Katarzyna Włodyczkowa miała dar przepowiadania. Przewidziała kilka powodzi i inne zdarzenia. Była więc wiedźmą. Postąpiono z nią zgodnie z obyczajem, czyli rozpalono wielki stos, a ją umieszczono na samym szczycie.
Po wiekach, w 2008 r. czeladzcy radni zamówili pomnik Włodyczkowej u rzeźbiarza Jacka Kicińskiego. Na wykonanie pomnika wydali ponad 90 tys. zł. Pomnik powstał. Został wykonany z brązu. Ale radni się wystraszyli gniewu kościoła, więc przez kilka lat brązowa Włodyczkowa zdobiła podwórko rzeźbiarza Kicińskiego, a na skwerze, gdzie miała stać, ustawiono anioły.
Panu Antoniemu z Krakowa za chwilę stuknie setka. Jako leciwy senior pan Antoni dostaje emeryturę. Jednak przez pewien czas jego emerytura była pomniejszona o 150 zł, ponieważ urzędnicy zlecili komornikowi windykację. Zdaniem urzędników pan Antoni miał dług. Przez kilka miesięcy nie płacił za wywóz śmieci. A powinien. Pan Antoni mylnie sądził, że skoro przez kilka miesięcy nie ma śmietnika, to opłata za śmietnik się nie należy. Kiedy rozwożono śmietniki, o panu Antonim po prostu zapomniano. Inni na tej ulicy je mieli, a on nie. Zgłoszenia w straży miejskiej i w MPO, że brakuje śmietnika dla jednej posesji, nic nie dawały. Nic nie wskórał sąsiad pana Antoniego, który po śmietnik dla starszego pana specjalnie pojechał swoim samochodem do MPO. Nie miał upoważnienia na piśmie – śmietnika więc nie dostał. Po 4 miesiącach pojemnik na śmieci przywieźli śmieciarze.
Czy na toruńskiej starówce można sprzedawać kawę z wózka? To zależy. Raz tak, a raz nie. Razu pewnego toruńscy radni uznali, że sprzedaż lodów, kawy z wózka, waty cukrowej, czy obwarzanków z wózków, jest to handel obwoźny. Wózki mają wszak koła. A handel obwoźny ma być w Toruniu tępiony. Chociaż nie do końca. Jedni otrzymywali zgodę na sprzedaż kawy ze straganów na kołach, inni nie. Bo w Toruniu jedne koła są kołami jezdnymi, a inne kołami dla kołków. A może po prostu niektóre były niewłaściwie posmarowane? Kto to wie?
NFZ nie zwracał aptece refundowanej przez państwo kwoty, jeśli na recepcie były jakieś poprawki, skreślenia, dopiski. Poprawiona data z 22 na 23 lipca została więc zakwestionowana w jednej z płockich aptek. Zgadzał się podpis i pieczęć. Poprawnie była wpisana przez lekarza nazwa leku. Wszystko było ok poza datą. Lekarz pomylił się wpisując ją, a kiedy się zorientował, poprawił swój błąd. I w ten sposób załatwił pacjenta. W tej sytuacji bowiem apteka „wydając lek na receptę z błędami” traciła uprawnienie do zwrotu refundowanej części ceny leku.
Nie każda para nowożeńców może wziąć ślub w Urzędzie Stanu Cywilnego w Nowym Targu. Piotr Skorusa i Anna Marek zostali stamtąd odesłani z kwitkiem. Urzędniczka kazała im żyć nadal na kocią łapę, ponieważ pan mody okazał pełny akt urodzenia. I to był błąd. Miał przynieść skrócony akt urodzenia. Tylko z takim – czyli skróconym aktem – w Urzędzie Stanu Cywilnego w Nowym Targu udziela się ślubów.
W Katowicach jedną z ulic postanowiono remontować. Remont polegał na zdjęciu wierzchniej warstwy asfaltu i położeniu nowej, grubszej. Do tej grubszej warstwy trzeba było dostosować studzienki kanalizacyjne, których na remontowanym odcinku znajdowało się kilkanaście. Trzeba je więc było podwyższyć. Co też uczyniono w pierwszej kolejności. I kierowcy musieli jeździć slalomem, omijając wystające z nawierzchni wieżyczki.