Polska bezprawia. Część I

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podejmujemy interwencję. O naszych działaniach i o ich efektach będziemy informować. Tym razem sprawdzimy, czy na sprawiedliwość można jeszcze liczyć w woj. kujawsko-pomorskim.

 

Donosimy o bezprawiu, które dzieje się w Inowrocławiu. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego miliony ludzi z Polski uciekają, dlaczego biznes upada, dlaczego powiatowe miasteczka to oazy marazmu, beznadziei i biedy – udzielimy wam odpowiedzi na te wszystkie pytania.

Odpowiedź na pierwsze pytanie: Ludzie uciekają z Polski, gdyż nie widzą tu dla siebie perspektyw. To zresztą tak jasne, jak słońce. Sami dobrze wiecie, że większość z nas nie chce emigrować, ba nawet nie chciałaby wyjeżdżać do innej polskiej miejscowości, gdyby "u siebie" dało się godnie żyć.

Odpowiedź na pytanie drugie: Biznes upada ze względu na bardzo niesprzyjające warunki do prowadzenia interesów. Polacy mają żyłkę do interesów, co udowodnili już w PRL. Dlatego u nas cokolwiek jeszcze istnieje. Ta żyłka, ten talent do zarabiania pieniędzy, sprawiły, że setki tysięcy drobnych, rodzinnych firm ciągle jeszcze działają. W innym przypadku mielibyśmy chyba same oddziały i filie zagranicznych koncernów. Ale niestety te rodzinne firmy zmagać się muszą z naszą rodzimą biurokracją. A ta jest do nich nastawiona wrogo. Może nie zawsze, ale wystarczająco często, by to miało wpływ na sytuację globalną w Polsce. 

Ten wrogi stosunek polskiej biurokracji i władz do rodzimego biznesu jest naszą polską specyfiką. Niestety, kolejna rzecz charakterystyczna dla naszego kraju, to poczucie bezkarności ze strony rządzących i skłonność do naginania czy łamania prawa. Obywatel się nie liczy. Może szukać sprawiedliwości wnosząc skargi do urzędów centralnych i pozwy do sądu. Jeśli dotyczą one samowoli i bezprawia ze strony przedstawicieli władzy, nie bierze się ich pod uwagę. Cel – zniszczyć rodzimy biznes – zostaje osiągnięty.

Z Inowrocławia dostaliśmy zdjęcia, ilustrujące samowolę władzy i jej bezprawie, skierowane przeciwko lokalnemu biznesowi. Na zdjęciach hotel, który nie działa, choć wpakowano weń mnóstwo forsy i zasłaniająca go samowolka budowlana.

Tytułem wprowadzenia – Inowrocław jest miastem liczącym sobie 75 tys. mieszkańców, położonym między Bydgoszczą. Jeszcze w 1998 r. liczył sobie ponad 79,5 tys. mieszkańców. W 2012 r. mieszkało tu już tylko 75,2 tys. osób. 

I druga informacja – dość szokująca. Pod koniec 2014 r. w Inowrocławiu zarejestrowanych było aż 12 tys. 408 bezrobotnych. Czyli każda aktywność służąca stworzeniu choćby jednego miejsca pracy jest tam na wagę złota.

Taką aktywnością wykazała się jedna z mieszkanek, pani Magdalena, która w 2007 r. na Placu Klasztornym kupiła nieruchomość. Była to kamienica. Pani Magdalena wsadziła w nią jakieś 10 milionów złotych i w kamienicy powstał elegancki hotel. W budowie hotelu pani Magdalenie pomagała Unia Europejska, która dotowała inwestycję. Dziś ten hotel wart jest może złotówkę albo dwie. Dzięki lokalnej władzy.

Część II jutro.

Ostatnio zmieniany wtorek, 16 czerwiec 2015 21:00

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku