Wydrukuj tę stronę

Kobieta czyli szmata

Oceń ten artykuł
(0 głosów)


Policja tuszuje przestępstwa byłego milicjanta. Prokurator tuszuje przestępcze działanie policjantów. W tle miliony.

 

Były milicjant, dziś jeden z najbogatszych ludzi w Bytomiu, bił swoją żonę. Bił strasznie, bił okrutnie. Bił, żeby się z domu wyniosła. Choćby nawet w szlafroku.


Przyczyna bicia była prosta. Były milicjant wraz z żoną prowadził firmę. Firma świetnie prosperowała. Jej wartość nawet i dziś wynosi kilkanaście milionów złotych. I o to właśnie chodziło, że żona dźwigała na sobie ciężar organizacji przedsiębiorstwa. Do niej należy 51 proc. udziałów spółki. Gdyby nie wytrzymała, gdyby poderżnęła sobie żyły, albo połknęła całe opakowanie tabletek nasennych, byłoby po problemie. Nawet, jeśli by nie umarła, to rozstrzygałoby sprawę. Wariatka. Wysoki sąd ubezwłasnowolni ją, a kuratelę przyzna mężowi.


Nie wyszło. Kobieta okazała się twarda. Wytrzymała. Na noc zabierała materac do łazienki i  ryglowała drzwi. W sądzie trwała sprawa rozwodowa. Choć jeszcze się nie skończyła sąd wreszcie przyznał jej kilka tysięcy złotych alimentów miesięcznych. Mogła opuścić dom, wynająć sobie mieszkanie.


Zanim do tego doszło, w domu wielokrotnie interweniowała policja. Interwencje nic nie dawały. Policjanci trzymali stronę męża-oprawcy. Swojego byłego kolegi, który zresztą zatrudnia u siebie policjantów, gdy przechodzą na emeryturę. Jak wiadomo policyjny emeryt jest jeszcze młodzikiem. I mimo podjęcia nowej pracy, uprawnień emerytalnych nie traci.


Rok temu doszło do szczególnie okrutnego pobicia. Żona spodziewała się ataku. Gdy usłyszała, że mąż wchodzi do domu, w telefonie włączyła nagrywanie. Włączyła też wolno stojącą kamerę, a gdy mąż rzucił się na nią, wyrwała mu się i zdążyła wezwać policję.


Przyjechali policjanci. Nie pozwolili jej zadzwonić do adwokata. Dopuścili, by mąż jej wyrwał telefon. Nie chcieli obejrzeć dokumentów potwierdzających, kto jest właścicielem telefonu. Nie dopuścili do dalszego bicia, ale usiłowali wszystko zatuszować.


Do prokuratury w Bytomiu trafiło doniesienie żony. Dotyczyło nie tylko pobicia. Dotyczyło również gróźb karalnych.
Cytujemy niektóre:
"Ty tu kurwo nie pokazuj się, pierdolnę w tę mordę!"
"Ty szmato nieskończona, ty, kurwa, jak wezmę, uderzę!"
"Za parę minut cię wyprowadzę stąd, ale ci mogę jeszcze mordę ukręcić!"
"Jeszcze mnie prowokować kurwa, żebym ci mordę otłukł?"
"Won mi stąd, bo dostaniesz w mordę!"


Dowodami popełnienia przestępstw były nagrania dostarczone na dwóch płytach dvd. Dowodami powinny być również zeznania policjantów. Ale funkcjonariusze poświadczyli nieprawdę. Skłamali zeznając w prokuraturze pod odpowiedzialnością karną.


Prokurator umorzył śledztwo uznając, że nie doszło do popełnienia przestępstw przeciwko kobiecie. Nie była bita, nie grożono jej pobiciem ani śmiercią. Dzięki temu prokurator uchronił przed odpowiedzialnością karną nie tylko byłego milicjanta, ale również funkcjonariuszy policji, którzy zeznali nieprawdę. W uzasadnieniu umorzenia w ogóle nie wspomniał o dowodach w postaci nagrań. W ten sposób sam stał się wspólnikiem przestępców.


Skutki pobicia są bardzo poważne. Przez kilka miesięcy kobieta miała czerwone lewe oko. Niedawno przeszła dodatkowe badania okulistyczne. Stwierdzono u niej zagrożenie zmianami podczaszkowymi. Okulista skierował ją na specjalistyczne badania neurologiczne.

 

Ostatnio zmieniany sobota, 05 wrzesień 2015 12:39