Wydrukuj tę stronę

Akta bezprawia I część

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podczas rozprawy sądowej prokurator usiłował przeszkodzić sądowi w ustaleniu faktów. Chodziło o to, czy służby specjalne prowadziły nielegalne operacje. Czy miały swoich tajnych współpracowników w urzędach podatkowych. Czy wykorzystywały ich, by niszczyć uczciwych biznesmenów. Czy swoich konfidentów chroniły poprzez ukrywanie przed policją swej wiedzy o zamachu na życie człowieka. Prokurator nawet to starał się zatuszować.

Rozprawa odbyła się 13 maja 2008 roku. Na ławie oskarżonych zasiedli biznesmen Krzysztof Porowski, biznesmenka Katarzyna H., sędzia Andrzej Huras. Wszyscy kilka lat później zostali oczyszczeni. Śledztwo, akt oskarżenia, rozgłos medialny, towarzyszące ujawnieniu ich rzekomej działalności przestępczej na przełomie wieków,  wszystko to było próbą generalną przed atakiem na wolność osobistą i gospodarczą, jaką w późniejszych latach przyparto przy użyciu świadków koronnych, aparatu skarbowego, aresztów wydobywczych i innych metod zagrażających demokracji.

Tego dnia sąd przesłuchiwał dwóch świadków. BM był inspektorem kontroli skarbowej. TZ funkcjonariuszem Urzędu Ochrony Państwa (obecnie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego). Najpierw pytano BM.

Opowiadał, że kontrola dotycząca interesów Katarzyny H. miała charakter losowy i była rutynowa. W jej trakcie nie miał on kontaktów z UOP.

Pytanie: Czy znał kogoś z UOP.

Odpowiedź (tak zapisano w protokole): "Powiedzmy, że nie znam".

Dopiero, gdy sędzia kazała sprecyzować, zaprzeczył: "Nie znam".

Pytanie na ten temat zadano później TZ z UOP. Odpowiedział:

"Znam świadka, który zeznawał przede mną. Od nas (UOP) i z UKS (Urząd Kontroli Skarbowej). On mnie rozpoznał i nawet rozmawialiśmy przed salą rozpraw. Nie mogę powiedzieć, że bywał często w UOP, ale bywał.  Wydaje mi się, że przychodził służbowo. Chociaż pewnie wezwań nie miał wystawianych. Miał kontakt z C. i S. Wiem, że przychodził w sprawie pani H".

Wyjaśnienie: do siedziby ABW, CBA, na zwykły komisariat policji nie można wejść prosto z ulicy, z wizytą towarzyską. A w szczególności do ABW. Procedury ochronne są tam szczególnie ostre. Przesłuchanie potwierdziło, że inspektor skarbowy BM był tajnym współpracownikiem UOP. Jego wizyty w siedzibie tajnych służb nie były rejestrowane. On sam nie przyznał się do kontaktów z UOP narażając się na odpowiedzialność karną za składanie fałszywych zeznań.

W dniu jutrzejszym publikujemy część II. O tym, jak niszczono biznes i jak służby specjalne wraz z aparatem skarbowym oraz rządową agencją bezkarnie wpływały na wynik przetargu.

Ostatnio zmieniany niedziela, 08 luty 2015 08:14