Donosimy o bezprawiu, które dzieje się w Inowrocławiu. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego miliony ludzi z Polski uciekają, dlaczego biznes upada, dlaczego powiatowe miasteczka to oazy marazmu, beznadziei i biedy – udzielimy wam odpowiedzi na te wszystkie pytania.
Odpowiedź na pierwsze pytanie: Ludzie uciekają z Polski, gdyż nie widzą tu dla siebie perspektyw. To zresztą tak jasne, jak słońce. Sami dobrze wiecie, że większość z nas nie chce emigrować, ba nawet nie chciałaby wyjeżdżać do innej polskiej miejscowości, gdyby "u siebie" dało się godnie żyć.
Odpowiedź na pytanie drugie: Biznes upada ze względu na bardzo niesprzyjające warunki do prowadzenia interesów. Polacy mają żyłkę do interesów, co udowodnili już w PRL. Dlatego u nas cokolwiek jeszcze istnieje. Ta żyłka, ten talent do zarabiania pieniędzy, sprawiły, że setki tysięcy drobnych, rodzinnych firm ciągle jeszcze działają. W innym przypadku mielibyśmy chyba same oddziały i filie zagranicznych koncernów. Ale niestety te rodzinne firmy zmagać się muszą z naszą rodzimą biurokracją. A ta jest do nich nastawiona wrogo. Może nie zawsze, ale wystarczająco często, by to miało wpływ na sytuację globalną w Polsce.
Ten wrogi stosunek polskiej biurokracji i władz do rodzimego biznesu jest naszą polską specyfiką. Niestety, kolejna rzecz charakterystyczna dla naszego kraju, to poczucie bezkarności ze strony rządzących i skłonność do naginania czy łamania prawa. Obywatel się nie liczy. Może szukać sprawiedliwości wnosząc skargi do urzędów centralnych i pozwy do sądu. Jeśli dotyczą one samowoli i bezprawia ze strony przedstawicieli władzy, nie bierze się ich pod uwagę. Cel – zniszczyć rodzimy biznes – zostaje osiągnięty.
Z Inowrocławia dostaliśmy zdjęcia, ilustrujące samowolę władzy i jej bezprawie, skierowane przeciwko lokalnemu biznesowi. Na zdjęciach hotel, który nie działa, choć wpakowano weń mnóstwo forsy i zasłaniająca go samowolka budowlana.
Tytułem wprowadzenia – Inowrocław jest miastem liczącym sobie 75 tys. mieszkańców, położonym między Bydgoszczą. Jeszcze w 1998 r. liczył sobie ponad 79,5 tys. mieszkańców. W 2012 r. mieszkało tu już tylko 75,2 tys. osób.
I druga informacja – dość szokująca. Pod koniec 2014 r. w Inowrocławiu zarejestrowanych było aż 12 tys. 408 bezrobotnych. Czyli każda aktywność służąca stworzeniu choćby jednego miejsca pracy jest tam na wagę złota.
Taką aktywnością wykazała się jedna z mieszkanek, pani Magdalena, która w 2007 r. na Placu Klasztornym kupiła nieruchomość. Była to kamienica. Pani Magdalena wsadziła w nią jakieś 10 milionów złotych i w kamienicy powstał elegancki hotel. W budowie hotelu pani Magdalenie pomagała Unia Europejska, która dotowała inwestycję. Dziś ten hotel wart jest może złotówkę albo dwie. Dzięki lokalnej władzy.
Część II jutro.