Propagandowe fajerwerki nie zmienią rzeczywistości. Są natomiast groźne, gdyż utrwalają systemowe patologie. Polskie sądy jednymi z najlepszych w Unii Europejskiej - ogłosiła Komisja Europejska w specjalnym raporcie, poświęconym sądownictwu krajach członkowskich Wspólnoty. Badano sytuację w 25 krajach. Z raportu tego wynika, że polskie sądy są najbardziej zawalone sprawami do rozpatrzenia (prawie najbardziej). Pod tym względem są bowiem na 4 miejscu w Unii. A mimo to działają nasprawniej i najszybciej (prawie najszybciej). Albowwiem pod tym względem zajmują miejsce na pudle - są na trzecim miejscu.
Każdy, kto choć raz miał stycznośćz sądem wie, że jest to chora instytucja, której największą piętą Achilesową jest przewlekłość postępowań. Gros wyroków nakazujących polskiemu państwu wypłatę odszkodowań, które zapadają przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, dotyczy właśnie przewlekłości postępowań sądowych. Toteż twierdzenie, że sądy polskie są lepsze od sądów angielskich i szkockich, zakrawa na jakąś bzdurę. Nie tylko śmieszy, gdyż trąci jawnym absurdem, ale każe podejrzewać, że ktoś zafałszował statystyki i wprowadził Komisję Europejską w błąd. Ktoś - czyli przedstawiciele polskiego rządu i państwa.
Naszym zdaniem nikt niczego nie fałszował. Komisji Europejskiej przekazano prawdziwe dane. Stała się rzecz znacznie gorsza niż sporządzenie błędnej statystyki. I dużo bardziej straszna niż fałszerstwo danych. Do czego - powtórzmy - naszym zdaniemnie doszło. Jest dużo, dużo gorzej. O czym za chwilę.
Za chwilę dlatego, że najpierw chcemy podsumować raport Komisji Europejskiej. Podaje on, że pod kątem szybkości rozpatrywania spraw jesteśmy na trzecim miejscu, po Niemczechi Estonii. Oznacza to, że gorzej niż u nas ma być nie tylko w Wielkiej Brytanii, lecz także w sąsiedniej Irlandii. Rzekomo świecimy dobrym przykładem dla naszych południowych sąsiadów, Czechów i Słowaków. Zazdrościć polskich sądów mogą obywatele Węgier i Austrii. Dno, w porównaniu z Polską, jest w Luksemburgu, Holandii czy Belgii. I w szeregu innych krajów tzw. starej Unii i nowej. Tylko kto w to uwierzy?