Jesteśmy już w połowie drugiego dziesięciolecia XXI wieku. Od średniowiecza minęło już trochę czasu. Nieco mniej czasu (zaledwie kilkadziesiąt lat) minęło od przyjęcia przez Polskę międzynarodowych regulacji dotyczących humanitarnego traktowania WSZYSTKICH. Wiadomo, papier wszystko przyjmie. Mimo że o tym problemie ciągle się mówi (a mówią naukowcy, działacze różnych organizacji pozarządowych, ale także czasami przedstawiciele władz polskich, w tym więziennictwa) więźniowie ciągle są traktowani fatalnie traktowani. Osadzeni są skazani nie tylko na pozbawienie wolności, lecz również na spartańskie warunki, złe traktowanie, czasem bicie i poniżenie, a nawet zagrożenie zdrowia i życia.
Podstawowym zarzutem do państwa polskiego jest nadmierna ciasnota cel, w których przebywają więźniowie. Ale jak ma być inaczej, jeśli do więzienia trafiają często ci, co nie mają pracy i nie mogą płacić alimentów, rowerzyści jadący „po piwku”, młodzież paląca „trawkę”? Z pewnością lepiej byłoby, gdyby odpracowali społecznie jakieś godziny za swoje przewinienia.
Według Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka nasz wymiar sprawiedliwości charakteryzuje się represyjnością. Wynika to z raportu „Od krajowych praktyk po europejskie standardy”, opublikowanego przez Europejskie Obserwatorium Więzień, instytucję Komisji Europejskiej. Okazuje się, że mamy najwięcej osadzonych na 100 tys. mieszkańców. Druga w Unii Europejskiej Wielka Brytania ma ich 130 na 100 tys., a my aż 222. Nic dziwnego, że w polskich więzieniach na jednego osadzonego przypadają 3 mkw. podczas gdy we wspomnianej Wielkiej Brytanii 7 mkw., a we Francji i Portugalii po 9 mkw. Przebywanie w takiej ciasnocie musi rodzić agresję i konflikty. Ponadto w naszych więzieniach tylko 33% osadzonych ma możliwość pracy. W całej Unii jest podobnie.
Marek Konopczyński z Rady Polityki Penitencjarnej przy Ministrze Sprawiedliwości ocenił, że źródłem nieprawidłowości opisanych w raporcie jest polska polityka karna. „Nikt w Europie nie skazywałby na karę pozbawienia wolności za czyny, za które w Polsce (w więzieniach) przebywa kilkanaście tysięcy osób” - powiedział.
EOW pochwaliło jednak Polskę za umożliwienie więźniom głosowania w więzieniach i kontaktu z rodzinami przez skype'a, co, co prawda nie jest powszechne, ale w wielu więzieniach dostępne.
Daleko nam do standardów skandynawskich i szczerze mówiąc nie wiem, czy takie standardy byłyby dobrze przyjęte przez resztę społeczeństwa, ale obecne warunki odbywania kar są nie do przyjęcia.
KAŻDY człowiek ma swoją godność! Nawet ten, który popełnia przestępstwo. Nie może być tak, jak stwierdził jeden ze skazanych za ciężkie przestępstwo:
- Więzienie to fabryka kryminalistów. I będzie tak, dopóki w więzieniach będą siedzieli normalni ludzie, którym się „powinęła noga”. Przychodzi do celi na kilka miesięcy nastolatek złapany z torebką ziela, a wychodzi zdeklarowany bandzior z na zawsze zmienioną osobowością.
Przeludnienie zakładów karnych to przecież nie jedyny problem naszego wymiaru sprawiedliwości. A gdy mowa o złym traktowaniu osadzonych - opieka zdrowotna w polskich aresztach tymczasowych jest fikcją. Gdy już o aresztach tymczasowych mowa... Państwo polskie (czyli my wszyscy), notorycznie płaci odszkodowania za długotrwałe przetrzymywanie w niewoli.
Źródła:
http://wyborcza.pl/1,75478,17162612,Tlok_w_wiezieniach.html
http://youtu.be/ZC7K0oD3Brw