Mieszkanie za rower

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Mieszkania sprzedane za bezcen i z pominięciem prawa pierwokupu przysługującego lokatorom. Czy notariusz, który firmował tę operację, stał się współuczestnikiem przekrętu?

 

 

 

Mieszkania z lokatorami sprzedawane są w całej Polsce. W poprzednim tekście przytoczyliśmy przykład z Sosnowca. Spółdzielnia mieszkaniowa "Sokolnia" sprzedała dawne mieszkania zakładowe wraz z ludźmi. Ponad 100 mieszkań. Każde z nich poszło za równowartość niedrogiego roweru - za kilkaset złotych.

 

Co gorsza, okazało się, że spółdzielnia sprzedała także te mieszkania, za które skasowała od lokatorów niemałe pieniądze na poczet ich wykupu. 

 

Lokatorzy zaczęli sprawdzać dokumenty. Okazało się, że istnieją dwie „Sokolnie” - jedną jest spółdzielnia mieszkaniowa, która przejęła  mieszkania od fabryki, drugą – spółka z o. o., która wykupiła budynki wraz z gruntami. Na czele obydwu „Sokolni” stała zmarła przed dwoma tygodniami Anna Cz.

 

Sprawą zainteresowały się media, a po nich policja i prokuratura. Wtedy Ryszard Sz. sprzedał budynki z gruntami dwa razy drożej niż kupił, a potem zbył je kolejny właściciel. Jednak, mimo że już pod koniec ubiegłego roku padł pierwszy wyrok unieważniający sprzedaż mieszkań przez sosnowiecką Spółdzielnię Mieszkaniową „Sokolnia”, a do niedawno sądu trafił akt oskarżenia w tej sprawie, lokatorzy lada moment mogą trafić na bruk.

 

- Najpierw pan Ryszard kupił od spółdzielni nasze mieszkania za 400-500 złotych. Potem sprzedawał je innym dwukrotnie drożej, a tamci osobie trzeciej. Ostatni właściciel brał kredyt na hipotekę i zaginął. Teraz komornik nam grozi licytacją - tłumaczy pani Alicja, jedna z lokatorek, zagrożonych eksmisją.

 

Lokatorzy nie mogą zrozumieć, dlaczego taki przekręt możliwy był w asyście prawa.

 

- To jakaś kpina. Jawne oszustwo. Czy notariusz nie zauważył tego, że ktoś kupił moje mieszkanie za 400 złotych, podczas gdy obowiązująca cena wynosi 4 tys. za metr? - skarży się pani Alicja. 

 

Ślepota notariusza jest w tym przypadku rzeczywiście porażająca. Jako prawnik musiał sobie zdawać sprawę z tego, że cała transakcja to zwykły przekręt. Czy nie powinien zareagować? Z przekrętu musiał zdawać sobie sprawę jako prawnik. A do reakcji i przeciwdziałania bezprawiu był zobowiązany jako funkcjonariusz publiczny, wykonujący swe czynności w imieniu państwa. 

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku