Wydrukuj tę stronę

Policyjne polowanie - tym razem starsza pani przeżyła

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Jest wyrok dotyczący funkcjonariuszki, która prowadząc radiowóz usiłowała przejechać staruszkę przechodzącą po pasach. Policjantka musi zapłacić grzywnę. Wcześniej policja ukarała ją utratą prawa  jazdy i przeniesieniem do patrolu pieszego. 

 

Przypomnijmy, że w grudniu 28-letnia sierżant warszawskiej drogówki, „zapolowała” radiowozem na starszą kobietę, która co prawda weszła na przejście jeszcze kiedy było zielone światło, ale nie zdążyła przejść do końca przed jego zmianą. Kiedy tylko sygnalizator zmienił kolor na czerwony, radiowóz, prowadzony przez policjantkę ostro ruszył do przodu, zmieniając pas w taki sposób, że omal nie rozjechał przechodzącej kobiety, która musiała ratować się ucieczką. Całe zajście nagrał inny kierowca, a nagranie umieścił w sieci. Film wkrótce stał się hitem internetu z komentarzem: "Skrzyżowanie Al. Jerozolimskich i ul. Żelaznej. Polowanie na staruszkę na pasach - ile to powinno kosztować wg taryfikatora PLN i punktów? Na pewno lepiej to widać na miejskim monitoringu" - napisał rad20. Dodał, że swoje nagranie przekazał stołecznym policjantom.

Wówczas zareagowali zwierzchnicy pani sierżant, którzy odebrali jej prawo jazdy na pół roku i przenieśli ją do patrolu pieszego. Funkcjonariuszka tłumaczyła się tym, że nie chciała wjechać w przechodzącą starszą kobietę, tylko uchronić ją przed innymi, ruszającymi już samochodami. Sąd jej jednak nie uwierzył. Zdaniem sądu fakt, iż piesza była na pasach, gdy zapaliło się czerwone światło w żadnym wypadku nie usprawiedliwia wjechania na pasy przez policjantkę. Jak zauważył sędzia orzekający w tej sprawie, doszło tu niemal do potrącenia. 

Naszym zdaniem „nieomal” to bardzo łagodne określenie. To, co uczyniła ta funkcjonariuszka, można było śmiało zakwalifikować jako próbę zabójstwa z premedytacją. Ale sąd był nad wyraz łagodny i przyjął inną interpretację zdarzenia. W ustnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że nic nie zwalnia kierowcy z obowiązku ustąpienia pieszemu. Ponadto, takie zachowanie funkcjonariusza działa negatywnie również na innych uczestników ruchu drogowego. 

Policjantka została więc ukarana mandatem wysokości 1500 zł. Wyrok jest niezwykle łagodny, biorąc pod uwagę fakt, że od maja piętnowani są kierowcy łamiący przepisy. My naliczyliśmy w tym wypadku co najmniej pięć poważnych wykroczeń:   

omijanie pojazdu (w tym przypadku pojazdów), który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się, żeby ustąpić miejsca pieszym (500 zł), 

wyprzedzanie na przejściach dla pieszych lub bezpośrednio przed nimi (350 zł), 

nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu, znajdującemu się na przejściu (350 zł), 

niezatrzymanie pojazdu w razie przechodzenia przez jezdnię osoby o widocznej, ograniczonej sprawności ruchowej (350 zł), 

popełnienie przestępstwa drogowego (500 zł).

Nie licząc próby zabójstwa.

Biorąc pod uwagę, że prawo jazdy zabrano policjantce już wcześniej, a nie można karać dwa razy za to samo przewinienie, funkcjonariuszka odzyskała dokument. Tak więc strzeżcie się Warszawiacy, bo nie wiecie kiedy i przed jakim przejściem dybie ona na wasze zdrowie i życie.