Wydrukuj tę stronę

Wątpliwości są zabronione

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 Wątpliwości mają świadczyć na korzyść oskarżonego.

Teoria.

Kto ma siedzieć, ten ma siedzieć, nawet jeśli może być całkowicie niewinnym człowiekiem.

 

 

 

Od kilku lat w więzieniu trzymany jest Jerzy Gołubowicz, były prezydent Zabrza. Został oskarżony, a następnie skazany za wyjątkowo okrutne zabójstwo. Tylko czy je rzeczywiście popełnił? Wątpliwości w tej sprawie jest ogrom.

 

Jerzy Gołubowicz, człowiek niewysoki, niemłody, miał zaszlachtować dużo większego mężczyznę. Naukowiec, wykładowca uniwersytetu, członek Polskiej Akademii Nauk, miał z zimną krwią poderżnąć gardło i usiłował następnie nożem odciąć swojej ofierze głowę, ale go siły opuściły, więc głowa pozostała na swoim miejscu.

 

Następnie zamaskował ciało byle jak, aby porzucone przy drodze spacerowej przez las, zostało szybko odkryte.

 

Jako naukowiec specjalizował się w systemach gps wykorzystywanych w telefonii komórkowej, a szerzej - w informacji przestrzennej. I tenże specjalista, wiedząc, że podejrzenie padnie przede wszystkim na niego, wybrał się na mordowanie z włączonym telefonem komórkowym, a nawet dzwonił z niego będąc opodal miejsca zbrodni. Tak jakby chciał ułatwić prokuratorowi zebranie materiału obciążającego.

 

Gołubowicz twierdzi, że został wrobiony. Jego wyjaśnienia brzmią sensownie. Przypuszcza, komu mogło na tym zależeć, by podejrzenie padło na niego, przypuszcza dlaczego doszło do zabójstwa (ze swoim prześladowcą, a późniejszą ofiarą mordu, tuż przed tym mordem doszedł do porozumienia).

 

Podobno śledczy powinni brać pod uwagę wszystkie możliwe wątki i po kolei je eliminować, dochodząc w ten sposób do prawdy. Ale nie w tym przypadku. Tutaj szło się po najmniejszej linii oporu. Był spór pomiędzy prezydentem Zabrza a ofiarą? Był. Temu nikt nie przeczy. To znaczy, że tylko prezydent mógł być potencjalnym zabójcą. Nawet, jeśli w czasie, gdy doszło do przestępstwa, był gdzie indziej.

 

Gdzie indziej? To także nieprawda. Prokuratura przeprowadziła eksperyment procesowy. Ustalono, że w dniu morderstwa prezydent przebywał na Opolszczyźnie (świadkami byli miejscowi policjanci), potem był sfilmowany przez kamery monitoringu w zabrzańskim Makro, a mordu dokonano w okolicach Będzina. Tego nie dało się więc zakwestionować. Z eksperymentu procesowego wynikało, że po dojechaniu w okolice Będzina, miał tylko 7 minut na skatowanie swej ofiary kijem baseballowym, następnie na dokonanie mordu właściwego, zamaskowanie ciała, przebranie się i umycie. A umył się tak dokładnie, że ani na nim, ani na ubraniu, ani też w samochodzie, nie znaleziono materiału biologicznego ofiary, choć została pozbawiona życia w bardzo krwawy sposób. Zresztą również na ofierze nie znaleziono materiału biologicznego prezydenta Gołubowicza.

 

To wszystko nie wzbudziło wątpliwości prokuratora, ani sądu. Były prezydent Zabrza został skazany na 25 lat więzienia. Ponieważ nie jest już młody, więc wyrok ten jest dla niego równoznaczny z wyrokiem dożywocia.

 

Jutro napiszemy o innych szczegółach tej bulwersującej sprawy.

 

 

Ostatnio zmieniany czwartek, 10 wrzesień 2015 20:09