiętamy o niedawnych wydarzeniach w Jastrzębiu-Zdroju i w Zabrzu.

W Jastrzębiu-Zdroju też doszło do zamieszek. Tam policja zaczęła strzelać do górników. Na szczęście, tym razem nie strzelała jeszcze ostrą amunicją, lecz gumowymi kulami. W Zabrzu policja brutalnie potraktowała mieszkańców, którzy uczestniczyli w demonstracji pod Domem Muzyki i Tańca. Wewnątrz swoją imprezkę zrobiła rządząca Śląskiem elita. W przerwie między przyznawaniem sobie tytułów i wyróżnień był poczęstunek ze smakołykami i atmosfera błogostanu. A na zewnątrz – kopalnie, które zamierzano likwidować i ludzie protestujący w ich obronie pod ziemią i na powierzchni. Elicie nie wolno psuć rozrywki, więc chronił ją kordon policji i barierki. I hołota, która przyszła tu całymi rodzinami, z dziećmi, dowiedziała się, co znaczy i gdzie jest jej miejsce.

W czasie, kiedy sierżant Całek kierował do świata swoje przesłanie, inne przesłanie skierował do opinii publicznej komendant główny policji. Całek oświadczył, że policja jest zdegenerowana, chora i zepsuta. Odpowiedzialnością obarczył dowódców. Natomiast komendant główny doniósł do prokuratury na dziennikarza, który napisał krytycznie o policji. Zamiast sprawę wyjaśnić, podziękować dziennikarzowi za troskę, domaga się od prokuratury ścigania i skazania. Za to, że dziennikarz ośmielił się ujawnić policyjne przestępstwa.

 

Z ostatniej chwili („Gazeta Wyborcza”): „Będzie wszczęte postępowanie dyscyplinarne wobec sierż. Kamila Całka. To policjant, który chce oddać policyjną odznakę w proteście przeciwko nabijaniu policyjnych statystyk (...) - Poświęcam się dla koleżanek i kolegów, którzy muszą kreować sztuczne, niepotrzebne pseudowyniki - oświadczył. I zapowiedział złożenie raportu o odejściu ze służby. - Jestem twarzą tego pęknięcia, tej rewolucji. (…) Opowiadał, że polscy policjanci są „pod stałą presją przełożonych, jeśli chodzi o wyniki". Potrzebne są głębokie, systemowe zmiany w tej instytucji. - Zmuszony jestem wystąpić ze służby w policji, aby nie być społecznie napiętnowanym oraz utożsamianym ze skompromitowaną instytucją, która w oczach zwykłych obywateli wzbudza, niestety, powszechną pogardę. (...) Kamil Całek na razie nie złożył formalnie raportu o zwolnienie ze służby. Tymczasem, jak nieoficjalnie dowiedziała się "Stołeczna", kierownictwo komendy chce z niej zwolnić dyscyplinarnie m.in. za to, że naruszył dobre imię policji. Wszczęto już postępowanie w tej sprawie”.