Wydrukuj tę stronę

Koniec rządów inkwizycji od lipca 2015? Część I

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Ma być jak w sądach na amerykańskich filmach -  ostre starcie prawników, pojedynek oskarżyciela z obrońcą. Wygrywa ten, który przedstawi bardziej przekonujące dowody i lepsze argumenty. Sędzia nie powinien się wtrącać, jak to było dotąd, tylko bezstronnie oceniać fakty. O nową procedurę karną walczono przez ponad dwa lata. W końcu zmiany nieodwołalnie weszły w życie 1 lipca br. Jednak nowelizacja budzi wciąż skrajne emocje, szczególnie w środowisku prawniczym.  Adwokaci są zachwyceni, prokuratorzy mówią wręcz o sabotażu, a sędziowie - pełni obaw. Jest też głęboka wiara w to, że nowa procedura karna oznacza procesów inkwizycyjnych.  Jedno jest pewne - będzie ciekawie.

Dotąd rola prokuratora kończyła się praktycznie w momencie sporządzenia aktu oskarżenia. Później, już podczas procesu, jego rolę przejmował sędzia. To sędzia prowadził proces, przeprowadzał dowody, przesłuchiwał świadków. Po otrzymaniu dokumentów z prokuratury sam gromadził dowody dodatkowe, wszystko po kolei sprawdzał, niekiedy tocząc spór z adwokatem a czasem poprawiając prokuratora. Sędziowie mogli też sami zlecać przeprowadzenie ekspertyz i dowodów, które prokurator pominął w toku postępowania. Taki model nazywany jest w środowisku prawniczym „inkwizycyjnym”. 

Teraz będzie - to założenie teoretyczne, czy sprawdzi się, zobaczymy - tak, jak w krajach anglosaskich. Sędzia ma być bezstronnym obserwatorem a jego jedynym zadaniem pozostaje obiektywna ocena faktów. Nie weryfikacja, nie poszukiwanie nowych dowodów, lecz ocena tego, co oskarżyciel i obrońca dostarczyli do sądu. 

Nowa procedura budzi prawdziwy popłoch wśród prokuratorów. Aby udowodnić winę oskarżonemu...

Część II jutro.

 

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 06 lipiec 2015 08:16