Oprócz wspomnianego senatora w swych okazałych domach mieszka jeszcze kilku lokalnych kacyków: policjant, biegły sądowy, który niegdyś był komendantem powiatowym policji, naczelnik wydziału geodezji. Takie „szychy” nie mogą przecież brnąć w błocie i psuć resory swoich limuzyn na koleinach.
Wójt gminy twierdzi, że to mieszkańcy ulicy na własny koszt wybudowali kanalizację a droga jest prywatną inwestycją. W praktyce wygląda to jednak nieco inaczej. Faktycznie, mieszkańcy sami wybudowali infrastrukturę kanalizacyjną. Potem jednak przejęła ją gmina wypłacając im w zamian 120 tys. zł. Pieniądze te przeznaczone zostały właśnie na nową równiutką jak tafla, pięknie wybrukowaną drogę z chodnikiem.
Zdaniem prawnika Mirosława Wójcika, sytuacja jest kuriozalna - Z takim przypadkiem spotykam się po raz pierwszy. Gmina przejmuje coś, za co później będzie ponosiła koszty utrzymania, konserwacji, a z czasem zapłaci zgodnie z tzw. służebnością przesyłu – opłatę na rzecz właścicieli nieruchomości. Bo przejęta infrastruktura spoczywa na prywatnym gruncie. Teoretycznie każdy wjazd sprzętu w celu naprawy musi odbyć się za wiedzą i zgodą wspólnoty, czyli właścicieli – wyjaśnia prawnik dziennikowi „Fakt”.
Wójt nie widzi jednak w całej sytuacji niczego nagannego - Przejęliśmy od mieszkańców tej ulicy kanalizację, bo taka była potrzeba. To nie był pomysł wójta, tylko pewna strategia wójta i rady gminy – tłumaczy pokrętnie.
Reasumując, garstka uprzywilejowanych wybrańców Ostródy, aby ułatwić sobie codzienne życie, buduje dla siebie kanalizację, którą potem przejmuje uboga gmina, przerzucając wszelkie koszty związane z jej użytkowaniem na mieszkańców, borykających się z wieloma innymi problemami. Do tego gmina jeszcze wypłaca dotychczasowym właścicielom pieniądze, które potem idą na „prywatną inwestycję”, czyli budowę drogi. Chciałoby się powiedzieć „żyć i nie umierać w Ostródzie”, o ile oczywiście należy się do lokalnej kliki.
Źródło:
http://www.fakt.pl/afera-z-ulica-ludzi-wladzy-w-gorczycowie,artykuly,449982,1.html