Wojna agentów?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Biedni ci funkcjonariusze polskiej „abwery”. Zarabiają tak mało, że muszą dorabiać po godzinach. A kiedy to robią, czepia się ich CBA. 

 

Kilka dni temu aresztowany został Michał J., oficer płockiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Podejrzewany jest o płatną protekcję i korupcję. Nieoficjalnie mówi się, że doradzał przestępcom w kwestiach prawnych. 

W chwili zatrzymania miał przyjmować “drogie gadżety elektroniczne” w ramach rekompensaty za udzieloną właśnie poradę. Zdążył jeszcze zażądać gotówki, gdy agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którzy już od pewnego czasu się nim interesowali, zatrzymali go. I w tak bezceremonialny sposób zamknęli jego intratny biznes i nieformalny fundusz emerytalny. Piąty filar, rzec by można.

CBA kontra ABW? W kilkanaście godzin później szef ABW Dariusz Łuczak wywalił z pracy funkcjonariusza podejrzanego o korupcję. 

- Kierując się ważnym interesem służby, szef Agencji podjął decyzję o natychmiastowym zwolnieniu ze służby zatrzymanego w środę oficera.  Bardzo nam przykro, że doszło do takiej sytuacji i dotyczy ona naszego funkcjonariusza – wyjaśnił  rzecznik ABW Maciej Karczyński. 

Karczyński poinformował też, że szef  ABW niezwłocznie wszczął postępowanie wewnętrzne i zadeklarował pełną współpracę z Prokuraturą Apelacyjną w Warszawie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Przedstawione Michałowi J. zarzuty dotyczą art. 230 par. 1 i 228 par. 3 kodeksu karnego. 

Art. 228 par. 3: „Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa,podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”. 

Art. 230 par. 1: „Kto, powołując się na wpływy w instytucji państwowej, samorządowej, organizacji międzynarodowej albo krajowej lub w zagranicznej jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi albo wywołując przekonanie innej osoby lub utwierdzając ją w przekonaniu o istnieniu takich wpływów, podejmuje się pośrednictwa w załatwieniu sprawy w zamian za korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

Zatrzymany oficer pracował w Agencji niespełna cztery lata. Jest byłym policjantem. Do ABW trafił z  Centralnego Biura Śledczego. Jest to pierwszy przypadek, kiedy  funkcjonariusz ABW  przyłapany został na przyjmowaniu łapówki, choć nie on pierwszy trafił za kratki. Parę lat temu aresztowanych zostało przez policję trzech agentów z Łodzi, uwikłanych w kontakty z tamtejszym półświatkiem. 

Nas zastanawia jedno. Dlaczego w tak ekspresowym tempie wydalono tego funkcjonariusza ze służby, podczas gdy w sprawach znacznie poważniejszych, funkcjonariusze ABW byli co najwyżej zawieszani. Najgłośniejszą z nich była akcja zatrzymania Barbary Blidy, zakończona tragedią. Posłanka ze Śląska zginęła od postrzału ze swojej własnej broni. Wersja oficjalna – postrzeliła się sama. Ale nawet, gdyby tak było, to funkcjonariusze dopuścili się licznych zaniedbań, a przede wszystkim nie zadbali o jej bezpieczeństwo. W tamtym wypadku nikogo nie wyrzucono z ABW, nie mówiąc już o tym, że miałoby to odbyć się w tak ekspresowym tempie.

Na marginesie. Być może wspomniany pracownik „abwery” to łapówkarz. Zdaje się jednak, że polskie prawo mówi, iż do momentu ogłoszenia wyroku przez sąd, w świetle tego prawa jest niewinny. I podejrzanie brzmi stwierdzenie, że „doradzał w kwestiach prawnych”. Bo to może oznaczać wiele, ale chyba raczej nie korupcję. Coś dużo znaków zapytania w tej sprawie. Oby się w przyszłości nie okazało, że polskie państwo z naszych podatków będzie musiało zapłacić kolejne odszkodowanie.

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku