Prawda o Zakopiance Część IV (ostatnia)

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Zbójować mozna po staremu. Siekierkom bez łeb, łaps za trzosek i w nogi. Abo po nowemu. Zamiast ciupazecki papierkiem, co ma piecęć i podpis. 

 

Zrobiono pokazówkę. Tomasz D., góral z Białego Dunajca, stał się dla innych przykładem, co może spotkać pozostałych, jeśli się będą ciskali. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przedstawiła nieprawdziwe mapy? Jeśli się nimi posłużyła, to muszą być prawdziwe. A jak ktoś twierdzi inaczej, tym gorzej dla niego.

Urzędnicze kanty, oszustwa, ukrywanie rzeczywistych zamiarów, zła wola... Dowodami na wszystko to dysponował Społeczny Komitet Obrony Białego Dunajca. Tym gorzej dla Komitetu. Niech Komitet zobaczy, co można z jego członkami uczynić. 

Gdy Tomasz D. składał wniosek o wyrażenie zgody na budowę domu w miejscu, gdzie GDDKiA chciała wybudować wjazd/zjazd na nowy wiadukt, posłużył się mapami przekazanymi mu przez starostwo. Mapy te zawierały informacje, gdzie są domy, inne budynki, inne obiekty, w tym planowane dopiero, jak ten wiadukt, po którym miała prowadzić ekspresówka - nowa Zakopianka. Dziś już wiadomo, że nie poprowadzi. Nie ma na to pieniędzy, by połączyć jedne fragmenty Zakopianki z innymi. Ale mniejsza o to.

Gdy góral Tomasz D. składał wniosek o zgodę na budowę domu, następnie składał w tej sprawie inne pisma, dołączał mapę otrzymaną w starostwie. Mapa ta była jego zdaniem jedyną mapą aktualną i obowiązującą. Góral nie wiedział, że mapa została zmieniona. Nie miał możliwości, by wiedzieć. Urzędnicy starostwa w Zakopanem potwierdzali jej ważność. Ale chyba robili to nielegalnie. Ponoć powstała już nowa mapa. Urzędnicy starostwa łaskawie zapomnieli o tym fakcie, gdy na prośbę Tomasza D. potwierdzali ważność starej mapy.

Urzędnicy złożyli doniesienie o przestępstwie popełnionym przez Tomasza D. Został podobno przyłapany na gorącym uczynku. To znaczy, gdy dołączał (albo on sam, bądź jego pracownik) starą mapę jako mapę obowiązującą. Na mapie tej nie było widać wiaduktu planowanego przez GDDKiA.

Prokuratura wysmażyła akt oskarżenia i przesłała do sądu bez jednego zdania uzasadnienia. Sprawa miała toczyć się w trybie uproszczonym. Skazać delikatnie, choć potem konsekwencje skazania delikatne już by nie były. Ale góral stanął okoniem, złożył protest i sprawa potoczyła się w trybie zwykłym.

Sędzią był prezes sądu. Jednym ze świadków - starosta. Inni świadkowie: architekt, czy też naczelnik wydziału geodezji starostwa. Proces naszym zdaniem miał charakter zwykłej ustawki. 

Co świadkowie zeznają, to należy protokołować. A jak postępował sędzia-prezes sądu? Domyślcie się sami. Na marginesie - zakazał on nagrywania przebiegu rozprawy. Dziennikarska relacja z procesu:

"Padają pytania do świadków. Oni zeznają. Sędzia-prezes dyktuje protokolantce co innego. Wcześniej sędzia-prezes zakazał dziennikarzom oraz oskarżonemu nagrywania przebiegu rozprawy. Obrońcy oskarżonego protestują, wskazując na rozbieżności pomiędzy tym, co mówią świadkowie, a tym, co sędzia-prezes dyktuje. A sędzia-prezes albo uwzględnia ich protesty, albo nie".

Urzędnik starostwa składa fałszywe zeznania, co zostaje udowodnione na jeszcze podczas tej samej rozprawy. 

Również urzędnik starostwa zeznaje, że oskarżony Tomasz D. posłużył się autentycznym, ważnym i aktualnym dokumentem.

Mimo to Tomasz D. został skazany. 

A urzędnicy starostwa w Zakopanem donieśli do prokuratury o przestępstwie wiedząc, że do niego nie doszło.

GDDKiA wolno było fałszować mapy i prokuratura nie widziała w tym przestępstwa. Natomiast, gdy Tomasz D. posługiwał się oficjalną i legalną mapą, którą otrzymał w starostwie, to było przestępstwo. Za które został posadzony na ławie oskarżonych i skazany przez sąd w Zakopanem. Uniewinnił go dopiero Sąd Najwyższy.

A ekspresowej Zakopianki jak nie ma, tak nie ma. I Tomasz D., budowany przez niego dom, protesty składane przez innych mieszkańców Białego Dunajca, nie mają tu nic do rzeczy. Rząd ogłosił bowiem, że zabrakło kasy. Jest przerwa w budowie na wiele lat. Jako trasa ekspresowa w planach Zakopianka istnieje. Ale jako rzeczywista droga - już nie. I po co było niszczyć górala i rewoltować ludzi?

 

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 23 luty 2015 23:49

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku