Frustracja i gniew po śmierci kibica postrzelonego przez policję

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Po Legionowie i Sosnowcu, zawrzało w Knurowie. Powód ten sam – śmierć młodego człowieka podczas policyjnej interwencji. 

Przypomnijmy - po 30 minutach sobotniego meczu pomiędzy Concordią Knurów a Ruchem Radzionków na trybunach wybuchły zamieszki. Na boisko poleciały niebezpieczne przedmioty. Mecz został przerwany w 37 minucie. Wtedy na murawę wtargnęła kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców Concordii, którzy próbowali się przedostać do sektora gości. To miało sprowokować sympatyków Ruchu Radzionków.  Wówczas do akcji wkroczyła policja.

 

Funkcjonariusze posłużyli się bronią gładkolufową z gumowymi pociskami niepenetrującymi. Jeden z nich od takiej kuli zginął. Strzały i moment trafienia zarejestrowała czyjaś kamera. Ktoś inny filmował to, co działo się potem – nieudaną próbę reanimacji przez cywilne osoby i bierność oraz bezradność funkcjonariuszy policji. Ranny mężczyzna zmarł wkrótce potem, w szpitalu, co wywołało prawdziwą burzę, już na terenie miasta – głównie w okolicach szpitala i komendy policji. Podczas  dwudniowych zamieszek, w których udział wzięło kilkaset osób, w stronę funkcjonariuszy oprócz obelg, poleciały kamienie, butelki i koktajle Mołotowa. Bilans tych dwóch dni to  kilkunastu rannych policjantów, pięć uszkodzonych radiowozów i ponad trzydziestu zatrzymanych. Na razie. Oprócz głosów oburzenia na działania policji, w wyniku których śmierć poniósł młody człowiek, ojciec małego dziecka słychać i takie, że w ogóle nie powinno go być na tej murawie. I trudno nie przyznać racji. Jednak żadna gumowa kula, armatka wodna, gaz nie rozwiążą problemu. Nie pomogą też zatrzymania, nawet gdyby przed sądem postawić tysiące osób. Dlatego, że problem tkwi znacznie głębiej. Agresja tych ludzi - „kiboli”, „pseudokibiców”,  czy jak  ich tam nazwiemy, nie bierze się z przegranego ani przerwanego meczu, tylko  z najgłębszej frustracji, którą rozładować mogą właśnie podczas zadymy. Przez ten krótki, burzliwy czas mogą poczuć się rzeczywiście ważni. Czy którykolwiek z nich zaryzykowałby pobyt w areszcie, gdyby z tym wiązało się ryzyko utraty pracy? Nie „zleconka” na czarno od czasu do czasu, tylko etatu z pełnym pakietem socjalnym, zapewniającym bezpieczeństwo całej rodzinie. Bo zasiłku z opieki społecznej przecież i tak nie utracą. 

Kolejna sprawa – jaką mają alternatywę dla wojen międzypodwórkowych? Grupki snujących się bez celu ludzi zaczynają się zbierać już w gimnazjum, o ile nie wcześniej. Pokolenie dzisiejszych czterdziestolatków i starsze, może tego nie rozumieć, bo kiedy oni chodzili do szkoły, oprócz podstawowej wiedzy, mogli się uczyć innych przydatnych rzeczy. Były kółka zainteresowań, np. fotograficzne, elektroniczne i inne. Dziś zajęcia pozalekcyjne przeznacza się na nadganianie materiału i poprawianie ocen, a nauczyciele nawet jeśli chcą, nie mogą poświęcić uczniom należytego czasu, ponieważ zbyt wiele zajmuje im przygotowywanie się do kolejnych zmian w podstawie programowej i tzw. „papierkowa robota”. 

Rodzice albo pracują o wiele dłużej niż kiedyś , niewiele mając czasu dla dzieci, albo nie mają pracy i są zbyt sfrustrowani podupadłym autorytetem.  

Mimo milionów euro z Europejskiego Funduszu Społecznego, przeznaczonego na setki projektów społecznych, nie zrobiono wiele w tej sprawie. Rolę wychowawcy próbuje się zepchnąć na policję, która ma przecież wiele innych obowiązków, a kary orzekane przez sądy są coraz częściej stosowanymi środkami wychowawczymi. Problem w tym, że środki te są jak stygmat, zresztą to żadne rozwiązanie. Opresja budzi opresję. Przemoc budzi przemoc. A policja uosabia państwo, to znienawidzone, gdyż dobre dla tych „innych”, „onych”. Prostym ludziom nie zapewnia przyszłości, niczego nie gwarantuje, może poza niepokojem o to, czy za tydzień, miesiąc, rok, będzie co do garnka dzieciom włożyć. Państwo, które nie budzi zaufania, tylko agresję. 

Nasza zadufana w sobie elita jednak nie zauważa tak przyziemnych problemów, próbując nam wmówić, że to przecież tylko margines. Bo Polska to kraj sukcesu, a sprawy idą w najlepszym kierunku z możliwych.

 

 

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 04 maj 2015 20:01

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku