Niewolnicy generała klawisza

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Kilka dni temu szef Służby Więziennej, generał Jacek Włodarski złożył dymisję z „przyczyn osobistych”. Dymisja tazostała przyjęta przez ministra sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka.

Nieoficjalnie wiadomo, że owymi „przyczynami osobistymi” był fakt, że pod jego okiem dochodziło do niewolniczej pracy osadzonych. Co więcej – sam załatwił prywatnej firmie „Bogl a Krysl” należącej do swego znajomego Tomasza Wołoszczuka wyrobników, którzy mieli budować autostradę A2 i obwodnicę Żyrardowa. Firmie bowiem groziły kary za opóźnienia, a co za tym idzie – wielomilionowe kary. Prace trzeba było przyspieszyć, najlepiej jak najniższym nakładem kosztów. Wołoszczuk dogadał się więc z Włodarskim, aby ten ostatni wypożyczył do pracy dziesiątki więźniów, których wielokrotnie wożono do pracy przy autostradzie. Oczywiście zatrudnianie więźniów nie jest niczym nagannym. Wręcz przeciwnie – praca bywa elementem resocjalizacji, a jej efekty, czyli zarobione pieniądze mają osadzonym pomóc w nowym życiu na wolności. Tyle, że w tym przypadku pieniędzy nie było a nawet jeśli były, to na pewno nie dla więźniów, którzy pracowali za friko, jak niewolnicy. 

Było to w październiku 2013 roku. Od tego czasu Minister Grabarczyk wielokrotnie informowany był o sprawie, między innymi przez Funkcjonariuszy Służby Więziennej. 

Aferę wyciszono! 

Zaś najbardziej dociekliwych funkcjonariuszy dyscyplinarnie zwolniono z pracy. 

Dlaczego więc, Generał Włodarski podał się do dymisji? Tych którzy mają nadzieję, że w ministrze obudziły się resztki człowieczeństwa rozczarujemy – przypuszczalnie powodem było zainteresowanie się sprawą przez Helsińską Fundację Spraw Człowieka. Ta wystąpiła do ministra sprawiedliwości w tej sprawie, zwracając uwagę na uregulowania prawne, gwarantujące skazanym otrzymywanie wynagrodzenia za wykonywaną pracę. Fundacja zaapelowała też o wyjaśnienie sprawy, a także o wyjaśnienie sytuacji funkcjonariuszy Służby Więziennej, którzy sygnalizowali nieprawidłowości i zostali dyscyplinarnie zwolnieni z pracy. 

Dopiero teraz sprawą  zajmuje się prokuratura. Spodziewajcie się zerowych efektów śledztwa. 

Ostatnio zmieniany sobota, 07 luty 2015 10:15

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku