Cyrk z demokracji

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Referendum to kosztowna zabawa. W dodatku do niczego nam nie jest potrzebna. Z dotychczasowych doświadczeń wynika bowiem, że ludzie w referendach niechętnie uczestniczą. I ze względu na niską frekwencję są one zwykle nieważne.

 

Za te ok. 130 – 170 mln. zł, które podatnicy (my niestety) wydadzą na wspomnianą zabawę elit rządzących Polską można by wykonać gdzieś kanalizację, odnowić wały przeciwpowodziowe, albo... ale czy ktoś dziś o powodzi pamięta? O niej będziemy mówić dopiero, gdy się przydarzy. I ci sami politycy, którzy teraz gardłują za referendum, będą narzekali, że rząd nie zabezpieczył nas przed powodzią.

15O mln zł to także koszt przebudowy skrzyżowania w Opolu, wraz z budową ronda, dwóch tuneli i stacji przesiadkowej dla autobusów. Z kolei w Sosnowcu za tę kwotę ma powstać Wielofunkcyjne Centrum Sportowe, w nim lodowisko, stadion i hala sportowa. 

Za takie pieniądze zmodernizowano łódzki szpital im. M. Kopernika. Dzięki temu szpital może teraz przyjąć rocznie o 1 tys. pacjentów więcej. Zakupiono m.in. tomograf komputerowy, wyposażono oddział chirurgii klatki piersiowej, nowotworów i rehabilitacji oddechowej. Utworzono też blok operacyjny z dwiema salami operacyjnymi wykonanymi według najwyższych światowych standardów. 

150 mln. zł. miała też kosztować budowa obwodnicy Brześcia Kujawskiego wraz z dojazdem z Włocławka do węzła autostradowego. Dzięki inwestycji znacząco poprawiłaby się sytuacja komunikacyjna w tej części województwa kujawsko-pomorskiego. Skorzystałby na niej nie tylko Brześć Kujawski, ale także Włocławek, dzięki gruntownej przebudowie części drogi krajowej, prowadzącej do węzła autostradowego Włocławek-Zachód. Okazało się jednak, ku rozgoryczeniu mieszkańców, że szanse na realizację inwestycji są znikome.

Jak uważamy, Polska ciągle jest biednym krajem m.in. dlatego właśnie, że politycy i urzędnicy trwonią publiczne środki, zamiast kierować je tam, gdzie są naprawdę potrzebne, mogłyby wpłynąć na poprawę sytuacji gospodarczej, zmniejszenie bezrobocia, pomóc tym, którym państwo obowiązane jest nieść pomoc.

Te obrzydliwie kosztowne igrzyska, ta nieprzyzwoicie kosztowna rozrywka tak nam wszystkim potrzebna, jak dziura w moście. Przy czym wcale nie jesteśmy wrogami demokracji bezpośredniej. Ale uważamy, że najbliższe referenda jest to marnotrawstwo pieniędzy. Dlaczego? Już wyjaśniamy.

Trzeba patrzeć na fakty. A fakty są takie, że zainteresowanie naszych rodaków referendami jest mizerne. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza braliśmy udział w czterech takich głosowaniach. Dwa miały miejsce 18 lutego 1996 roku i dotyczyły powszechnego uwłaszczenia oraz niektórych kierunków wykorzystania majątku państwowego. Rok później, 25 maja 1997 r. przyjmowaliśmy Konstytucję RP, a 7 i 8 czerwca 2003 r. decydowaliśmy o naszej akcesji do Unii Europejskiej. I tylko raz, wyłącznie w tym ostatnim referendum, wzięło udział więcej niż 50 proc. obywateli uprawnionych do głosowania. 

Referendum tak. Ale w sprawach kluczowych. Takich, których nie sposób lekceważyć. Obecne postępowanie rządzących ośmiesza demokrację i kompromituje instytucję referendum.

Ostatnio zmieniany środa, 26 sierpień 2015 07:14

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku