Jaskrawym przykładem był Areszt Śledczy w Białymstoku, w którym nie zmodernizowano przeciwpożarowej instalacji hydrantowej, mimo że jej uszkodzenia stanowiły potencjalne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia ludzi. 

Najbardziej bulwersujące są te sprawy, które zakończyły się śmiercią tymczasowo aresztowanych lub skazanych.

Więźniowie prowadzą rajskie życie – nic nie robią, przez cały dzień oglądają telewizję i o nic się nie martwią. Dostają jeść i pić a w dodatku mają nieograniczony dostęp do lekarza i specjalistów, na który my, ludzie wolni, musimy czekać miesiącami. Tak jest w panujących powszechnie stereotypach. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej – więzienna opieka medyczna pozostawia sporo do życzenia. Można śmiało powiedzieć, że  oprócz ograniczenia wolności jest dodatkową karą.

Dozór elektroniczny ma wiele zalet - skazany nie ma kontaktu z zatwardziałymi recydywistami, którzy nieraz sprawiają, że więzień, opuszczając zakład karny wychodzi na wolność bardziej zdemoralizowany niż przed wyrokiem. Taka forma odbywania kary jest też o wiele bardziej opłacalna, gdyż skazany zarabia na siebie. Często ma też obowiązek wykonywania określonych prac społecznych. 

Zostawmy więzienia bandytom! Zgadzacie się z tym postulatem?

Elektroniczne bransoletki miały rozwiązać problem przeludnienia w polskich więzieniach. Miały sprawić, że tysiące skazanych będą mogły spać i jeść we własnych domach, a także normalnie pracować. Z ekonomicznego punktu widzenia rozwiązanie genialne – skazany, którego nie trzeba karmić, który sam zarabia na swe utrzymanie, a nawet płaci podatki.

Do więzienia trafił najgroźniejszy polski przestępca. 25-letni Tomasz B. Został on siedmiokrotnie przyłapany na podróżowaniu bez biletu komunikacją miejską. 

Kamczatka stała się grobowcem również dla A. P. Ta kobieta została zatrzymana w grudniu 2003 r. Jak każe procedura pierwszego dnia w areszcie przebadał ją lekarz. A raczej nie lekarz tylko konował. Kobieta poinformowała go, że cierpi na chorobę wrzodową dwunastnicy. Skarżyła się na silny ból brzucha. Ale konował więzienny uznał, że symuluje.

Kamczatka. Tak w żargonie policyjno-więziennym nazywany jest Areszt Śledczy i Zakład Karny dla kobiet na warszawskim Grochowie. Ponure, zimne miejsce, niczym jakiś grobowiec. Dla niektórych kobiet Kamczatka staje się prawdziwym grobowcem.

Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Irena Lipowicz ostrzega: W dzisiejszej Polsce stosuje się tortury! Niesłychane - a jednak.

Najpoważniejsze według RPO zarzuty przekazane pracownikom Biura RPO przez osadzonych dotyczyły aktów agresji fizycznej, w tym zwłaszcza pobicia przez funkcjonariuszy Słuzby Więziennej.

Trzy lata temu Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Irena Lipowicz alarmowała, że w Polsce ludzie są poddawani torturom. Nie – byli – lecz są. To teraźniejszość. To III RP, w której żyjemy. 

Kilka dni temu szef Służby Więziennej, generał Jacek Włodarski złożył dymisję z „przyczyn osobistych”. Dymisja tazostała przyjęta przez ministra sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka.

Ludzie mają być traktowani jak ludzie, nie jak zwierzęta. Więzienia mają resocjalizować, a nie deprawować. U nas to tylko teoria.

Marian Wegera twierdzi, że został ciężko pobity przez Służbę Więzienną. Tak ciężko, że stracił przytomność. Prosił o wezwanie pogotowia ratunkowego, lub przynajmniej lekarza więziennego. Funkcjonariusze Służby Więziennej odmówili.

Umierającego na białaczkę Wojciecha B. wypuszczono z aresztu w Bytomiu, tylko dlatego, by skonał na wolności. Służba więzienna okazała temu człowiekowi więcej serca niż sędziowie w togach, nie mówiąc o prokuratorach. Od tego zdarzenia minęło już kilka lat, a mimo to nikomu, kto odpowiada za zabicie tego człowieka - bo tak to należy nazwać - NIKOMU włos nie spadł z głowy. Ci ludzie może nawet spokojnie śpią po nocach. Kolejne dobre auto, kolejny dom, ciuchy. Za które my - jako podatnicy - płacimy. Czy im się nasze pieniądze należą? Nie, im się nie należą ani nasze pieniądze, ani nasz szacunek. A mimo to... Jasny gwint!

Dołącz do nas na Facebooku