Koniec rządów inkwizycji od lipca 2015? Część II

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nowa procedura budzi prawdziwy popłoch wśród prokuratorów. Aby udowodnić winę oskarżonemu, będą teraz musieli zadbać o bardzo solidne dowody, bo w przeciwnym razie ich wysiłki zostaną unicestwione na sali sądowej przez dobrego adwokata. - Do tej pory prokuratorzy często przygotowywali akty oskarżenia, do których włączali mnóstwo niepotrzebnych materiałów, czasem niezwiązanych ze sprawą. Sądy wielokrotnie zwracały takie akty oskarżenia do poprawki. Teraz nie będzie już takiej możliwości. Jeśli materiał zebrany przez prokuratora będzie zbyt słaby i nie wystarczy do udowodnienia winy oskarżonego, to proces skończy się uniewinnieniem – wyjaśnia adwokat Tobiasz Szychowski.

Ocenia się, że dzięki nowej procedurze karnej liczba uniewinnień, która dotąd wynosiła zaledwie 2 proc., może wzrosnąć dziesięciokrotnie. Zatem co piąty oskarżony wyjdzie z sądu jako wolny człowiek bez wyroku. To budzi nadzieje, ale także obawy. Czy aby prawo nie będzie teraz łaskawe tylko dla zamożnych? A może będzie i tak, że ten, kto posiada pieniądze na dobrego adwokata, wyjdzie z procesu obroną ręką niezależnie od winy. Natomiast biedak, którego na świetnego obrońcę nie stać, także niezależnie od winy... zostanie skazany? 

Obawy te nie są pozbawione podstaw. Co prawda nowe przepisy gwarantują każdemu oskarżonemu prawo do "obrońcy na żądanie" - to zachowano w nowej procedurze karnej. Jednak nie jest to tym samym, czym dawniej był obrońca z urzędu - obrońca za darmo. 

To sąd pod koniec procesu zdecyduje, czy za obrońcę zapłaci państwo! 

Na obrońców z urzędu w każdym roku przeznaczona będzie określona pula pieniędzy - 200 mln zł. Jeśli zacznie się ona wyczerpywać...

Część III jutro.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku