Urząd podcinania żył, czyli urząd skarbowy

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podsumowanie wojny wydanej przez II Urząd Skarbowy w Katowicach biznesmenom Adamowi Klosce i Janowi Mareckiemu.
("Biznes rozdeptany" oraz "Dobry biznesmen, to martwy biznesmen")

Cholera. Brać państwowe pieniądze, nie ryzykować plajty, nie narażać swojego majątku - ten luksus można wybaczyć. Ale żeby wyżywać się na tych, którzy nie biorą państwowych pieniędzy, ryzykują plajtę, narażają swój majątek.

Pomoc, o którą zabiegali biznesmeni, tak pięknie rozjechani przez II Urząd Skarbowy w Katowicach, teoretycznie należała im się jak psu micha żarcia. Nazywa się ona pomocą de minimis. Maksymalny wymiar pomocy de minimis, to 200 tys. euro raz na 3 lata. Przyznawana jest na różne cele i przybiera różne formy. Może to być umorzenie części odsetek od podatku płaconego z opóźnieniem, umorzenie części podatku, bądź rozłożenie go na raty. Kloska i Marecki nie mieli wygórowanych życzeń. Chcieli tylko, by podatek pozwolono spłacić im w ratach.

Ogólne informacje o zakresie pomocy de minimis znajdują się w raporcie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Na papierze wygląda to nieźle, a w rzeczywistości jest tragicznie, co widać choćby na przykładzie II Urzędu Skarbowego w Katowicach. Tu właśnie rozliczają się największe śląskie firmy. Zdobyłem wykaz pomocy de minimis, udzielonej przez II Urząd Skarbowy w Katowicach w 2010 i w 2011 r. Wygląda to bardzo dziwnie.

Otóż w ciągu całego 2010 r. wspomniany urząd skarbowy wydał zaledwie 15 decyzji pozytywnych o przyznaniu pomocy de minimis udzielanej na wniosek podatnika. Łączna (15 decyzji razem) wartość przyznanej pomocy, to niecałe 30 tys. euro. Nie było to umarzanie należności podatkowych, a jedynie rozłożenie należności na raty oraz (w 2 przypadkach na ok. 1 tys. euro łącznie) odroczenie terminu płatności. Czyli de facto Skarb Państwa w wyniku tych decyzji nic nie tracił.

Jeszcze ciekawsza sytuacja miała miejsce w 2011 r. Otóż w I półroczu 2011 r. II Urząd Skarbowy w Katowicach nie wydał ani jednej decyzji o pomocy de minimis w celu odroczenia terminu płatności podatków, umorzenia zaległości podatkowych, czy umorzenia kosztów egzekucji. Jedyne pozytywne decyzje dotyczyły rozłożenia zapłaty podatku na raty i takich decyzji było 4 na łączną sumę 6,6 tys. euro.

W II półroczu 2011 r. tenże urząd skarbowy wydał zaledwie 5 decyzji o przyznaniu pomocy de minimis na wniosek podatnika. Wszystkie dotyczyły rozłożenia należności podatkowych na raty. Łączna wartość takiej pomocy, to 4,8 tys. euro.

Ponieważ brałem pod uwagę możliwość, że inne urzędy skarbowe nie są tak skąpe w przyznawaniu pomocy de minimis, wystąpiłem do Ministerstwa Finansów o przedstawienie mi danych dotyczących całego kraju. Chciałem wiedzieć, jaka była ogólna liczba wniosków o udzielenie tej pomocy, jaka była liczba decyzji pozytywnych i liczba odmów. Odpowiedziano mi, że takich danych Ministerstwo nie posiada (i nikt inny). Ergo – nikt nie wie, jak naprawdę jest z tą pomocą.

Skandalem jest nie tylko to, że odmawia się pomocy de minimis nawet w takiej formie, która niewiele albo wcale nie kosztuje Skarb Państwa (odraczanie terminu zapłaty podatku, czy rozłożenie go na raty). Przerażenie budzi praktyka postępowania z przedsiębiorcami, którzy liczą na wsparcie państwa. Łudzi się ich możliwością przyznania pomocy po to tylko, by wyciągnąć informacje o tym, od kogo dostają pieniądze. Następnie blokuje się dopływ tych pieniędzy. Jest tylko jedno dobre wyjście z takiej sytuacji. Należy wejść do wanny i podciąć sobie żyły. Śmierć nastąpi szybko i bezboleśnie.

CM

Ostatnio zmieniany niedziela, 01 luty 2015 13:13

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku