Informatyzacja państwa – jedna z największych afer III RP

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

W środę 3 czerwca 2015 r., agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do siedziby Prokuratury Generalnej. Szczególnym zainteresowaniem funkcjonariuszy cieszyły się trzy ostatnie przetargi informatyczne. Pierwszy dotyczył systemu informatycznego prokuratury Libra, a dwa kolejne związane były z projektem digitalizacji akt, czyli przetargu na sprzęt komputerowy oraz na odpowiednią aplikację. Rzecznik prasowy PG prokurator Mateusz Martyniuk, uspokajał, że kontrola jest rutynowa i  reprezentowana przez niego instytucja nie ma się czego obawiać. Ale my nie podzielamy do końca optymizmu pana prokuratora, bowiem jak pokazuje doświadczenie, agenci CBA przeważnie dobrze wiedzą, czego szukają. A większość ambitnych „programów informatyzacji” w naszym kraju, nie dość, że pochłania niepotrzebnie miliony złotych, to wykorzystuje się je jeszcze do wszelkiego rodzaju przekrętów.

 

Od 2011 r. CBA prowadzi czynności śledcze w sprawie nieprawidłowości w przetargach na zakup sprzętu i usług teleinformatycznych przez Centrum Projektów i Usług Informatycznych byłego MSWiA i Komendy Głównej Policji, które miały miejsce w latach 2007-2010. Kontrakt był nie lada gratką, bowiem na projekty informatyczne zamierzano wydać ponad 66 mln zł.  W ciągu czterech lat. Nie  trudno więc zgadnąć, że dla takich pieniędzy firmy gotowe były na wiele. 

W październiku 2011 r. aresztowano w tej sprawie pierwsze osoby. Pod koniec 2011 roku zatrzymanych było już siedem osób,  m. in. były dyrektor Centrum Projektów Informatycznych MSWiA, jego żona oraz szef jednej z firm podejrzany o wręczenie temu dyrektorowi łapówki w wysokości 211 tys. zł. za wygraną w przetargu dotyczącym informatyzacji resortu.  

W toku postępowania zebrano też dowody przestępstw związanych z zamówieniami w innych instytucjach, na przykład. w MSZ i GUS. 

Instytucje państwowe „informatyzują” się  z pełnym rozmachem, więc agentom pracy nie brakuje. W grudniu 2014 r. funkcjonariusze CBA zatrzymali w Warszawie 14 osób w związku z przetargami informatycznymi w Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Są wśród nich m. in. były wiceprezes ZUS Dariusz Ś. oraz dyrektorzy pionu informatycznego ZUS. Sprawa dotyczy zmowy cenowej w związku z przetargiem na drukarki. Ale nie był to jedyny wątek sprawdzany przez agentów CBA w związku z informatyzacją ZUS. 

W 2014 r.  na wniosek NIK, sprawdzano też postępowanie przetargowe dotyczące Kompleksowego Systemu Informatycznego.  Według mediów, pracownicy ZUS, którzy odpowiedzialny byli za przetarg, zasiadali równocześnie w radzie nadzorczej tej samej fundacji co osoby z firmy, która przetarg wygrała, oraz z kontrolującego przetarg Urzędu Zamówień Publicznych. 

Tego, ile naprawdę kosztowała nas, podatników, informatyzacja ZUS, nie wie chyba nikt. Choć oficjalnie podawana była kwota 3 mld zł, zdaniem analityków, suma ta mogła być co najmniej dwukrotnie większa. Mimo ogromnego nakładu kosztów na informatyzację, w ZUS  wykorzystuje się nadal stare systemy informatyczne Emir i Rentier, zbudowane jeszcze w latach 80-tych XX wieku. 

Niecały miesiąc temu CBA zainteresowało się zmową przy przetargu na Centralny System Informatyczny Zabezpieczenia Społecznego dla resortu pracy. Na celowniku agentów znalazł się portal przeznaczony dla bezdomnych i potrzebujących Emp@tia. Jego budowa kosztowała podatnika blisko 50 milionów złotych i idziemy o zakład, że bezdomni korzystają z niego najrzadziej. W każdym razie tak było jeszcze na wiosnę 2015 r. Ogólna liczba osób korzystających z tej informatycznej usługi była żenująca.

Nie jesteśmy wrogami informatyzacji, sami korzystamy z jej dobrodziejstw. Jesteśmy wrogami takiego działania, z którego korzyści dla państwa i dla społeczeństwa są mierne, albo żadne. Działania przynoszącego często gigantyczne straty. Działania bez sensu, chyba że za sens tego działania przyjmiemy ogromne zarobki firm informatycznych i wziątki dla tzw. decydentów. Rozmiar strat, wynikających z informatyzacji instytucji państwowych i firm kontrolowanych przez państwo, idzie w miliardy złotych. Cenę za tę kosztowną zabawę płacimy my wszyscy.

Ostatnio zmieniany piątek, 05 czerwiec 2015 07:35

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku