Przypomnijmy, że afera taśmowa dotyczyła najwyższych urzędników państwa, ministrów, szefów służb specjalnych, marszałka Sejmu czy szefa Narodowego Banku Polskiego, podsłuchiwanych i nagrywanych w restauracji Sowa&Przyjaciele. Nagrania są kompromitujące. Odsłaniają bezmiar chciwości, bezczelności, prywaty i cynizmu ludzi, którzy stoją na czele państwa polskiego.
To jeszcze premier Donald Tusk obiecywał szybkie wyjaśnienie afery taśmowej. Zmienił się premier, a śledztwa nie kończono. Obawiano się tego momentu, gdy śledztwo zostanie zakończone, a w związku z tym zebrany przez prokuraturę materiał przestanie być objęty klauzulą tajności. Bo przecież to, co wyciekło już wcześniej, jest tak kompromitujące, że szkoda gadać. Radosław Sikorski mówi o robieniu laski Amerykanom. Bartłomiej Sienkiewicz o tym, że państwo istnieje teoretycznie. Marek Belka klnie niczym szewc i składa swojemu rozmówcy takie propozycje, których ujawnienie powinno spowodować jego natychmiastową dymisję.
Ale ani on nie ustępuje, ani pozostali bohaterowie taśm nie uważają, że powinni podać się do dymisji. I nikt w obozie rządzącym nie ma zamiaru ich odwołać. Dopiero umieszczenie przez Stonogę akt śledztwa w internecie spowodowało trzęsienie ziemi. W efekcie polecieli również ci, których nie nagrano. Polecieli za inne sprawki albo po prostu wykorzystano pretekst, by ich odwołać.
A Stonoga został zatrzymany przez policję, przesłuchany, po czym postawiono mu zarzut nielegalnego ujawnienia materiałów prokuratorskich chronionych klauzulą tajności. I tu widać hipokryzję w działaniu policji i prokuratury. Te na zamówienie, bez większych oporów przekazują swoje, najtajniejsze nawet materiały – dziennikarzom.
Przecieki ze śledztw są w Polsce na porządku dziennym. Tyle, że są to przecieki sterowane. Przekazujący te materiały dziennikarzom popełniają znacznie poważniejsze przestępstwo niż Stonoga. Za zgodą i wiedzą prokuratury, policji oraz tych, którzy wspomniane istytucje trzymają na krótkiej smyczy. Dzieje się to bezkarnie. Nikogo za te przecieki nie skazano, nikomu nie postawiono zarzutu. Więcej nawet, nie bawiono się nawet w udawanie, że przeciek należy wyjaśnić.
Kilka przykładów...
Ciąg dalszy jutro.