Sąd skazuje za uczciwość. Część III

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Oskarżono go za uczciwość. I żeby skazać, na siłę manipulowano faktami.

 

 

 

 

Dlaczego akurat o przywłaszczenie tych rzeczy oskarżono Dawida M, który za nie nie wziął  pieniędzy, a nie panią, w której domu one się znajdowały? Pozostanie to tajemnicą prokuratora. 

 

A także to, dlaczego zajął się sprawą z gatunku takich, jakie zwykle rozstrzygają sądy cywilne. I dlaczego nie zainteresował się tym, że na pozwie znajduje się kwota o jakieś dwa i pół tysiąca wyższa od tej, która wynikała z dokumentów? 

 

Jeżeli komuś sytuacja kojarzy się z kabaretem, jest w błędzie. Prawdziwy kabaret zaczął się na sali sądowej. 

 

Sędzia bezkrytycznie przyjęła akt oskarżenia, mimo że nie istniała faktura, która była dowodem na to, że M. faktycznie zobowiązany był zapłacić pieniądze. Jej także nie zainteresowała różnica pomiędzy kwotą żądaną przez hurtownię, a tą w zeszytach. A może po prostu się na tym nie znała? 

 

Pominęła też fakt, że akt oskarżenia wspominał o lecie 2009 roku, czyli okresie, kiedy obydwie firmy - hurtownia i zakład Dawida M., nie miały ze sobą już żadnego kontaktu. Wydała wyrok, rozpatrując rok 2008, którego akt oskarżenia nie obejmował. 

 

Dawid M. został skazany na dziewięć miesięcy pozbawienia wolności, w zawieszeniu na dwa lata. Oprócz tego miał zapłacić wszelkie koszta sądowe, oraz naprawić szkodę, czyli w tej sytuacji – zapłacić zawyżoną fakturę. Właśnie tę fakturę, którą pracownicy hurtowni początkowo usiłowali obciążyć właścicielkę domu, gdzie wykonywane były prace.

 

Jak widać, uczciwość w stosunku do swojego klienta jest dziś czynem o wysokiej szkodliwości społecznej. 

 

Sprawę będziemy wyjaśniać.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku