Rzeczpospolita mandatowa. Część II

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Obywatel jest po to, by płacić. Płacić coraz więcej. Dlatego właśnie weszły w życie nowe stawki mandatów. Ta część tekstu powstała tuż przed wprowadzeniem w życie nowego taryfikatora, co właśnie nastąpiło.

 

Nawet 300 zł kary można w Polsce zapłacić za odśnieżanie pojazdu przy włączonym silniku. W ten sposób wredny obywatel ma zrozumieć, że nie wolno bezkarnie zanieczyszczać środowiska. Tymczasem nasi posłowie twierdzą, że aktualny system karania jest nieadekwatny do dzisiejszych zarobków i nie spełnia swojego zadania, czyli funkcji odstraszającej. Należy go dostosować do obecnych zarobków Polaków, które posłowie chyba mierzą miarą swoich zarobków. A co za tym idzie – podnieść wysokość kar. Prace nad kolejną zmianą taryfikatora właśnie trwają.

Jak nietrudno zgadnąć, według obecnego projektu zmian, grzywny nie będą trochę wyższe, lecz znacznie wyższe, a ich wysokość ma być uzależniona od średnich zarobków w kraju za poprzedni rok. To jednak nie wszystko. Nowością ma być przepis, mówiący o tym, że przyłapanie kierowcy w terenie zabudowanym na przekroczeniu dozwolonej prędkość o więcej niż 50 km/h, będzie skutkowało obligatoryjną utratą prawa jazdy na 3 miesiące. Recydywiści przekraczający prędkość co najmniej po raz czwarty mogą zapłacić grzywny nawet kilka razy wyższe niż inni. Być może niektórzy uważają, że jest to skierowane przeciwko piratom drogowym. Toteż przypomnimy, że w ostatnich tygodniach, na niektórych dwupasmówkach znajdujących się w obrębie miast, pojawiły się znaki ograniczenia prędkości do 50 km/h. Zaś kilka lat temu na wielu ulicach ustawiono znaki ograniczenia prędkości do 40, a nawet do 30 km/h, których nie przestrzegają nie tylko zwykli kierowcy, lecz również kierowcy autobusów komunikacji miejskiej, straż miejska i policja. Ale ich, jak widać, te przepisy nie dotyczą. Korekta. Im te przepisy nie zagrażają.

 

Zaostrzenia dotyczą także pijanych kierowców. Kolejną nowością jest to, że osoba, która spowoduje wypadek po pijanemu, będzie musiała przekazać pieniądze na rzecz ofiary wypadku lub jej rodziny, a jeśli takich nie będzie - na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym. Kwota nie będzie mogła być jednak niższa niż 10 tys. zł. Dlatego też w każdym samochodzie będzie musiał być zamontowany alkolock. Poseł Waldy Dzikowski z PO nie ukrywa, że on i jego sejmowi koledzy chcieliby wprowadzić nowe przepisy jeszcze przed wakacjami. Pan poseł z pewnością nigdy nie przekracza dozwolonej prędkości w przeciwieństwie do innych parlamentarzystów, którzy chowają się za poselskimi immunitetami, co nie przeszkadza im w prześladowaniu zwykłych ludzi groźbami coraz sroższych kar za wszystko.  

Ostatnio zmieniany sobota, 11 kwiecień 2015 20:17

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku