Jednym ze wspomnianych "środków" może być przecież subtelna sugestia pod kierunkiem sędziów, aby rzadziej przyznawali pokrycie kosztów obrony.
Poza tym, „obrońca na żądanie” należy się tylko w postępowaniu przed sądem! W trakcie dochodzenia prokuratury, żeby dostać obrońcę, trzeba udowodnić, że nas na niego nie stać. Tymczasem obrońca na tym etapie postępowania jest niezmiernie ważny, ponieważ w aktach prokuratorskich mogą być zawarte dowody na niewinność oskarżonego, których prokurator nie musi dołączyć do aktu oskarżenia. Przykłady, gdy prokurator "zapomniał" lub "przeoczył" oczywiste dowody niewinności, możemy tu mnożyć.
Celem nowelizacji, według autorów nowej, rewolucyjnej procedury karnej, ma być też zmiana "filozofii karania". Od sądów oczekuje się stawiania na nieuchronność kary. Co to oznacza? W praktyce oznacza to, że zdecydowanie rzadsze będą kary więzienia w zawieszeniu!
Dotychczas stanowiły one aż 60 proc. wszystkich wyroków w sprawach karnych. Teraz, jeśli zapadnie wyrok skazujący, to szansa na popularne „zawiasy” będzie niewielka, uznano bowiem, że nie spełniają one roli odstraszającej i wychowawczej. Zamiast tego sądy mają częściej karać grzywną lub ograniczeniem wolności, na przykład poprzez prace społeczne, podczas których skazany odpracuje częściowo wyrządzoną szkodę.
Z pewnością szykuje się rewolucja, ale... tak do końca... to nie wiadomo, jaka. Przewidziano furtkę w postaci art. 167, który mówi o tym, że „sędziowie będą mogli sami przeprowadzać dowody jedynie w wyjątkowych wypadkach uzasadnionych szczególnymi okolicznościami”. To oznacza, że w naszych sądach może zapanować chaos. W jednym okręgu mogą obowiązywać stare zasady, w innych – nowe. A jak wszyscy doskonale wiemy, w bałaganie jesteśmy absolutnymi mistrzami.