Wydrukuj tę stronę

Śmiertelnie nieudolne służby

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

 Rzeczywistość dowiodła, że źle wyszkolone, pogrążone w chaosie, po amatorsku dowodzone tzw. formacje siłowe, mogą być równie niebezpieczne, jak prawdziwi bandyci czy terroryści.

 

 

 

Lipiec 2015

 

Kilka dni temu w Opolu policja i wojsko "ze zdziwieniem" dowiedziały się, że ważne kable zapewniające im łączność, znajdują się na prywatnej posesji. Gdy właściciel pytał o kable wojskowych, ci stwierdzili, że nic do nich nie mają. Nie mówiąc o tym, że odpowiedzieli dopiero po kilku miesiącach. Alarm wszczęto dopiero, gdy właściciel kable przeciął.

Zaledwie miesiąc przed opolską kompromitacją "pomylili" się antyterroryści. W poznańskim Piątkowie, policjanci ze specjalnej jednostki AT chcieli zatrzymać mężczyznę podejrzanego o wyłudzanie od osób starszych pieniędzy. Ciekawe, że do zwykłego wyłudzacza wysłano funkcjonariuszy z jednostki specjalnej. Już samo to zakrawa na skandal. 

Zamiast jednak wejść do mieszkania pod numerem 5 antyterroryści wpadli pod 3.  Wyważyli drzwi i użyli granatu hukowego, który spowodował ogromne straty. Mieszkanie wymaga odmalowania i naprawy parkietu. Znajdującego się wewnątrz mężczyznę raniły odłamki granatu. Ucierpiał niewinny człowiek - policja się przecież pomyliła. O ile w ogóle można w tym przypadku użyć tak delikatnego sformułowania, jak pomyłka.

 

Wrzesień 2014

 

Niespełna rok temu, zamaskowani policjanci wtargnęli do jednego z domów na gdańskiej Zaspie. Myśleli, że przebywa tam groźny bandyta, powiązany z gangiem złodziei samochodów . Zamiast niego zastali śmiertelnie przerażoną nastolatkę z psem. Co więcej, akcja policji wcale nie była potrzebna, ponieważ obrońca poszukiwanego mężczyzny wcześniej próbował ustalić z prokuratorem termin przesłuchania swojego klienta. 

 

Marzec 2012

 

Ponad trzy lata temu,  na zamkniętym osiedlu Orkana w Katowicach, policjanci z katowickiej drogówki, wspierani przez brygadę antyterrorystyczną, wtargnęli do mieszkania niewinnych ludzi. Lokatorów poważnie poturbowali. Młoda kobieta straciła przedni ząb i miała posiniaczoną twarz. Mężczyźnie złamano nos, rękę i obito żebra. Mieszkanie natomiast zostało zdemolowane. Jak się potem okazało, funkcjonariusze dostali cynk od pracownika administracji osiedla, że w jednym z budynków przebywa bandyta związany z przestępczością samochodową i chcieli go zatrzymać. Tyle że pomylili piętra. 

 

Bezkarność

 

Jak to jest, że ludzie, którzy mają do czynienia z naszymi tajemnicami, mają prawo nas skuć, spałować, zastrzelić, są aż tak nieudolni? Dlatego piszemy "mają prawo", bo w sytuacji uzasadnionego podejrzenia bądź zagrożenia policji wolno użyć nawet broni palnej. Potem oczywiście zasadność jej użycia jest badana. Rzecz jasna po fakcie. Ale poturbowani, ranni, postrzeleni są już poturbowanymi, rannymi, postrzelonymi.

Przypomnijmy przypadek sprzed 11 lat. Dwóch młodych ludzi jechało samochodem. Niestety, mieli ogromnego pecha, że ich samochód pomylił się policji z autem mężczyzny podejrzanego o rozbój i próbę zabójstwa. Kiedy więc 19-letni wówczas mężczyźni nie chcieli się zatrzymać do kontroli, mundurowi oddali w ich kierunku 39 strzałów. Jeden z młodych mężczyzn zginął na miejscu, drugi będzie kaleką do końca życia. 

Proces sądowy trwał do tego roku. Sąd umorzył postępowanie wobec 4 oskarżonych policjantów. Nastąpiło przedawnienie zarzutów - czyli funkcjonariusze pozostali bezkarni.

Ostatnio zmieniany piątek, 21 sierpień 2015 05:50