Od 2011 r. CBA prowadzi czynności śledcze w sprawie nieprawidłowości w przetargach na zakup sprzętu i usług teleinformatycznych przez Centrum Projektów i Usług Informatycznych byłego MSWiA i Komendy Głównej Policji, które miały miejsce w latach 2007-2010. Kontrakt był nie lada gratką, bowiem na projekty informatyczne zamierzano wydać ponad 66 mln zł. W ciągu czterech lat. Nie trudno więc zgadnąć, że dla takich pieniędzy firmy gotowe były na wiele.
W październiku 2011 r. aresztowano w tej sprawie pierwsze osoby. Pod koniec 2011 roku zatrzymanych było już siedem osób, m. in. były dyrektor Centrum Projektów Informatycznych MSWiA, jego żona oraz szef jednej z firm podejrzany o wręczenie temu dyrektorowi łapówki w wysokości 211 tys. zł. za wygraną w przetargu dotyczącym informatyzacji resortu.
W toku postępowania zebrano też dowody przestępstw związanych z zamówieniami w innych instytucjach, na przykład. w MSZ i GUS.
Instytucje państwowe „informatyzują” się z pełnym rozmachem, więc agentom pracy nie brakuje. W grudniu 2014 r. funkcjonariusze CBA zatrzymali w Warszawie 14 osób w związku z przetargami informatycznymi w Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Są wśród nich m. in. były wiceprezes ZUS Dariusz Ś. oraz dyrektorzy pionu informatycznego ZUS. Sprawa dotyczy zmowy cenowej w związku z przetargiem na drukarki. Ale nie był to jedyny wątek sprawdzany przez agentów CBA w związku z informatyzacją ZUS.
W 2014 r. na wniosek NIK, sprawdzano też postępowanie przetargowe dotyczące Kompleksowego Systemu Informatycznego. Według mediów, pracownicy ZUS, którzy odpowiedzialny byli za przetarg, zasiadali równocześnie w radzie nadzorczej tej samej fundacji co osoby z firmy, która przetarg wygrała, oraz z kontrolującego przetarg Urzędu Zamówień Publicznych.
Tego, ile naprawdę kosztowała nas, podatników, informatyzacja ZUS, nie wie chyba nikt. Choć oficjalnie podawana była kwota 3 mld zł, zdaniem analityków, suma ta mogła być co najmniej dwukrotnie większa. Mimo ogromnego nakładu kosztów na informatyzację, w ZUS wykorzystuje się nadal stare systemy informatyczne Emir i Rentier, zbudowane jeszcze w latach 80-tych XX wieku.
Niecały miesiąc temu CBA zainteresowało się zmową przy przetargu na Centralny System Informatyczny Zabezpieczenia Społecznego dla resortu pracy. Na celowniku agentów znalazł się portal przeznaczony dla bezdomnych i potrzebujących Emp@tia. Jego budowa kosztowała podatnika blisko 50 milionów złotych i idziemy o zakład, że bezdomni korzystają z niego najrzadziej. W każdym razie tak było jeszcze na wiosnę 2015 r. Ogólna liczba osób korzystających z tej informatycznej usługi była żenująca.
Nie jesteśmy wrogami informatyzacji, sami korzystamy z jej dobrodziejstw. Jesteśmy wrogami takiego działania, z którego korzyści dla państwa i dla społeczeństwa są mierne, albo żadne. Działania przynoszącego często gigantyczne straty. Działania bez sensu, chyba że za sens tego działania przyjmiemy ogromne zarobki firm informatycznych i wziątki dla tzw. decydentów. Rozmiar strat, wynikających z informatyzacji instytucji państwowych i firm kontrolowanych przez państwo, idzie w miliardy złotych. Cenę za tę kosztowną zabawę płacimy my wszyscy.