Władza w błocie nie utonie

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Ostróda w woj. warmińsko-mazurskim to gmina, w której jak w soczewce skupiają się ogólnopolskie stosunki. Mieszkańcy borykają się z ogromnym, dwucyfrowym bezrobociem. Firmy padają jedna, po drugiej. Każdy stamtąd ucieka. Kiedy popada deszcz, ludzie brną po kostki w błocie. Ale w gminie jest jedna, jedyna ulica, na której od razu widać europejskie pochodzenie Polski – nowo postawione, wystawne domy i równa droga z chodnikiem, wyłożona kostką brukową. A pod drogą – kanalizacja obsługująca nowe domy. Tu panuje zupełnie inna rzeczywistość. Ulica znajduje się we wsi Szafranki. Tę enklawę mieszkańcy nazywają „Gorczycowo”, od nazwiska  senatora Stanisława Gorczycy, właściciela najbardziej wystawnego domu przy nowej drodze.

Oprócz wspomnianego senatora w swych okazałych domach mieszka  jeszcze kilku lokalnych kacyków: policjant, biegły sądowy, który niegdyś był komendantem powiatowym policji, naczelnik wydziału geodezji.   Takie „szychy” nie mogą przecież brnąć w błocie i psuć resory swoich limuzyn na koleinach.

Wójt gminy twierdzi, że to mieszkańcy ulicy na własny koszt wybudowali kanalizację a droga jest prywatną inwestycją. W praktyce wygląda to jednak nieco inaczej. Faktycznie, mieszkańcy sami wybudowali infrastrukturę kanalizacyjną. Potem jednak przejęła ją gmina wypłacając im w zamian 120 tys. zł. Pieniądze te przeznaczone zostały właśnie na nową równiutką jak tafla, pięknie wybrukowaną drogę z chodnikiem. 

Zdaniem prawnika Mirosława Wójcika, sytuacja jest kuriozalna - Z takim przypadkiem spotykam się po raz pierwszy. Gmina przejmuje coś, za co później będzie ponosiła koszty utrzymania, konserwacji, a z czasem zapłaci zgodnie z tzw. służebnością przesyłu – opłatę na rzecz właścicieli nieruchomości. Bo przejęta infrastruktura spoczywa na prywatnym gruncie. Teoretycznie każdy wjazd sprzętu w celu naprawy musi odbyć się za wiedzą i zgodą wspólnoty, czyli właścicieli – wyjaśnia prawnik dziennikowi „Fakt”.

Wójt nie widzi jednak w całej sytuacji niczego nagannego - Przejęliśmy od mieszkańców tej ulicy kanalizację, bo taka była potrzeba. To nie był pomysł wójta, tylko pewna strategia wójta i rady gminy – tłumaczy pokrętnie.

Reasumując, garstka uprzywilejowanych wybrańców Ostródy, aby ułatwić sobie codzienne życie, buduje dla siebie kanalizację,  którą potem przejmuje uboga gmina, przerzucając wszelkie koszty związane z jej użytkowaniem na mieszkańców, borykających się z wieloma innymi problemami. Do tego gmina jeszcze wypłaca dotychczasowym właścicielom pieniądze, które potem idą na „prywatną inwestycję”, czyli budowę drogi. Chciałoby się powiedzieć „żyć i nie umierać w Ostródzie”, o ile oczywiście należy się do lokalnej kliki. 
 
Źródło:
http://www.fakt.pl/afera-z-ulica-ludzi-wladzy-w-gorczycowie,artykuly,449982,1.html

Ostatnio zmieniany środa, 15 lipiec 2015 08:33

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku