„W Komisariacie Policji w Chęcinach od czasu zarejestrowania osoby zaginionej przez 200 dni nie podjęto żadnych działań, a w Komendzie Miejskiej Policji w Sopocie w przypadku jednego zaginięcia nic nie zrobiono przez 256 dni” - zauważa NIK.
Rozpacz. Rozpacz i gniew. Te uczucia targają człowiekiem, gdy o tym czyta.
Kolejnym „grzechem” policjantów jest nierzetelne wprowadzanie danych do Krajowego Systemu Informacyjnego Policji (KSIP). Mimo że komendant główny policji jednoznacznie określił zakres informacji, które w przypadku zaginięcia należy zarejestrować w (KSIP), kontrola NIK wykazała, że nie zawsze robiono to rzetelnie.
Kontrolerzy ustalili, że z powodu braku nadzoru oraz lekceważenia obowiązków służbowych przez policjantów, w KSIP brakowało chociażby tak podstawowych danych, jak np. numery PESEL osób zaginionych, informacje o stanie zdrowia czy okolicznościach zaginięcia.
Zdarza się i tak, że nie wprowadzono do Systemu informacji o zakończeniu poszukiwań osoby zaginionej, w konsekwencji czego angażowano ludzi i sprzęt do zakończonych już spraw. Sytuacja taka miała miejsce np. w Komisariacie Policji w Chęcinach gdzie wysłano patrol, aby sprawdził, czy zaginionego nie ma w miejscu zamieszkania, podczas gdy on sam był już w ośrodku wychowawczym.
Zdaniem NIK jedną z przyczyn nieprawidłowości przy poszukiwaniu zaginionych i identyfikacji zwłok jest niewystarczające przeszkolenie policjantów. W siedmiu na 29 kontrolowanych jednostek, odpowiednich szkoleń nie było wcale, natomiast w pięciu były one niewystarczające.
Sami policjanci potwierdzają, że nie znają się na swojej pracy:
30 proc. z nich uznało system szkolenia z zakresu poszukiwań osób zaginionych za zły, a prawie połowa stwierdziła, że dostęp do szkoleń tego rodzaju jest niewystarczający.