Wydrukuj tę stronę

Prawda o mafii paliwowej. Część III (ostatnia).

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Wśród łamanych byli oczywiście oszuści, lecz byli również ludzie niewinni. Byli nawet i tacy, którzy sami usiłowali zapobiec oszustwom i informowali o nich policję, CBŚ. Tu przechodzimy od prawnej do praktycznej strony zagadnienia.

 

Adam B. zajmował ważne stanowisko w firmie paliwowej (był prokurentem). Kiedy trafił na ślad przekrętów paliwowych usiłował zainteresować nimi policję, a potem CBŚ. Usiłowania te przez pewien czas były bezskuteczne, natomiast dla Adama B. skończyły się one tragicznie – sam trafił za kraty, a potem został oskarżony o udział w przekrętach. Adam B. uważał swoje zatrzymanie za niesprawiedliwe, więc napisał na nie zażalenie (tam było to wszystko, czego nie raczył ująć prokurator w swoim wniosku o zapuszkowanie podejrzanego). Prokurator ukrył to zażalenie przed sądem. Po roku zażalenie odnalazł w prokuraturze inny prokurator i przekazał sądowi. Sąd rzeczywiście uznał zatrzymanie Adama B. za „bezzasadne i nielegalne”. Sąd o wszystkim poinformował Prokuraturę Okręgową w Katowicach.

Prokuratura Okręgowa już zdążyła zbadać sprawę nielegalnego zatrzymania Adama B. Okazuje się, że bezprawne pozbawienie kogoś wolności nie jest w Polsce przestępstwem. Niczego przed sądem nie ukryto, lecz tylko „nadano ze znacznym opóźnieniem”. Adam B. miał szczęście, że opóźnienie nie trwało, dajmy na to, 25 lat.

 

 

***

 

Następnie sąd w Siemianowicach Śląskich uniewinnił Adama B. od zarzutu bycia paliwowym mafiozem. Wedle prokuratora mężczyzna miał być jednym z baronów tzw. mafii paliwowej. Sam pozostając w ukryciu kierował gangiem paliwowym. To on wymyślił mechanizm popełniania przestępstwa, a czasami sam nawet przenosił fałszywe faktury pomiędzy firmami uczestniczącymi w nielegalnym procederze. Tyle, że 16-miesięczny areszt i późniejsze szykany nie „wydobyły” z Adama B. przyznania się do winy, a sąd stwierdził, że nie przedstawiono nawet cienia dowodu tej winy rzekomego barona.

 

***

 

Prawdziwi oszuści, zasiadający wraz z Adamem B. na ławie oskarżonych, zostali skazani. Sąd jednak zmienił kwalifikację prawną ich czynu. Odrzucił argumenty prokuratury, że należy ich skazać za przestępstwa kryminalne. Uznał, że popełnili czyny opisane w ustawie karnej-skarbowej. Konstrukcja wprowadzona przez prokuratora W. (patrz Część II) się zawaliła.

 

***

 

Metoda W. nie sprawdziła się w większości spraw tzw. mafii paliwowej. Podejrzanym stawiano zarzuty „uszczuplania dochodów Skarbu Państwa” - wyłudzania zwrotu VAT oraz uchylania się od płacenia podatków. Jednocześnie zbierano dowody nielegalnej działalności podejrzanych. Tylko czy to, co nielegalne, można opodatkować?

Sąd Najwyższy kilkakrotnie zajmował się to kwestią: w wyroku z 19 marca 2008 r. (sygnatura dikk 347/07), w wyroku z 12 grudnia 2008 r. (sygnatura kk. 76/08). Orzekł, że nielegalny handel paliwami nie stanowi oszustwa na szkodę Skarbu Państwa.

W innym wyroku z 1 grudnia 2005 r. Sąd Najwyższy stwierdzał, iż opodatkowaniu podlega tylko „legalna działalność podmiotu” (sygnatura IV KK 122/05). Prokuratorzy zaangażowani w krucjatę przeciwko mafii paliwowej, powinni ten werdykt znać.

 

***

 

Już są gigantyczne odszkodowania. Będą kolejne gigantyczne odszkodowania. Co gorsza otrzymają je nie tylko niewinnie oskarżeni, lecz także autentyczni oszuści. Pan prokurator W. nadal jest na państwowym - naprawdę nielichym wikcie. Pozostali oskarżający bez dowodów i oparcia w przepisach prawa też.

Ostatnio zmieniany niedziela, 22 marzec 2015 21:42