Wydrukuj tę stronę

Za fałszerstwo przeciętny obywatel ląduje w więzieniu. Ale fałszerze w togach zwykle pozostają bezkarni.

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Protokół, to wedle definicji, „oficjalne, pisane na bieżąco sprawozdanie przebiegu rozmaitych posiedzeń, zebrań,  itp. Sprawozdania takie służą później do sprawdzania legalności decyzji podejmowanych przez protokołowane gremia i ewentualnie stanowią materiał odwoławczy”. Teoretycznie więc protokoły powinny jak najwierniej odtwarzać wydarzenia, jednak w praktyce bywa z tym różnie, szczególnie jeśli przebieg relacjonowanych posiedzeń, zebrań lub tym podobnych odbiega od scenariusza zaplanowanego przez prowadzącego. 

 

Fałszowanie protokołów staje się u nas powoli normą. Nie podoba się zaprotokołowana wypowiedź? Tym gorzej dla wypowiedzi. W razie czego zawsze można ją okroić, zmienić parę zdań albo w ogóle wyrzucić.  Można też, na zasadzie „kopiuj, wklej” przenieść coś z jednego zeznania do drugiego. Tuninguje się wszystko –  protokoły obrad rady pedagogicznej, komisji wyborczych, a nawet  protokoły z posiedzeń sądu. Bulwersuje szczególnie to ostatnie, gdyż każdy wyrok sądu decyduje o dalszym losie człowieka a nawet wielu ludzi.  

Kilka lat temu mieliśmy aferę z jedną z wrocławskich sędzi.  Mężczyzna skazany  na 11 różnych kar za oszustwa, zwrócił się do sądu o wydanie wyroku łącznego. Pod koniec listopada 2009 roku pani sędzia wysłuchała  w tej sprawie oskarżyciela i skazanego. Odroczyła ogłoszenie owego wyroku łącznego o tydzień. Miała go wydać na początku grudnia, ale choć tego zrobiła, sporządziła protokół z ogłoszenia wyroku. Potem przygotowała kolejny fałszywy protokół, z którego wynikało że 2 grudnia wyrok nie został ogłoszony,  a rozprawę odroczono do 30 grudnia. Obydwa fałszywe protokoły pani sędzia włożyła do akt sprawy. Wpadła, kiedy do sądu zwrócił się sam zainteresowany pytając, co z jego wyrokiem. Sędzia próbowała namówić protokolantkę do kolejnego fałszerstwa, ale ta odmówiła. 

W końcu sędzia sama stanęła przed sądem, który jednak był dla niej bardzo łaskawy. W pierwszej instancji nakazał zapłacenie grzywny. W drugiej warunkowo umorzył postępowanie. Za „karę” pani sędzia została przeniesiona z Wrocławia do Świdnicy. Każdy by chciał dostawać takie kary.

Sędzia z Wrocławia przez fałszerstwo chciała prawdopodobnie ukryć fakt, że nie zdążyła na czas z wydaniem wyroku. Ale i inni sędziowie celowo fałszują protokoły. Z powodu stronniczości lub innych, sobie tylko znanych motywów. 

Jeden z oskarżonych, odpowiadających przed rzeszowskim sądem uważa, że przez sfałszowanie protokołu rozprawy w rzeszowskim sądzie przegrał sprawę. Miał tego dokonać sam sędzia lub - na jego polecenie - protokolant. Mężczyzna na początku bronił się sam i nawet nie wiedział, że ma prawo wglądu w stenogramy rozpraw. Protokoły przeczytał dopiero po kilku miesiącach, kiedy wziął adwokata. Lektura wywołała u niego niemały szok, zorientował się bowiem, że usunięte zostały bardzo ważne zeznania człowieka, który niemal przyznał się do winy. Kiedy zażądał wyjaśnienia sprawy powołano biegłego. Ten co prawda przyznał, że protokół został zmieniony - sfałszowano zeznania dwóch świadków poprzez usunięcie części treści i dopisanie nowej, jednak śledztwa nie wszczęto. 

Choć sędziowie zapewniają, że przypadki fałszowania protokołów są rzadkością, adwokaci i radcy prawni mają inne zdanie na ten temat.  Ostrzegają, że nazbyt luźne traktowanie protokołów staje się u nas prawdziwą plagą. „Nazbyt luźne” ozanacza przecież odstępstwo od prawdy. 

Problem w tym, że sędziów chroni immunitet. Jeśli nawet staną oni przed wymiarem sprawiedliwości, zarówno prokuratorzy, jak i inni sędziowie niechętnie prowadzą sprawy tego rodzaju. A poza tym, sędzia zawsze budzi większe zaufanie niż skazany. 

Aby się bronić przed sfałszowanymi protokołami, coraz więcej osób na spotkanie z Temidą idzie z dyktafonem. Jednak nawet gdy nagranie dowodzi przekłamań w protokole, niewiele to daje, poza moralną satysfakcją. To sąd decyduje czy dowód ten należy uznać, czy nie. Ale dyktafon traktowany jest niczym zakazany przedmiot. Niekiedy łatwiej wejść na salę rozpraw z paralizatorem niż dyktafonem lub aparatem fotograficznym. 

Ostatnio zmieniany środa, 13 maj 2015 07:11