Nasza misja?
To proste. Wyrazić ją można w kilku żołnierskich słowach. Ujawnianie patologii po stronie aparatu państwowego. Pomoc tym wszystkim, którzy są ofiarami tego aparatu i urzędów oraz instytucji publicznych. Próba naprawy chorego, wrogiego ludziom, systemu.
W 1989 roku prawie wszystkim Polakom wydawało się, że odzyskali państwo. Że wreszcie dołączyli do rodziny wolnych, demokratycznych narodów, żyjących w krajach, gdzie przestrzega się praw człowieka. Gdzie urzędnicy i funkcjonariusze państwowi swą pracę postrzegają jako służbę na rzecz ludzi. Zaś dobro i interes obywateli wyznaczają cele wszystkich działań państwa i jego organów.
Nic bardziej mylnego! Przez lata wybijano nam to złudzenie z głowy. Wybijano stosując różne metody. Raz pałką policyjną, innym razem mandatem skarbowym, jeszcze kiedy indziej zarzutami karnymi. Ludzi skazywano nawet za bochenek chleba. Kolejne rządzące Polską ekipy apelowały, by karać, karać, karać. Karać coraz surowiej. Więzienia zapełniły się rowerzystami, którzy po głębszym wsiedli na siodełko, tudzież rozwodnikami zalegającymi z zapłatą alimentów. A jednocześnie ci, którzy stanowili niesprawiedliwe prawo i ferowali wyroki, mogli się czuć bezkarni, w razie popełnienia przestępstwa chroniąc się za immunitetem sędziowskim, prokuratorskim, poselskim, senatorskim.
„Zadaniem prokuratury jest stanie na straży praworządności oraz czuwanie nad ściganiem przestępstw”. Tak brzmi maksyma polskich prokuratorów, zamieszczana na stronach głównych większości prokuratur okręgowych w Polsce. Tyle, że dziś jest to pustosłowie.
Sądy dziś nie są ostoją sprawiedliwości i strażnicami prawa. Sądy zmieniły się w maszynki do wsadzania ludzi. W Unii Europejskiej Polska i Wielka Brytania biją niechlubne rekordy liczby osadzonych w zakładach karnych i aresztach tymczasowych, gdzie tymczasowość liczona jest w latach.
Służba skarbowa dziś już nie służy państwu. Nie da się służyć państwu jednocześnie niszcząc tych, których aktywność to nowe miejsca pracy i wpływy z podatków. Od lat trwa polowanie na przedsiębiorców. Kolejny biznesmen ukarany? Jest nagroda, jest premia. Po latach sądy przyznają ukaranym rację, tylko co z tego, skoro firmy upadły, a pracowników zwolniono.
Politycy szermują hasłami, że przepisy złe, że coraz więcej utrudnień w prowadzeniu biznesu, że obciążenia zbyt wysokie, że jedno okienko, że przyjazne państwo, że dużo trzeba zmienić, wiele należy poprawić, ułatwić prowadzenie działalności gospodarczej.
Ułatwić? Powiedzcie to tym setkom przedsiębiorców, którzy już uciekli z kraju nie mogąc sprostać narzuconym wymogom. Albo nie wytrzymali nękania. Jeden dzień spóźnienia z opłatą skarbową za zakup samochodu? 170 zł kary. Kłopoty z otrzymaniem płatności za wykonane usługi? Opóźnienie z płatnością VAT albo innego podatku? Komornik, zablokowane konta, a w efekcie plajta. Pomyłka w interpretacji przepisów? Ława oskarżonych i gigantyczna grzywna, a czasem zarzuty na przykład poświadczenia nieprawdy, areszt tymczasowy, wyrok i więzienie. To Polska XXI wieku.
Pod koniec listopada 2014 r. służba celna z dumą ogłosiła, że za jednym zamachem na przestępstwie przyłapała 17 tys. osób! Tych, którzy skorzystali z legalnie działających w internecie witryn do gier hazardowych (ale w Polsce sama gra – samo uczestnictwo w zagranicznej internetowej grze hazardowej jest przestępstwem). Jednorazowo z 17 tys. Polaków uczyniono złoczyńców! I wszystkie autorytety zachowują stoicki spokój. I żaden z polityków, żaden sędzia, żaden prokurator nie grzmi. Nie mówi, że intencją prawodawców nie było karać tylko po to, by karać. Polacy, nic się nie stało.
Stało się. I dzieje się ciągle. Dlatego mówimy STOP!
PRZESLADOWANI.PL
infolinia +48 516 744 148
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.