Generał Papała był niezwykle ostrożny. Wykluczone, by dał się odstrzelić „przypadkowemu” zbirowi. Podejrzewał, że ktoś na niego poluje. Dlaczego po latach ukrywa się te fakty? To jest bardzo interesujące i ważne.
Jak wiadomo, komendant główny policji Marek Papała został zabity 25 czerwca 1998 r. przed blokiem, w którym mieszkał. Strzał padł z bliskiej odległości. Nigdy nie odnaleziono łuski. Ciekawe, że do zabójstwa doszło około godz. 22.00 a zabójca szukał łuski, by jej nie odnaleziono. To przeczy tezie o przypadkowym zabójstwie. A jeśli to ktoś później odnalazł i schował łuskę, to tym bardziej przeczy tej tezie. Prokuratura mataczy. Ale nie tylko prokuratura. Jak wiadomo, źle zabezpieczono miejsce zbrodni. Kręcili się tam różni przypadkowi ludzi, przez co zacierali ślady. Naszym zdaniem to też nie było przypadkowe.
Co jeszcze wiadomo. Wiadomo, że w dniu zabójstwa gen. Papała usiłował spotkać się z ministrem spraw wewnętrznych Januszem Tomaszewskim. Mimo że był to komendant główny policji i że zabiegał o to spotkanie, nie został przyjęty. Znamienne i zastanawiające. Wiemy także, że prosił o spotkanie z Leszkiem Millerem, do którego też się nie dostał, spotkał się z nim doradca Millera. po co zabiegał o spotkanie? Zapewne miał coś ważnego do przekazania.
Generał posiadł wiedzę, która jego zdaniem stanowiła dla niego zagrożenie. Komendant główny policji uważa, że grozi mu niebezpieczeństwo, a gdy zostaje zabity, prokuratura najpierw wskazuje fałszywy trop, a po latach twierdzi, że zabójstwo było przypadkowe.
Tymczasem wiadomo na pewno, że generał czuł się zagrożony. Prokuratura wspomina o jednym daewoo espero – tym, który był tak upragniony przez złodzieja, że zamordował szefa polskiej policji. Ale pełna prawda jest taka, że generał Papała używał dwóch daewoo espero, które często zmieniał. Jechał do centrum stolicy, a tam przesiadał się do drugiego auta. Stosował też inne techniki bezpieczeństwa.
Konia z rzędem temu, kto znajdzie te wątki w materiałach prokuratury.
Dlatego twierdzimy, że służby państwa biorą udział w jakiejś gigantycznej mistyfikacji, o czym napisaliśmy również na naszej stronie na Facebooku:
Milion złotych dla rzekomengo zabójcy generała Papały za niesłuszny areszt. Zapłaciliśmy my (tj. Prześladowani.pl). I zapłaciliście wy (wy wszyscy, którzy czytacie tę informację). Nie zapłacili prokuratorzy, którzy wnosili o areszt i przedstawiali zmanipulowany materiał pesudodowodowy. Nie zapłacili sędziowie, którzy ten areszt stosowali i przedłużali. Powinni ponieść najsroższą karę i pełną odpowiedzialność za to, co zrobili, gdyż te ich wnioski i decyzje nie były błędami. Były one - jesteśmy o tym przekonani - podejmowane z pełną świadomością, że Ryszard B. nie mógłb być jakimkolwiek zabójcą, a tym bardziej komendanta głównego policji. Prokuratorzy i sędziowie popełnili zbrodnię wobec wymiaru sprawiedliwości, jeśli ta nasza teza jest słuszna. Ale popełnili co najmniej jeszcze jedno przestępstwo. To ich działanie pozwalało mataczyć, kierować śledztwo w ślepą uliczkę, w rezultacie można ich oskarżyć o jeszcze jedno: w ten sposób kryli rzeczywistych morderców generała Papały. Dzięki nim również sprawcy tego zabójstwa do dziś pozostają niewykryci. Co prawda obecnie o mord oskarża się niejakiego "Patyka", a samo zabójstwo miało być przypadkowe. Kolejna ślepa uliczka i znowu chyba sami śledczy nie wierzą, że stawiana przez nich teza jest prawdziwa.