1.
Nawet i dziś stosowana jest praktyka, że prokuratorzy i sędziowie delegowani są z jednych prokuratur czy sądów do innych. W prokuraturze okręgowej brakuje rąk do pracy - wysyła się do niej prokuratorów z podległych jej prokuratur rejonowych. W sądach okręgowych też orzekają sędziowie z sądów niższej instancji - na delegacji. Z pozoru jest to praktyka uzasadniona (brak ludzi do roboty). W praktyce bardzo szkodliwa. Jest wiele przykładów, że tacy właśnie delegowani prokuratorzy bądź sędziowie prowadzili skomplikowane i kontrowersyjne sprawy, prosiłoby się, żeby powierzać je wyłącznie osobom doświadczonym, o ugruntowanej pozycji zawodowej. A tymczasem trafiały się one ludziom rozpoczynającym dopiero karierę. Nie trzeba było im mówić, że szefowie czekają na efekt. A jaki efekt może zadowolić szefa prokuratorów? Skazanie.
I podobnie było wśród sędziów. Teoretycznie tylko sędziowie byli niezawiśli. W praktyce można ich było dowolnie przerzucać z sądu do sądu. Młodzika, który siedział w sądzie rejonowym, powoływano do sądu okręgowego. A robił to wiceminister, czyli zwykły urzędnik. W Ministerstwie Sprawiedliwości wiceministrami, to jest sekretarzami bądź podsekretarzami stanu, bywali sędziowie, prokuratorzy, policjanci (najczęściej na delegacji ze swoich macierzystych miejsc pracy).
2.
Na sędziach się skoncentrujmy. Ustawa mówiła, że kompetencje do powoływania, przenoszenia czy delegowania sędziów z jednego sądu do innego ma minister sprawiedliwości. Ale co tam ustawa! Kto by się prawem kierował! Prawo jest dla maluczkich, nie dla tych, którzy rządzą. Toteż minister cedował kompetencje właśnie na wiceministrów. Nielegalnie, ale kto by się nad takimi drobiazgami pochylał. I pan były stójkowy wskazywał paluchem sędziego - ty fru z jednego sądu do drugiego.
Na szczęście urzędnicy chcą więcej. A czego więcej? Władzy i pieniędzy. A gdy urzędnikiem zostanie polityk z wilczym apetytem na władzę, wówczas zaczynają się jaja. Gdy ministrem sprawiedliwości został Jarosław Gowin, ogłosił on swoją reformę sądownictwa. Czyli likwidacji części sądów i przeniesienia sędziów z likwidowanych jednostek do innych.
3.
Środowisko sędziowskie zawyło. Jakżeż to! Tu nam wygodnie, tu ciepło, tu najlepsza kawusia, fotele dobrze wysiedziane. Znajomi, przyjaciele, broń Boże żadne układy. Ale po prostu - nie wolno. Ustawa zakazuje. Sędzia jest przypisany przecież do konkretnego sądu. Nie można nim sobie rzucać jak rękawiczką. Delegacja? No tak, lecz w wyjątkowych wypadkach.
4.
Sprawą zajął się Sąd Najwyższy. I zbadał sprawę nieco głębiej, niżby chcieli sami sędziowie, nie mówiąc o politykach, politrukach, policjantach, agentach, kapusiach i całej rzeszy podobnych im szacownych obywateli III RP. Sąd Najwyższy orzekł, że owszem minister mógł delegować sędziów z jednych sądów do innych. Ale wiceminister już nie. I nie miało znaczenia, że minister upoważnił wiceministra do występowania w swoim imieniu. Ustawowych kompetencji przenieść na kogoś innego się nie da. To tak, jakbyśmy my wszyscy, jeśli mamy prawo jazdy, przenieśli swoje ustawowe kompetencje do prowadzenia samochodu na kogoś, kto prawa jazdy nie posiada. Te wybitne postacie, które kierowały resortem sprawiedliwości, miały czuwać nad sprawnym działaniem sądów i prokuratur, tego nie wiedziały. Naprawdę nie wiedziały? Czy może nie chciały wiedzieć?
5.
Jako że sędziowie delegowani przez wiceministrów sądzili w "nie swoich" sądach nielegalnie, więc Sąd Najwyższy orzekł, że wydane przez nich wyroki także są nielegalne. Nielegalne, co nie znaczy, że nieważne.
Sąd Najwyższy postanowił bowiem, że ważność nielegalnego wyroku nie będzie kwestionowana. W innym wypadku do kosza musiałyby pójść tysiące (a zdaniem niektórych) miliony wyroków. Dlatego tysiące wyroków wydanych z pogwałceniem prawa zachowało moc prawną. A osoby skazane nielegalnie cierpią.
Źródło:
informacje zebrane przez www.przesladowani.pl
Tysiące nielegalnych wyroków w całej Polsce! I czy ktoś o tym słyszał? To jasne, że nie słyszał. Hołota nie musi nic wiedzieć. Hołota, czyli my.
Skomentuj
Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.