Jedna z najgłośniejszych afer korupcyjnych. Wszyscy pamiętamy byłą posłankę PO Beatę Sawicką. Tę od kręcenia lodów. Pani poseł została zatrzymana osiem lat temu przez funkcjonariuszy CBA w związku z podejrzeniem przyjęcia korzyści majątkowej za próbę tzw. ustawienia przetargu publicznego wspólnie z burmistrzem Helu, Mirosławem Wądołowskim. Posłankę zatrzymano po odebraniu drugiej już raty pieniędzy. Wśród materiałów operacyjnych znajdował się film, na którym uwieczniono, jak posłanka przyjęła torbę z ustaloną wcześniej, pierwszą ratą w wysokości 50 tys. zł. Wraz z posłanką PO zatrzymano burmistrza Wądołowskiego. Zarzucono mu, że za łapówkę obiecał dokonać zmian w planie zagospodarowania przestrzennego Helu. W maju 2012 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Sawicką na trzy lata więzienia, a Wądołowskiego - na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Oboje zaskarżyli te wyroki. W kwietniu 2013 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie uniewinnił prawomocnie Sawicką i Wądołowskiego od zarzutów korupcji, gdyż przyjęta przez Sawicką łapówka była tzw. prowokacją kontrolowaną, tymczasem zdaniem sądu „państwo prawa wyklucza testowanie uczciwości obywateli”. Nie wzięto pod uwagę także czynów, do których posłanka przyznała się przystojnemu agentowi Tomkowi myśląc jeszcze, że jest tylko biznesmenem.
Podobną sytuację miała Ewa S, emerytka z Łodzi, która dorabiała w kiosku. Pewnego razu przyszedł do niej student, który poprosił o skserowanie legitymacji. Koszt usługi wynosił 30 groszy. Pani Ewa nie wbiła usługi na kasę fiskalną, bo urządzenie było nowe i jeszcze nie miała kodu na usługi ksero. A rzekomy student okazał się inspektorem UKS. Pytanie za 100 punktów – skoro państwo prawa nie powinno testować naszej uczciwości, dlaczego pani Ewa S. z Łodzi została przetestowana, a następnie skazana za narażenie Skarbu Państwa na stratę sześciu groszy z tytułu niezapłaconego podatku VAT?
Pani Ewa, za oskubanie fiskusa o całe sześć groszy musiała zapłacić grzywnę w wysokości 130 zł i pokryć koszty rozprawy - 220 zł. Natomiast były burmistrz Helu nie tylko nie zapłacił ani grosza, ale jeszcze się wzbogaci. Za bezzasadny, z daniem sądu, 63-dniowy tymczasowy areszt, Sąd Okręgowy w Gdańsku przyznał mu w poniedziałek 80 tys. zł zadośćuczynienia. Ponadto otrzyma 13 tys. zł jako rekompensatę za wynagrodzenie, którego nie wypłacono mu podczas ponaddwumiesięcznego pobytu w areszcie.
Część II jutro.