Według raportu NIK usługi medyczne świadczone były często w oparciu o zużyty i słaby sprzęt diagnostyczny. Blisko połowa urządzeń została oddana do użytku przed rokiem 2000. W jedenastu zakładach aparaty rentgenowskie były przestarzałe i nie przechodziły wymaganych przeglądów technicznych, stanowiąc realne zagrożenie dla zdrowia personelu medycznego oraz pacjentów.
Ograniczone środki na inwestycje w więziennej służbie zdrowia w latach 2010-2011 oraz brak wykwalifikowanego personelu już przyczyniły się do likwidacji niektórych jednostek leczniczych. W badanym okresie zamknięto 10 placówek radiologicznych, co jest szczególnie niepokojące, biorąc pod uwagę, że drastycznie rośnie liczba zachorowań na gruźlicę wśród osadzonych. Zgodnie z przepisami każda osoba przyjmowana do zakładu więziennego musi poddać się badaniu RTG klatki piersiowej. Obowiązkowe są też okresowe badania osadzonych. Tymczasem Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że badania RTG wykonywane były często z opóźnieniem. Zdarzało się też, że nie wykonywano ich wcale.
Tak jest zarówno w zakładach karnych, jak i aresztach śledczych. A przecież w tych drugich placówkach osadzeni są ludzie niewinni w świetle prawa. Liczne pomyłki sądowe, które coraz częściej wychodzą na światło dzienną każą przypuszczać, że także w zakładach karnych nie brakuje osób niewinnych.
Zdaniem Marii Ejchart, koordynatorki programu “Opieka zdrowotna w polskich wiezieniach – dążenie do zgodności ze standardami praw człowieka”, prowadzonego dla Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, opieka zdrowotna w polskich jednostkach penitencjarnych nie jest tematem popularnym. Nie pisze o tym codzienna prasa a informacje o problemach zostają za murami jednostek. Na światło dzienne wychodzą dopiero w obliczu ludzkich tragedii.