Wydrukuj tę stronę

Sierpem i młotem w... kierowców

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nie będziemy bić braw Trybunałowi Konstytucyjnemu. Nie zasłużył na brawa. Więcej nawet, zasłużył na poważną krytykę. W sprawie fotoradarów.

 

 

 

 

Prokurator generalny zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy mówiące o tym, że właściciel samochodu będzie karany grzywną za niewskazanie, kto jego samochodem jechał. Przepisy te nakazywały i nakazują samooskarżenie się w przypadku, gdy samochód prowadził jego właściciel. Nakazują również donoszenie na członków najbliższej rodziny. To wówczas, kiedy właściciel użyczył swego auta któremuś z najbliższych krewnych. 

 

Zasada samooskarżenia się ma swoje korzenie w systemie totalitarnym. Słynna stalinowska powieść "Jak hartowała się stal" służyła budowaniu człowieka sowieckiego. Człowieka, dla którego ważniejsze było państwo niż najbliższa rodzina. W powieści tej chłopiec Pawka Morozow doniósł na swoich rodziców. Stał się on wzorem dla całej młodzieży Związku Radzieckiego.

 

Ten wzorzec odżył we współczesnej Polsce, choć wydaje się to niesłychane. Kierowco - masz donosić na siebie, na znajomych, na rodzinę. A jeśli naprawdę nie wiesz, kto jechał twoim samochodem w momencie popełnienia wykroczenia drogowego - to karę zapłacisz ty.

 

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Ktoś żyje z wynajmu samochodów. Pożycza auto Kowalskim. W rodzinie wszyscy mają prawo jazdy: pani Kowalska, pan Kowalski i ich dorosłe już latorośle. Skąd właściciel samochodu ma wiedzieć, kto siedział za kierownicą w chwili, gdy fotoradar strzelił autu fotkę? Na kogo wskazać, skoro od pewnego czasu już nie przysyła się zdjęcia wykonanego przez fotoradar? To, że zdjęcia te często były nie najlepszej jakości, to już inna kwestia.

 

Nawet w kodeksie karnym przyjmuje się zasadę, że podejrzany ma prawo kłamać. Nawet świadek ma prawo do odmowy składania zeznań, jeśli mogłyby godzić w niego bądź w najbliższą rodzinę. A tu proszę - państwo żąda kablowania na siebie, na bliskich, samooskarżenia, donoszenia na obcych ludzi. Nie uczynisz tego - płacisz grzywnę.

 

30 września 2015 Trybunał Konstytucyjny uznał, że tak właśnie ma być.

 

To się nazywa państwo prawa. Państwo prawa spod znaku sierpa i młota.