Zapowiedziana przez rząd likwidacja składek ZUS? Nas na to nie nabierzecie. Zresztą już wiemy, że był to tylko chwyt wyborczy.
I tak jesteśmy na każdym kroku kantowani przez państwo i przez elity, które tym państwem rządzą. Weźmy za przykład przepisy dotyczące przyznawania renty.
Renta? Owszem, ale tylko pod warunkiem, że lekarz orzecznik ZUS stwierdzi całkowitą niezdolność do pracy. Ci jednak najczęściej nadają status osoby częściowo niezdolnej do pracy.
Skąd w takim razie tylu młodych, zdrowych byczków, którzy pobierają renty, blokują miejsca pracy innym – także młodym i zdrowym, lecz nie na rencie? Mieli szczęście zachorować w odpowiednim czasie, albo znali i wykorzystali przepisy, wedle których świadczenie można otrzymać nawet po pięcioletnim okresie składkowym, o ile nie minęło 18 miesięcy od uregulowania ostatniej składki rentowej.
- Osoba, która ma na koncie zaledwie pięć lat składkowych i nieskładkowych, jeśli zachoruje w okresie ochronnym, to dostanie rentę bez względu na to, czy jest częściowo, czy całkowicie niezdolna do pracy – tłumaczył na łamach „Dziennika Gazeta Prawna” Andrzej Strębski, niezależny ekspert ubezpieczeniowy. Może to być zatem nawet kobieta z dwu, trzyletnim stażem i urlopem macierzyńskim.
Renta po kilku latach pracy to idealny stan rzeczy. Człowiek jeszcze nie jest wyeksploatowany i ma dość siły do pracy – tej nowej, którą dostanie prędzej niż młody i silny, ale bez renty.
Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej bagatelizuje problem mimo dwukrotnej interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich i licznych sygnałów płynących niemal ze wszystkich związków zawodowych. Tłumaczy, że obecne rozwiązania są zgodne z konstytucją. Sprawą więc zainteresowała się opozycja.
– W mojej ocenie jest to niesprawiedliwe, że resort pracy odmawia usunięcia dyskryminacyjnych przepisów, zasłaniając się tym, iż takie osoby pomimo częściowej niezdolności do pracy nadal mogą podjąć jakąkolwiek pracę – tłumaczy Bogdan Rzońca, poseł PiS, współautor interpelacji poselskiej i zapowiada, że on i jego klubowi koledzy, będą dążyć do zmiany krzywdzących przepisów.
Szczerze mówiąc - posłowie już dawno mogli złożyć stosowną propozycję zmiany przepisów prawa.