Pan Dawid M. nie chciał, aby jego klientka została oszukana przez hurtownię, z której brał materiały do remontu w jej domu. Z tego powodu został uznany za wstrętnego przestępcę.
Tylko w ubiegłym roku łódzcy urzędnicy przekazali dane 995 łodzian zalegających z czynszem do rejestru dłużników.
Jeszcze bardziej zaskakuje wzrost cen mieszkań w województwie łódzkim. Turyści na wypoczynek tam raczej nie jeżdżą...
Główny Urząd Statystyczny zbiera dane, które mają pokazać prawdę o naszym kraju. Ale zamiast prawdy serwuje się nam bajki i propagandę na użytek rządzących krajem elit.
Każdego dnia życie odbiera sobie 16 Polaków co oznacza, że mamy więcej samobójców niż ofiar wypadków komunikacyjnych. Statystyki to zaledwie wierzchołek góry lodowej, bowiem policyjne raporty nie obejmują wielu prób samobójczych.
Media roztaczają przed nami wizję wspaniałej rzeczywistości, w której wszyscy budujemy dobrobyt, coraz więcej zarabiamy i pławimy się w ciepłych morzach podczas urlopu. Jednak coraz częściej ten sielankowy obraz zakłócają obrazki z kolejnych protestów ludzi, walczących o swoje prawa i sygnały o tym, że lawinowo rośnie liczba samobójstw wśród Polaków.
Oczywiste jest, że ośrodków dla przestępców z zaburzeniami seksualnymi powinno być więcej. Tymczasem wkrótce może przestać istnieć nawet Pro Vita w Krakowie. Powód? Skąpstwo polskiego państwa.
Na początku tego roku, po 25 latach odsiadki, zakład karny opuścił Henryk Z. Był to pedofil-morderca, którego ostatnią ofiarą padł 5-miesięczny niemowlak. Z. ostatecznie został skierowany do zakładu w Gostyninie pod koniec maja. Tymczasem na wolność wychodzili kolejni pedofile i gwałciciele.
Sprawa Mariusza Trynkiewicza, mordercy, który po 25 latach więzienia miał wyjść na wolność, wstrząsnęła całą Polską. Człowiekowi, który w 1989 roku został skazany na 25 lat więzienia za czterokrotny mord na nieletnich chłopcach i pedofilię, kończyła się kara w lutym 2014 r. i nikt za bardzo nie widział, co zrobić tym fantem.
Winny, niewinny – postać byłego prezydenta Olsztyna, Czesława Małkowskiego, przez kilka dni rozpalała emocje bardziej niż przewidywalna do bólu kampania wyborcza.
Międzynarodowe korporacje to zło wcielone? Wcale tak nie twierdzimy. Ale twierdzimy, że dysponują szatańską siłą perswazji, której ulegają urzędnicy i politycy większości państw. A nasi są nawet bardziej ulegli niż inni.
Słyszeliście o optymalizacji podatkowej? To metoda okradania państwa w białych rękawiczkach i z zachowaniem pozorów legalności.
Cesarz rzymski, Lord Vader z "Gwiezdnych Wojen", z mortadelą w żołądku. To nie my jesteśmy szaleni. To media.
5 lat temu największe stowarzyszenia biznesowe w Polsce zorganizowały konferencję pod nazwą "Państwo wrogie przedsiębiorcy". Minęły lata - czy coś się pod tym względem zmieniło? A jeśli tak, to na lepsze, czy może raczej na gorsze?
Stare przysłowie mówi: „chytry dwa razy traci”. O tym, że to prawda codziennie przekonują nas rządzący, którzy przez swą pazerność rozkładają na łopatki kolejne polskie firmy.
Nareszcie! Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył przepisy, na mocy których policja odbiera prawa jazdy.
Rządzący robią sobie z nas jaja. Likwidacja składek ZUS i zdrowotnych, niższe podatki. Stanowczo uważają nas za idiotów.
Na razie jest jak jest. Czyli płacimy, a i tak często nic z tego nie mamy.
Czemu ten "ciemny lud" jest taki głupi, że ciągnie do Anglii? Nie wiecie? Przychodzi bezrobotny do urzędu pracy...
Referendum to kosztowna zabawa. W dodatku do niczego nam nie jest potrzebna. Z dotychczasowych doświadczeń wynika bowiem, że ludzie w referendach niechętnie uczestniczą. I ze względu na niską frekwencję są one zwykle nieważne.
Będzie mniej nowoczesnych szpitali, mniej obwodnic, mniej mieszkań czynszowych dla niezamożnych rodzin. Ta pieniądze potrzebne są na co innego. Elita się bawi. Elita robi sobie referendum.
Ludzie władzy, zarówno tej wykonawczej, jak i ustawodawczej pracują w pocie czoła. Wymyślają przepisy, które nie sprawdzają się w życiu, a potem trzeba je korygować.
Gdyby ktokolwiek jeszcze wątpił w to, jak cudnie się żyje Polakom, GUS rozwiąże jego wątpliwości – niemal co kwartał nasze zarobki rosną.
65 zabitych. Ponad setka rannych. Ponad tysiąc osób ledwie uszła z życiem. Tak się musiało skończyć wpuszczenie ludzi do hali, której dach był w złym stanie technicznym.
9 lat temu doszło do tragedii podczas wystawy gołębi w Międzynarodowych Targach Katowickich, a ofiary i ich rodziny nadal się sądzą ze Skarbem Państwa o należne im odszkodowania.
Kiedy już wszyscy ranni trafili do szpitali, rozrzuconych w całej aglomeracji i wydobyto ciała tych, którzy mieli najmniej szczęścia, zaczęto szukać przyczyn tragedii. W pierwszej kolejności rozpatrywano hipotezę, że powodem zawalenia się dachu mogła być gruba, nieusuwana regularnie warstwa śniegu przekształcającego się od spodu w warstwę lodu. Zdaniem pracowników, jej grubość wynosiła aż 1,5 metra. Inni świadkowie twierdzili, że śniegu nie było. Według strażaków i osób biorących udział w akcji, pokrywa śniegu i lodu zalegająca na pozostałościach dachu miała zaledwie pół metra. Jednak to „zaledwie” pół metra, stanowiło 2,5 tysiąca ton śniegu. Konstrukcja zapewne wytrzymałaby ten ciężar gdyby dach już wcześniej nie był uszkodzony. Amatorski materiał wideo z akcji odśnieżania w 2002 roku ujawnił, że usuwanie śniegu rozpoczęto wówczas, gdy jego warstwa wynosiła ok. 1,5 do 3 metrów. Taka jego ilość mogła ważyć nawet około 60 tys. ton. Zdaniem ekspertów już wtedy mogło dojść do przeciążenia i uszkodzenia konstrukcji dachu. Tezę tę potwierdzały zeznania wielu świadków – pracowników i wystawców korzystających z hali w czasie poprzednich imprez. Zeznali oni, że dach poważnie przeciekał, wręcz "lał", a powierzchnia wystawiennicza w miejscach przecieków była wynajmowana taniej. Na kilka tygodni przed imprezą, dach ugiął się (i to nie pierwszy raz). Choć usunięto śnieg, dach się nie wyprostował. Jednak mimo to w feralnej hali urządzono tak wielką imprezę.
Im dłużej trwało śledztwo, tym więcej zaniedbań wychodziło na jaw. Błędy zaczęto popełniać już w fazie konstrukcyjnej. Jak się potem okazało, człowiek, który faktycznie projektował halę, nie miał do tego odpowiednich uprawnień, dlatego pod projektem podpisał się inny konstruktor. To w Polsce bardzo często stosowana praktyka. Do licznych błędów konstrukcyjnych doszło niestaranne wykonanie i oszczędności przy budowie. Potem nałożyło się na to wiele zaniedbań konserwacyjnych. Już cztery lata wcześniej, gdy dach zaczął przeciekać, pawilon powinien zostać poddany gruntownemu remontowi, a nawet należało przeprowadzić ponowne wyliczenia. Tymczasem przeprowadzano tam tylko kosmetyczne naprawy i organizowano kolejne imprezy. Dlaczego akurat tam, skoro na terenie MTK są inne, starsze ale znacznie bardziej stabilne hale? Dlatego, że tam mieściło się najwięcej osób, zatem i zarabiało się najwięcej pieniędzy.
W niespełna miesiąc po katastrofie postawiono pierwsze zarzuty, a do aresztu trafiło dwóch członków zarządu MTK i dyrektor techniczny. W czerwcu zatrzymano trzech projektantów zawalonej hali. W lipcu 2008 roku, w sądzie był już akt oskarżenia. Zarzuty postawiono 14 osobom, m. in. projektantom budynku Jackowi J. i Szczepanowi K., którzy odpowiadali za bezpośrednie narażenie życia ludzkiego. Dyrektorzy – Nowozelandczyk Bruce R. i Ryszard Z. oraz 7 innych osób odpowiadało za zaniedbania. Przed sądem stanęła również powiatowa inspektor nadzoru budowlanego Maria K.
Do sądów cywilnych trafiło też ponad 100 spraw o odszkodowanie. Ofiary i ich rodziny do dziś walczą o godziwe rekompensaty. Najpierw ze spółką MTK, potem ze Skarbem Państwa. Dwa pozwy zbiorowe przeciwko Skarbowi Państwa zostały odrzucone przez sąd, jednak pod koniec stycznia br. Sąd Najwyższy przyznał wreszcie rodzinom ofiar katastrofy w MTK prawo do walki o odszkodowanie w pozwie zbiorowym. Pod koniec stycznia 2015 r., czyli nie po roku czy dwóch, ale po 9 latach od tragedii. Czy to nie kolejny przykład kpiarskiego podejścia do ludzkiego nieszczęścia i zbiorowej tragedii?
Prawnik, który reprezentuje obecnie ponad 30 poszkodowanych twierdzi, że są oni oburzeni sposobem, w jaki traktuje ich państwo polskie. Przytacza też przykład Łotwy i katastrofy w hipermarkecie w Rydze, w listopadzie 2013 roku, gdzie każda z rodzin 54 ofiar dostała znaczną pomoc, zanim jeszcze zakończyła się akcja poszukiwawcza.
Największej katastrofy budowlanej w Polsce nie byłoby bez czynnego udziału funkcjonariuszy polskiego państwa. 65 trupów, kilkadziesiąt osób trwale okaleczonych, ponad setka lżej rannych. I państwo polskie, w żywe oczy kpiące sobie z rodzin zabitych i z tych ofiar, które przeżyły.
Kierowców zmusza się do żółwiego tempa, którego nikt nie przestrzega. Wolna jazda to jazda bardziej bezpieczna, ale żółwia jazda nie ma wiele wspólnego ani z bezpieczeństwem, ani ze zdrowym rozsądkiem.
Urzędnicy zakochali się w strefach ograniczenia prędkości. Znaleźli kolejny sposób na to, by dokopać zwykłym ludziom i ciągnąć kasę z ich kieszeni.
Twierdzą, że Polska kwitnie i staje się coraz bardziej nowoczesna. A pod pewnymi względami cofnęli nasz kraj w rozwoju co najmniej o kilka dziesięcioleci wstecz.
Ten raport jest jak wyrzut sumienia. Chodzi o pesymistyczny raport „Głód i niedożywienie dzieci w Polsce”, który na zlecenie Polskiej Fundacji Pomocy Dzieciom „Maciuś”, opracował Dom Badawczy „Maison” .
Rządzący udają, że w Polsce nie ma problemu niedożywienia i głodu wśród dzieci i młodzieży. Dane mówią co innego. Są zastraszające.
Jak zarobić 40 tys. złotych w dwa tygodnie? Najlepiej zostać prezesem Kolei Śląskich, dać się odwołać ze stanowiska, wziąć odprawę i... wrócić z powrotem.
"Biedronka" do dzisiaj nie wypłaciła swoim pracownikom wynagrodzenia za pracę w nadgodzinach. W ocenie sądu kwota ta może wynosić nawet 25 mln. zł.
Niemałe poruszenie wywołał ostatnio fakt, że Pedro Pereira da Silva, dyrektor operacyjny Jeronimo Martins w Polsce, ma zostać odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.
Niedawno Urząd Wojewódzki w Łodzi zorganizował przetarg na ochronę (o czym informowaliśmy na naszej stronie na facebooku).
Rząd ostatnio ostro wziął się do pracy. Przez ostatnie miesiące sprawowania władzy ministrowie zapowiadają rozwiązanie problemów, których nie dostrzegali przez ostatnich osiem lat. Jednym z nich jest walka z umowami śmieciowymi. Rychło wczas, biorąc pod uwagę, że już już ponad dwa lata temu, po raz pierwszy padły konkretne, szokujące liczby.
Każdy przeglądany samochód będzie fotografowany, a na jego przedniej szybie ma się pojawić specjalna nalepka. Nowe przepisy mają wejść w życie w ciągu trzech najbliższych lat.
Ostróda w woj. warmińsko-mazurskim to gmina, w której jak w soczewce skupiają się ogólnopolskie stosunki. Mieszkańcy borykają się z ogromnym, dwucyfrowym bezrobociem. Firmy padają jedna, po drugiej. Każdy stamtąd ucieka. Kiedy popada deszcz, ludzie brną po kostki w błocie. Ale w gminie jest jedna, jedyna ulica, na której od razu widać europejskie pochodzenie Polski – nowo postawione, wystawne domy i równa droga z chodnikiem, wyłożona kostką brukową. A pod drogą – kanalizacja obsługująca nowe domy. Tu panuje zupełnie inna rzeczywistość. Ulica znajduje się we wsi Szafranki. Tę enklawę mieszkańcy nazywają „Gorczycowo”, od nazwiska senatora Stanisława Gorczycy, właściciela najbardziej wystawnego domu przy nowej drodze.
Z kolei posłanka Elżbieta Witek teoretycznie woli pociągi. Szczególnie takie, w których cały przedział sypialny jest zarezerwowany tyko dla niej. Oczywiście pod warunkiem, że się nie psują (te pociągi), bo w przeciwnym razie woli taksówki. Jesienią 2012 r. pani poseł utknęła w zepsutym pociągu gdzieś pomiędzy Wałbrzychem a Warszawą. Oburzona tym, że nikt się nie raczył zainteresować jej superważną osobą, wraz z dwoma innymi posłami wezwała taksówkę, aby pokonać pozostałe 400 kilometrów dzielące ich od Warszawy. Każdy z posłów miał się zrzucić za kurs po 300 zł na głowę. Ale naprawdę, to znów my zafundowaliśmy im podróż taryfą, bo i tak zapłacono z naszych podatków.
Choć przedstawione tu dokonania w kwestii turystyki robią wrażenie, zdecydowanie bledną przy ekipie z resortu administracji i cyfryzacji. Kontrola przeprowadzona przez NIK ujawniła, że w ubiegłym roku podróże urzędników kosztowały 800 tys. złotych, a niemal połowa tej sumy wydana została na wyjazdy ówczesnej wiceminister Małgorzaty Olszewskiej i jej otoczenia. Ponad 180 tys. złotych pochłonęły bilety lotnicze, natomiast na hotele wydano 135 tys.
Z władzą wiążą się określone przywileje. Tak było jest i tak będzie zawsze. Jednak od klasy człowieka i jego dobrego wychowania zależy, aby przywilejów nie nadużywać. Niestety, w naszej młodej i jeszcze często potykającej się demokracji, nie wszyscy pełniący ważne państwowe funkcje o tym pamiętają.
Syndyk masy upadłościowej z jej majątku wartego ponad 10 milionów zł nie był w stanie pokryć wierzytelności, których wysokość wynosiła 1 mln 400 tys. zł. A pani Iwona trafiła do więzienia za 9,5 tys. złotych zaległości względem ZUS, które stanowiła grzywna nałożona na panią Iwonę za opóźnienia w uregulowaniu składek.
Mimo płynących ze wszystkich stron opowieści o tym, jak cudownie rozwija się nasza gospodarka i przekonywania nas do tego, abyśmy otwierali firmy, prowadzili działalność gospodarczą, stawali się „panami swego losu”, statystyki nie kłamią – tylko co trzecia założona w Polsce firma istnieje przez okres dłuższy niż pięć lat. Zdaniem ekspertów biznes w Polsce niszczony jest przez ZUS, wysokie podatki i niejasne prawo.
Opłata za nieruchomość wartą, na przykład 500 tys. zł, wyniosłaby 5 tys. złotych rocznie. A dla osoby zarabiającej 2 tys. netto to cena zaporowa. Ktoś taki szybko więc straci nieruchomość, lub ją sprzeda i wyniesie się w miejsce mniej atrakcyjne.
O tym się nie mówiło podczas kampanii prezydenckiej. Przed wyborami do parlamentu pewnie też nie będzie ani słowa na ten temat. Więc my przerywamy to milczenie. System chce załatwić Polaków podatkiem katastralnym. Nieoficjalnie mówi się, że wyniesie on 1 proc. od wartości mieszkania, działki czy domu.
Ustawa o odpowiedzialności funkcjonariuszy państwa za podejmowane przez nich decyzje jest... Ale została napisana tak, że jest fikcją
Skomentuj jako pierwszy!Co i raz bębnimy o tym, że funkcjonariusze państwowi powinni odpowiadać za krzywdy wyrządzone ludziom. Dotyczy to zarówno inspektorów skarbowych, jak i wielu urzędników pracujących w administracji rządowej czy samorządowej.
W środę 3 czerwca 2015 r., agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do siedziby Prokuratury Generalnej. Szczególnym zainteresowaniem funkcjonariuszy cieszyły się trzy ostatnie przetargi informatyczne. Pierwszy dotyczył systemu informatycznego prokuratury Libra, a dwa kolejne związane były z projektem digitalizacji akt, czyli przetargu na sprzęt komputerowy oraz na odpowiednią aplikację. Rzecznik prasowy PG prokurator Mateusz Martyniuk, uspokajał, że kontrola jest rutynowa i reprezentowana przez niego instytucja nie ma się czego obawiać. Ale my nie podzielamy do końca optymizmu pana prokuratora, bowiem jak pokazuje doświadczenie, agenci CBA przeważnie dobrze wiedzą, czego szukają. A większość ambitnych „programów informatyzacji” w naszym kraju, nie dość, że pochłania niepotrzebnie miliony złotych, to wykorzystuje się je jeszcze do wszelkiego rodzaju przekrętów.
Polowanie na kierowców trwa w najlepsze. Choć rządzący usiłują nas przekonać, że nowe – bardzo zaostrzone regulacje dotyczące karania za wykroczenia drogowe mają służyć poprawie naszego bezpieczeństwa, tak naprawdę nie ma wątpliwości, że to klasyczny skok nasze kieszenie.
Premier Kopacz obiecała rozliczyć złodziei, którzy okradli kopalnię Kazimierz-Juliusz i tysiące rodzin w Sosnowcu. Czekamy! Część II
Skomentuj jako pierwszy!Kilka lat temu kierownictwo kopalni ogłosiło, że istnieje możliwość wykupu mieszkań zakładowych na własność. Zbierano oświadczenia o woli wykupienia mieszkania. Mieszkań nie sprzedano ludziom na własność. W 2014 r. zaczęli się nimi interesować komornicy.
Premier Kopacz obiecała rozliczyć złodziei, którzy okradli kopalnię Kazimierz-Juliusz i tysiące rodzin w Sosnowcu. Czekamy! Część I
Skomentuj jako pierwszy!W piątek 29 maja 2015 r. na powierzchnię wyjechała ostatnia tona węgla wydobyta z kopalni Kazimierz-Juliusz. Historia ostatnich miesięcy działania tej kopalni i walki o to, by nie zamykać jej przed czasem, to zarazem historia o tym, jak w Polsce prześladuje się zwykłych ludzi, jak próbuje się ich okraść i oszukać. Zarazem pokazuje ona stosunek tych, którzy zaszli na szczyt do wielu ważnych kwestii, jak np. uczciwość, dbałość o powierzone mienie, interes publiczny. Historia ta pokazuje, jak próbowano wykorzystać przepisy prawa, by obrabować kilka tysięcy ciężko pracujących, uczciwych ludzi. Ale jest w tej historii także coś pozytywnego. Pokazuje ona, że zdeterminowani i zjednoczeni ludzie mogą obronić siebie, swoje miejsca pracy, swój majątek i swoje rodziny.
Zamiast zabierać prawo jazdy należy ciąć: nogę, rękę, drugą rękę. Bez rąk prowadzić się nie da
Skomentuj jako pierwszy!W ciągu pierwszego tygodnia, jaki minął od wprowadzenia nowych przepisów drogowych, odebrano już blisko 700 praw jazdy. Pierwsi kierowcy stracili je już kilkadziesiąt minut po północy, tuż po wejściu w życie nowego prawa, a do wczesnych godzin popołudniowych tego pierwszego dnia, ich liczba wzrosła do 60.
Obywatelu, myślisz że przestrzegasz prawa? Możesz się mylić. Przepisy prawne bowiem, zmieniają się w Polsce tak szybko, że bardzo trudno za nimi nadążyć. W 2014 r. weszło u nas w życie aż 25,6 tys. stron aktów prawnych - najwięcej od co najmniej 1918 roku. Tymczasem jak wyliczyła firma Grant Thornton, w pierwszym kwartale roku bieżącego polskie państwo wydało 6654 strony nowych aktów prawnych. To o 5,5 proc. więcej niż przed rokiem. Niełatwo obliczyć, że jeśli tempo to zostanie utrzymane, to pobijemy nasz świeżo ustanowiony rekord. Można go już liczyć nie tylko w liczbach stron, lecz również w kilometrach.
Mandaty horrendalnie wysokie i arcysurowe kary za wykroczenia drogowe
Skomentuj jako pierwszy!Nie podwyższono nam podatków. Teraz, przed wyborami byłoby to bardzo nierozsądne. Ale braki w narodowym skarbcu załatać jakoś trzeba, więc postanowiono zaostrzyć kary tam, gdzie zwykle wpływy są największe. Podwyższono nam mandaty.
Kradzieże tablic rejestracyjnych to proceder tak stary, jak same rejestracje. Po co komu cudze tablice? A po to, żeby na przykład dzięki nim zatankować za darmo na stacji benzynowej. Proceder ten jest modny szczególnie w Warszawie czy na Śląsku. Złodzieje, na skradzioną tablicę rejestracyjną tankują bez zapłaty nawet kilkakrotnie, a straty okradanych stacji paliw liczone są już w dziesiątkach milionów złotych rocznie. Dochód z tego procederu czerpią nie tylko złodzieje. Jest jeszcze ktoś, kto na tym zarabia. Ten ktoś to nasze zacne państwo.
Wybory prezydenta RP. Kogo wybrać i co wybrać? Co lepsze: lokal wyborczy czy majówka?
Skomentuj jako pierwszy!Jak to się pięknie nazywa: "akt wyborczy", "obowiązek obywatelski", "przywilej wolnego człowieka", "fundament demokracji". Za bardzo nie wiemy, o co chodzi, skoro od kilkudziesięciu lat w telewizji widać w zasadzie tych samych ludzi. Rządzą Polską od 1989 r. Widać jak się starzeją. Czy pamiętacie Michała Boniego, gdy chodził w koszulce z krótkimi rękawami? Albo Donalda Tuska, który miał wadę wymowy? Braci Kaczyńskich zakładających Porozumienie Centrum?
Wielcy, wspaniali ludzie, choć na wózkach inwalidzkich. Urzędnicy skazali ich na powolną śmierć, a oni się nie poddają, walczą.
Skomentuj jako pierwszy!We Wrocławiu protestowali niepełnosprawni z Wałbrzycha. Jeden z nich mówił, że aby wyjść z mieszkania, musi na rękach schodzić z pierwszego piętra. A mimo to on również dotarł do stolicy Dolnego Śląska. A razem z nim inni inwalidzi. Po co? By walczyć o godność. Ale w ich wypadku walka o godność równoznaczna jest z walką o egzystencję.
Kochanki, narzeczone, przyjaciółki rządzą Polską powiatową. Utrzymanki za nasze pieniądze
Skomentuj jako pierwszy!Szok! 24-letnia Marta Giermasińska po niespełna miesiącu pracy w Energetyce Cieplnej została wiceprezesem tej firmy. Taka zdolna? Może, ale na pewno nie w kwestii energetyki! Pani Marta prywatnie jest partnerką wicemarszałka województwa łódzkiego Dariusza Klimczaka, a na stanowisko powołała ją rada nadzorcza, której przewodniczył Paweł Bejda z PSL, były wicewojewoda łódzki, a obecnie członek zarządu województwa łódzkiego. Notabene kolega partyjny Klimczaka. Na partię posypał się grad oskarżeń. „Takie cuda tylko w PSL”, „Tak robi się karierę w PSL” to tylko niektóre nagłówki prasowe, sugerujące, że protekcja jest specjalnością akurat tej partii.
Wszyscy jesteśmy podejrzani. W każdym razie takie można odnieść wrażenie, sądząc po liczbie służb, które mają nas sprawdzać, kontrolować, inwigilować. A także agencji ochrony, wynajętych po to, by ochraniać różne obiekty. Ochraniać również przed nami.
Ratowali polską fabrykę, mieli gigantyczne sukcesy. Czy dlatego zrobiono z nich aferzystów?
"Szokujący popis bezczelności i potwierdzenie tezy, że aferzyści mogą się czuć w Polsce bezpieczni" – tymi słowami oburzenia na widok piątkowej obecności Andrzeja Gąsiorowskiego w Sejmie chciał zabłysnąć nowy tygodnik braci Karnowskich „ABC”. Nie do końca się udało, bo po pierwsze tygodnik pomylił Gąsiorowskiego z innym Gąsiorowskim, którzy miał wygłosić referat a po drugie – co to za afera, w której nie złamano prawa, a spółka okazała się taką żyłą złota, że likwidowana jest od ponad 20 lat i wciąż przynosi korzyści.
Coście zrobili z naszą piękną ojczyzną? Coście uczynili z Polską? Dlaczego biedacy mają tak mało, a bogacze więcej niż bardzo dużo? Dlaczego szkolnictwo państwowe upada? Dlaczego prywatyzuje się służbę zdrowia? Dlaczego ludzie muszą umierać, gdyż nie stać ich na leki?
Biedni ci funkcjonariusze polskiej „abwery”. Zarabiają tak mało, że muszą dorabiać po godzinach. A kiedy to robią, czepia się ich CBA.
Polscy urzędnicy są lepsi niż ich koledzy z Puerto Rico, Botswany czy Barbadosu. Powód do dumy? Niekoniecznie. Lepsi są w braniu w łapę.
Urzędnicy z Czeladzi zamówili pomnik czarownicy. Potem wystraszyli się tego, co uczynili, więc postanowili go nie odbierać.
Obywatel jest po to, by płacić. Płacić coraz więcej. Dlatego właśnie weszły w życie nowe stawki mandatów. Ta część tekstu powstała tuż przed wprowadzeniem w życie nowego taryfikatora, co właśnie nastąpiło.
Dobry obywatel to taki, który łamie przepisy drogowe lub inne i płaci mandaty. Dlaczego? Ano dlatego, że w ten sposób pomaga łatać dziurę budżetową.
Kary finansowe są jedną z najszybciej rosnących pozycji po stronie wpływów do budżetu państwa. Przynoszą tylko trochę mniej pieniędzy niż podatek dochodowy CIT. Fotoradar, zamontowany trzy lata temu na jednym z warszawskich skrzyżowań zarobił milion złotych w ciągu zaledwie kilku tygodni.
Jak pisaliśmy w pierwszej części tekstu chodzi o Elektroniczną Weryfikację Uprawnień Świadczeniobiorców. Tzw. e-WUŚ ma służyć budowaniu biurokracji, niewłaściwie chroni dane ludzi, a co najgorsze – może służyć jako narzędzie dla wszelakich służb jako źródło wiedzy o naszych chorobach czy słabościach.
Uważaj! Może tylko wydaje ci się, że masz prawo do bezpłatnej służby zdrowia, skoro regularnie płacisz składki ZUS i tak dalej. Uważaj, bo nigdy nic nie wiadomo. A nuż znalazłeś się wśród wydymanych.
Dymanie obywateli to oczywiście domena urzędników. Za nasze pieniądze sfinansują każdą, nawet największą bzdurę.
Czym jest nieposłuszeństwo obywatelskie. Jak należy je rozumieć w warunkach polskich. W drugiej części publikujemy rozważania naukowe na temat nieposłuszeństwa obywatelskiego właśnie w polskich warunkach. Wnioski nie brzmią optymistycznie.
Czy ludzie, którzy czują, że muszą przeciwstawić się nieprawości państwa, postępują właściwie?
Czy obywatel, gdy nie chce płacić podatków, gdyż wie, że władza wykorzysta je w sposób karygodny, popełnia przestępstwo?
Czy osoby, nie godzące się na niesprawiedliwość i krzywdę dokonywaną w imieniu państwa i przez funkcjonariuszy tego państwa, mogą i powinny czynnie wystąpić przeciw nieprawości?
Czy wyrok oparty na niesprawiedliwym przepisie, zasługuje na to, by go uszanować?
Zwierzyną łowną są głównie kierowcy i biedni ludzie utrzymujący się z ulicznego handlu.
Pierwotnie celem Straży Miejskiej miało być zapewnienie nam spokoju, bezpieczeństwa i porządku publicznego. Jednak, jak ustaliła Najwyższa Izba Kontroli, straż zamiast pilnować porządku, chce udawać policję drogową.
Chce nam się kląć! Najgorsze obelgi same się cisną na usta.
Było to w grudniu 2014 r. Kolumna samochodów eskortujących limuzynę prezydenta Bronisława Komorowskiego jechała Alejami Ujzadowskimi w stronę Pałacu Prezydenckiego. I wtedy doszło do wypadku.
Aleje są szerokie. Mają kilka pasów. Kolumna z prezydentem RP nie tamowała ruchu. Mogły tamtędy jechać również inne samochody. W pewnej chwili doszło do zderzenia jednego z samochodów Biura Ochrony Rządu z cywilnym citroenem. Ten drugi pojazd prowadziła kobieta. Matka z dzieckiem.
Narodowy Fundusz Zdrowia powstał po to, by finansować publiczną służbę zdrowia. Ale miliardy złotych, którymi dysponują urzędnicy kuszą, oj kuszą. Wydawać pieniądze na chorych? Skoro trzeba, to trzeba. Ale przy okazji coś niecoś uszczknie się na boku.
Jeden proces właśnie się zaczął, a dwa inne niedawno zakończyły. Wszystkie dotyczą zbrodni najobrzydliwszej – znęcania się nad dziećmi przez tych, którzy mieli im zapewnić opiekę i domowe ciepło. Rodziców zastępczych.
Zbójować mozna po staremu. Siekierkom bez łeb, łaps za trzosek i w nogi. Abo po nowemu. Zamiast ciupazecki papierkiem, co ma piecęć i podpis.
Jak juz zbójniki dopadły górala, to trzymały mocno, ze hej! Puściły dopiero w sądzie. Ale sąd łokrutnie niełaskawy, zbójnickiej gromadzie dał posłuch.
Na Podhalu znowu grasują zbójnicy. Mają garnitury, krawaty i buldożery.
To była bardzo medialna sensacja. Chytry góral zaczął budowę domu, aby zablokować budowę ekspresowej drogi do Zakopanego. W ten sposób zapewne chciał wyłudzić od państwa odszkodowanie i zarobić. Takie sensacyjne doniesienia w swoim czasie obiegły całą Polskę. Wszystkie telewizje mówiły o chytrusie. Spryciarza opisywały nawet te gazety, które ukazują się na Pomorzu. Baca naciągacz.
Ukradł, czy jemu ukradli – w Polsce to wszystko jedno. I tak odpowie przed "prawem". Ten przykład pokazuje, że lepiej oszukać, niż być oszukanym.
Przed kilkoma dniami przedstawiliśmy jedną ze spraw uszytych prawie z niczego przez konfidenta Marka K., który fałszywie pomawiał różne osoby w śledztwie prowadzonym przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. W CBA funkcjonariuszem był jego kolega z lat szkolnych, którego potem wraz z innym funkcjonariuszem (obaj odeszli z CBA) i ich żonami Marek K. zatrudnił u siebie. Jaka jest wiarygodność takiego świadka i materiałów przygotowanych przez takich funkcjonariuszy, nie trzeba pisać.
Telewizja TVN 24 właśnie podała, że aresztowano niejakiego Marka K. Donosiciela, z którego usług korzystało Centralne Biuro Śledcze. Znamy tę sprawę. Niszczono ludzi, zastraszano całe rodziny, by wymuszać współpracę i nieprawdziwe zeznania. Poniżej szczegóły, o których wiemy tylko my.
Miliony Polaków dostają baty od państwa za to, że chcą pracować, zarabiać dla siebie i dla rodziny, płacić podatki. Tych ludzi się niszczy na wiele różnych sposobów. Ten jest szczególnie obrzydliwy.
Prezentujemy najnowszy dowód na to, że trzeba pisać, trzeba krzyczeć i protestować przeciwko postawie państwa polskiego i reprezentujących to państwo urzędników. Tych, którzy przedsiębiorców traktują jak wrogów. Ten dowód to bezsilność Rzecznika Praw Obywatelskich.
Czy wiecie, że jesteście nielegalnie inwigilowani przez państwo? Funkcjonariusze tego państwa - niestety również naszego państwa, jako że jest to państwo, w którym żyjemy i gdzie płacimy podatki - nie mają prawa podsłuchiwać was, zbierać na wasz temat informacji, sprawdzać gdzie i co kupujecie, z kim i gdzie spotykacie się, z kim rozmawiacie. Nie mają prawa, ponieważ czynią to w sposób, który gwałci Konstytucję RP.
Ministerstwo Gospodarki chwali się, że Polska jest coraz przyjaźniejsza dla przedsiębiorców, a polscy przedsiębiorcy wolą się przyjaźnić z fiskusem innych krajów.
Dziadowskiego państwa ciąg dalszy. Niedokształceni urzędnicy i głupie procedury. A życie młodego człowieka nieważne! - ten komentarz jednego z internautów, jak ulał pasuje do tej historii.
Święta to czas "chwilówek". Są one oferowane przez banki i parabanki. Pożyczki te zbierają śmiertelne żniwo.
Podobno życie ludzkie jest najwyższą wartością, a każdy człowiek ma moralny i prawny obowiązek ratowania życia i zdrowia innych. Co więcej prawo przewiduje karę dla tych, którzy w sytuacji, gdy trzeba komuś udzielić pomocy, pozostaną bierni.
Co to za kraj, w którym działających legalnie przedsiębiorców dzieli się na ludzi i na podludzi? Wstyd i hańba ogromna, gdyż krajem tym jest Polska właśnie. A już słów brak na to, że podziału na ludzi i podludzi dokonują funkcjonariusze państwa.
Oblewanie zimną wodą, fekaliami, wywożenie dzieci do lasu, bicie, poniżanie, przemoc fizyczna i psychiczna, to niektóre z całego arsenału kar obowiązujące w Domu Dziecka w Lidzbarku Welskim.
Czy człowiek mający 1,6 promila alkoholu we krwi może prowadzić samochód, napaść na rodzinę z dzieckiem, ostrzelać 2 samochody i uniknąć kary? Okazuje się, że może jeśli jest byłym ministrem MSWiA.
Skandal związany z liczeniem głosów w ostatnich wyborach zmusza do zadania pytania ile płacimy za brak profesjonalizmu, kompetencji, czy też zwyczajny bałagan członkom Państwowej Komisji Wyborczej. Jak mówi sam przewodniczący PKW Stefan Jaworski – „Kwota bazowa (podstawa obliczania wynagrodzenia) wynosi 1760 zł. Oznacza to w moim przypadku razy 3,5, po potrąceniu podatku jest to na rękę 5,2 tys. zł.”