Wydrukuj tę stronę

Podatek na panią Kopacz

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Premier Ewa Kopacz, prezydent Bronisław Komorowski, marszałek Radosław Sikorski. Oni wszyscy żyją za nasze pieniądze.

Przeciętny Polak nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, ile warta jest jego praca. Choć  pracownik, który otrzymuje na rękę  około 1460 złotych wie, że tak naprawdę zarabia 2000 brutto, rzadko jest świadomy tego, że pracodawca musi za jego pracę zapłacić łącznie 2415 złotych. 

To nie żarty, bo przecież są to nasze wypracowane pieniądze. Przynajmniej część mogłaby nam zostawać w kieszeniach, gdyby inaczej zorganizowano system podatkowy.

 

W sytuacji, gdy ktoś płaci 18-procentowy podatek dochodowy, wówczas państwo zabiera co najmniej 30 procent dochodów. Czyli pracownik z grupy najmniej zarabiających mógłby zarabiać znacznie więcej. A na razie jeszcze nie liczymy pieniędzy, które płaci za pracownika także pracodawca. 

Tak więc z pensji wspomnianego pracownika, który zarabia 2 tys. brutto odciągana jest składka zdrowotna (9 proc.) w wys. 155,32 zł., oraz szereg innych składek: rentowa (1,5 proc) 30 zł, emerytalna (9,76 proc) 195,2 zł., chorobowa (2,46 proc.) 49 zł., i oczywiście 111 zł zaliczki na podatek dochodowy. 

Pracodawca natomiast płaci „w imieniu swojego pracownika” składkę rentową w wysokości 6,5 proc, czyli 130 zł., składkę emerytalną  w tej samej wysokości co pracownik (195,2 zł), blisko 2 proc. składki wypadkowej (38,6 zł) oraz składki na Fundusz Pracy w wysokości 2,45 proc. (49 zł) i 0,1 proc. na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. 

Ponadto często opłacany jest też Fundusz Emerytur Pomostowych (ok. 2,45 proc). 

Dla pracownika zresztą i tak nie znaczenia, kto i jakie składki za niego opłaca. Liczy się głównie to, o ile pomniejszona zostaje jego pensja. A w tym wypadku traci blisko tysiąc złotych, przy czym ze względu na podniesienie wieku emerytalnego szansa na to, że człowiek skorzysta z pieniędzy odłożonych w ZUS, znacznie maleje. Przy czym – znowu – to odkładanie jest fikcją. Nasze pieniądze nigdzie sobie nie leżą, tylko są natychmiast wykorzystywane na wypłacanie aktualnych emerytur.

Kiedy już zaspokoimy roszczenia ZUS i NFZ, pozostaje nam opłacenie podatków. Te płacą u nas nawet osoby żyjące poniżej progu ubóstwa. Wyróżniamy się na tle innych krajów jedynym w swoim rodzaju podatkiem od nędzy. I niewielki wpływ mamy na to, jak nasze pieniądze są wydawane, poza tym jednym procentem, który możemy przekazać wybranej prze nas instytucji. 

Pieniądze płacone w formie podatków idą rzecz jasna na utrzymanie państwa. Teoretycznie struktura polskich finansów publicznych od lat pozostaje niezmienna. Symbolicznie każdą złotówkę, którą oddajemy państwu możemy podzielić proporcjonalnie do struktury wydatków publicznych. I tak z każdej złotówki, którą płacimy w podatkach ponad 11 groszy przeznaczone jest na edukację, kolejne 10 groszy na służbę zdrowia  oraz transport, ze szczególnym uwzględnieniem  budowy dróg (prawie 7 groszy).  O ile rozumiemy wydatki na edukację czy transport, koszty utrzymania państwa mogą szokować. Wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych za rok 2013 miały wynieść według prognoz ustawy budżetowej niespełna 43 mld złotych, tymczasem jeśli wierzyć  raportowi Fundacji Republikańskiej z 2013 r., łączny koszt utrzymania sektora publicznego przekracza 88 mld złotych. Większość z tej gigantycznej góry pieniędzy przeznaczana jest na naszą kastę rządzących, ciężko pracującą nad tym, jak dawać nam w kość. I na koegzystujący z nią aparat  urzędniczy. Podatku dochodowego brakuje na wspomniane miliardy, ale państwo czerpie dochody także w formie podatków, które muszą płacić przedsiębiorcy i z akcyz. W ostatecznym rachunku za to płacimy my wszyscy (gdyż te obciążenia powiększają ceny towarów i usług). A w ten sposób nasze realne dochody spadają.

Wpływy z naszych podatków (podatku dochodowego) wystarczają natomiast na pokrycie tzw. kosztów obsługi zadłużenia Skarbu Państwa. Czy w takim razie pracujemy na odsetki od długu państwa polskiego? To wielce prawdopodobne. Pytanie zasadnicze, kto jest prawdziwym wyzyskiwaczem - pracodawcy czy rozrzutne państwo? Niech każdy sam sobie odpowie.

 

Źródła naszej tajemnej wiedzy:

http://kadry.infor.pl/kadry/wynagrodzenia/rozliczanie_wynagrodzen/682352,Koszty-pracy-w-2015-roku.html

http://biznes.interia.pl/raport/wielki-test-o-podatkach/news/na-co-idzie-twoj-pit,2118655,8613

http://biznes.interia.pl/podatki/news/sprawdz-ile-oddajesz-panstwu-w-formie-skladek-i-podatkow,2120154,4211

http://www.podatki.czest.pl/cgi-bin/brnet?operacja=1&typ_dochodu=1&przelicz_na=3

 

Ostatnio zmieniany środa, 29 kwiecień 2015 20:50